Przejdź do głównej zawartości

The things we see [...] are the same things which are in us.

There is no reality except that which we have in ourselves. For that reason most people live so unreally, because they hold the impressions of the outside world for real, and their own world in themselves never, enters into their consideration. You can be happy like that. But if once you know of the other, then you no longer have the choice to go the way most people go. Sinclair, the road for most people is easy, ours is hard. Let us go.
Hermann Hesse

Sterczał pod ścianą, zaciągał się papierosem jak samobójca i minę miał znudzoną jak diabli.
Jerome David Salinger

Przestałem obserwować deszcz i spojrzałem na nią. I znów pomyślałem, że przeżyłem z tą kobietą sześć lat pod jednym dachem, a prawie wcale jej nie rozumiem. Tak samo jest z Księżycem. Choćby ludzie codziennie się w niego wpatrywali, niczego się o nim nie dowiedzą.
Haruki Murakami

Nie wiesz, w co ludzie wierzą w głębi serca, dopóki nie zrobisz czegoś, czego „nie powinieneś”, bo „nie masz prawa”.
Tijan Meyer

Gdy człowiek leży w kałuży własnych wydalin na podłodze celi, doprowadzony do dna ostatecznej rozpaczy fizycznym bólem i upokorzeniem, jedyną bronią, jaką jeszcze posiada, jest wolna wola i poczucie, że dopóki pozostanie w nim cień godności osobistej zachowa człowieczeństwo.
Justyna Wydra

- Na co tak patrzysz? - warknęła cicho.
Kasjan uniósł brwi - w jego oczach pojawił się cień rozbawienia.
- Na kogoś, kto pozwolił swojej młodszej siostrze ryzykować życie każdego dnia w lesie, podczas gdy sam nie zrobił nic. Na kogoś, kto pozwalał czternastoletniej dziewczynce chodzić w te ostępy, tak blisko muru. - Poczułam, jak twarz zalewa mi rumieniec. Otworzyłam usta. Co miałabym powiedzieć, nie miałam pojęcia. - Twoja siostra zginęła... u m a r ł a, by uratować mój lud. Teraz jest gotowa zrobić to samo, aby uchronić twój lud od wojny. Nie oczekuj więc, że będę tu siedział z gębą na kłódkę, podczas gdy ty będziesz na nią warczeć z powodu wyboru, którego nie ona dokonała, przy okazji obrażając m o i c h pobratymców.
Sarah J. Maas

Gemeoss

Sąsiadka już czekała. W sumie to nawet ją lubię, choć podczas kilkuletniej i

bardzo przelotnej znajomości wymieniliśmy może ze dwa, trzy zdania. Ja sobie to zawsze tłumaczę, że to taka, wiecie, zmowa milczenia palaczy. Stoisz na balkonie, widzisz, że ktoś obok też puszcza dymka, dzieli was tylko ściana, ale nie przeszkadzacie sobie, każdy w swoim świecie, myślami podbija planety, szuka spadających gwiazd, myśli o tym całym czasie przeszłym niedokonanym i przyszłym, który nigdy nie nadejdzie. Dla mnie to chwila niemego i nieskalanego zawieszenia. Nie palisz - nie zrozumiesz. To rozrywka dla nielicznych, którzy usprawiedliwiają swój nałóg na sto możliwych sposobów i każdy z nich jest prawdziwy. Wiktor Orzeł Lech Jęczmyk, gdy mu kiedyś perswadowałem o wyższości Dmowskiego nad Piłsudskim i politycznego rozumu nad "czuciem i wiarą", odparł na moje argumenty krótko: "A słyszałeś kiedyś jakąś piosenkę o Dmowskim? A możesz Dmowskiemu postawić konny pomnik?". Krócej i trafniej chyba nie można. Dmowski, Witos, Korfanty i inni mogli Polskę zbudować...

Dzięki targowi wiochmenów miał dodatkowo biały wiejski chleb ze zbyt wysoką zawartością glutenu

i jeszcze straszniejsze bułki, twaróg, żółty ser i masło, wszystko przekraczające normy zawartości tłuszczu, więcej benzopirenów i azotynów w pachnącej wiśniowym dymem kilogramowej szynce, ogórki kiszone w niebezpiecznej dla zdrowia solance, śliwowicę w dwulitrowej plastikowej butelce, która stanowiła jeden wielki kryminał, oraz drugą butlę ormiańskiej whisky. Do tego wszystkiego dochodził jeszcze karton przemycanych"koziołków", koncentrat coli bez akcyzy via Turcja i ręcznie nabijany zbiornik sprężonego powietrza, bez certyfikatów BHP i bez gwarancji, że nie wykorzystywano do pracy dzieci. Nawet pomidory, ogórki, rzodkiewki, kalafior i jabłka, które kupił, wyhodowano bez kontroli, z pogwałceniem zasad głębokiej ekologii, poza obszarem zrównoważonej hodowli i z naruszeniem biotechnologicznego prawa autorskiego. Jarosław Grzędowicz Iskierka była rozzłoszczona. Braciszek! Braciszek?! Przestała słyszeć swego braciszka! Wzbierała w niej wściekłość. Wściekłość dawała jej siłę. ...

Nie myśl o tym, jak długą drogę masz przed sobą. Nie mierz odległości

między startem a metą. Takie rachuby powstrzymają cię przed zrobieniem następnego małego kroczku. Jeśli chcesz zrzucić 20 kilogramów, zamawiasz sałatkę zamiast frytek. Jeśli chcesz być lepszym przyjacielem, odbierasz telefon, zamiast go wyciszać. Jeśli chcesz napisać powieść, siadasz i zaczynasz od jednego akapitu. Boimy się poważnych zmian, ale zazwyczaj mamy dość odwagi, żeby zrobić następny, właściwy krok. Jeden nie-wielki krok, a potem kolejny. To wystarczy, żeby wychować dziecko, zdobyć dyplom, napisać książkę, spełnić swoje najśmielsze marzenia. Jaki powinien być Twój następny, właściwy krok? Nieważne, o co chodzi – po prostu zrób to. Regina Brett Letnie spacery z rodzicami za rękę słoneczną stroną ulicy Płockiej, prosto do cukierni Pod Amorem! Stoliki kawiarni Ustronie pod kolorowymi parasolami! I tu, i tam jedyny poważny problem: jaki smak lodów dziś wybrać? Zapach nabrzmiałych latem jabłek i gruszek. Końskie kupy na targu. Pranie gotujące się w kotle razem ze startym s...

Gdybym mogła wybrać, to najchętniej sprzedawałabym kwiaty. I książki. Chciałabym otworzyć własną kawiarnię,

do której wchodziło by się przez kwiaciarnie. W kawiarni książki stały by na regałach z dębowego drewna, pod każdym stolikiem także leżałyby książki. [...] Moja kawa byłaby także z bardzo daleka i miałaby egzotyczne nazwy, moje kwiaty byłyby z jeszcze bardziej daleka. Tylko ludzie odwiedzający "moje miejsce" byliby mi bardzo bliscy. [...] Gdyby chcieli innych książek, sprowadziłabym je dla nich. Gdy ma się kwiaty z Bora-Bora, to wszystko inne wydaje się bliskie. Przynajmniej dla mnie. Mam po prostu dwadzieścia pięć lat i niesamowite marzenia. Sam pan wie, że od marzeń wszystko się zaczyna. [...] Prawda? Janusz Leon Wiśniewski Żukow był głupcem i tą głupotą popisywał się na polu bitwy. Przykład? Na froncie leningradzkim wydał kiedyś rozkaz, w którym zapowiedział, że członkowie rodzin żołnierzy schwytanych przez Niemców zostaną wzięci na zakładników i zamordowani. To już nie była zbrodnia. To był idiotyzm. Gdy wiadomość ta dotarła do żołnierzy, natychmiast przestali przekra...

Musisz wiedzieć jedno: źródłem przyjemności dla biegacza jest postęp. Bo o ile w

życiu postępy trudno mierzyć, a czasami to po prostu niemożliwe, mnie wystarczyło otworzyć dzienniczek treningowy prowadzony w zeszycie za kilka centów i go przekartkować. Przed oczami miałem historię swojego fizycznego rozwoju: tu zacząłem, tu jestem. To jakby ująć wodze życia we własne ręce. Wczoraj przebiegłem osiem kilometrów, dzisiaj dziesięć, a za tydzień przebiegnę piętnaście. Im więcej inwestowałem, tym stawałem się lepszy. Czułem się dobrze. Czułem się sprawny. Miałem wrażenie, że dopiero teraz naprawdę wykorzystuję potencjał swojego organizmu. Żadna chemia świata nie zapewni ci takiego odlotu. Bill Rodgers Na początku dwudziestego wieku królowa Tajlandii płynęła po rzece wraz z wielką świtą dwórek, lokai, pokojówek, łaziebnych i kontrolerów pożywienia, gdy nagle fala uderzyła w rufę i monarchini wpadła do turkusowych wód Nippon-Kai, w której, mimo błagań o ratunek, utonęła, bo nikt nie pospieszył jej z pomocą. Wyjaśnienie tego faktu, niezrozumiałego dla zewnętrznego świata...

Zawsze,kiedy przychodzę,śpisz i jest nudno. Dopiero dzisiaj miałam troszeczkę zabawy. Niedługo znów cię

odwiedzę. — Nie musisz — powiedziałam. — I poproś wszystkich,żeby mi już nie przysyłali kwiatów. Sala była zarzucona kwiatami. Ich zapach, zamiast sprawiać przyjemność, przyprawiał mnie o mdłości. Kuniko przekonała moich przyjaciół i znajomych, żeby mi w zamian przynosili mangi, czyli grube komiksy, pochłaniane przez młodych Japończyków jak łakocie. To były najprzyjemniejsze chwile mojego pobytu w szpitalu. Czytałam mangę całymi godzinami. Robiłam coś, na co nigdy nie miałam czasu w domu. Leniuchowałam, leżałam, śmiałam się do rozpuku i potem jęczałam z bólu Mineko Iwasaki Mówili, że jego matka to wcale nie matka, ale kochanka, którą okrada z młodości, aby w końcu porzucić ją i wziąć sobie nową. Mówili, że ktoś, kto z zewnątrz wygląda tak biało, musi być w środku czarny niczym smoła. Mówili, że ksiądz na jego widok przeżegnał się i uciekł na drugą stronę ulicy. Mówili, że jest ofiarą eksperymentów, które naziści prowadzili w trakcie wojny na więźniach w obozach koncentracyjnych. Mów...

Letni deszcz. Ach, te krople, które padają na suchy, rozgrzany asfalt i początkowo wyparowują albo wchłania

je kurz, ale mimo wszystko wykonują swoją część zadania, bo kiedy spada następna kropla, asfalt jest już chłodniejszy, kurz bardziej nasiąknięty wilgocią, pojawiają się mokre plamy, które łączą się ze sobą, i asfalt robi się mokry i czarny. Gorące letnie powietrze nagle się schładza, a deszcz padający na twarz staje się od niego cieplejszy; człowiek odchyla głowę do tyłu, napawając się tym wyjątkowym wrażeniem. Liście na drzewach drżą pod lekkim dotykiem kropli, ledwie słychać ciche bębnienie deszczu uderzającego o wszystko co na ziemi: o pokrytą bliznami skałę przy drodze, o źdźbła trawy w rowie, o dach domu po drugiej stronie i o siodełko roweru przypiętego do płotu, o hamak w ogrodzie i o znaki drogowe, o rynny, maski i dachy zaparkowanych samochodów. Karl Ove Knausgård Powiedziała mu, co właśnie czyta. Koran. Milczał. A ona: Myślałam, że to będą historie, jakiś tekst. Ale to są raczej pieśni, strzępy wciąż tych samych melodii, wszystko pourywane, zagmatwane. Śpiewane wskazówki...

Przeciwnicy polowań na ptaki zderzają się również ze spiżowym patosem słowa "tradycja". To

właśnie owa "tradycja", kiedy zabraknie innych argumentów, ma uzasadniać sens strzelania do kaczek, gęsi, łysek. Przecież robili tak nasi dziadowie i ojcowie, zamach na ten zwyczaj to zamach na naszą tożsamość, historię i wartości. Na polskość. Powoływanie się na te idylliczne czasy, gdy polowanie było istotną częścią codzienności, to ignorowanie faktu, że nasz świat zupełnie już nie przypomina tamtego. Dziś dzikich ptaków praktycznie się nie je, drób hodowlany jest tak tani, że każdy może sobie na niego pozwolić. Strzelanie do ptaków to raczej rodzaj emocjonującego sportu [s. 188-189]. Stanisław Łubieński Leżąc na drewnianym koźle, z twarzą posiniałą od bólu i wysiłku, żeby nie krzyczeć, ziemi powierzasz swą hańbę, młody więźniu. Nie możesz zerwać się i porwać za gardło bijącego, nie możesz trzasnąć SS-mana w twarz ani kopnąć go w brzuch - nie możesz, bo chcesz żyć. Bo cię tu już nauczono, że taki czyn byłby nieproduktywnym szaleństwem, że kula rewolwerowa roztrzaskałaby ...

Jestem, powiedział Serafin w jego myślach, a kiedy zaczął mówić dalej, Grim powtarzał

za nim słowa piosenki, którą niegdyś razem śpiewali, może w jakimś wcześniejszym życiu, dziecięcej piosenki, która zawsze była czymś o wiele więcej niż tylko współbrzmieniem słów i melodii: Tam gdzie nie ma już dnia i nocy, z dala od dróg, które każdy zna, prześlizguję się przez Cienie. Nikt nie znajdzie moich śladów, jeśli na to nie pozwolę, nikt nie pozna mojego imienia, jeśli go nie wyjawię, nikt nie usłyszy mojego głosu, jeśli go nie podniosę. Jestem Wędrowcem bez Celu, Ścigającym i Ściganym, lecz wiem, co znaczy Zmierzch - ja Dziecię Mroku. Gesa Schwartz - Mało prawdopodobne. Jesteście gatunkiem ekstremalnie agresywnym, który chce dominować i dla uzyskania swojej dominacji użyje wszystkich dostępnych środków. Ludzie to gatunek pragnący panować nad całym otoczeniem, więc ty również z dużą dozą prawdopodobieństwa, jako jego przedstawiciel dążyłbyś do uzyskania kontroli i ustanowienia swojej dominacji. - To zupełnie tak jak ty. - Podobnie, ale nie tak samo. Moje dążenie do domin...

Sumire nie była żadną pięknością. Miała zapadnięte policzki i nieco zbyt szerokie usta,

nos mały i zadarty, pełną ekspresji twarz i wielkie poczucie humoru, chociaż rzadko śmiała się na głos. Niewysoka, nawet będąc w dobrym nastroju mówiła tak, jakby niewiele jej brakowało do wywołania awantury. Nigdy nie widziałem, by użyła szminki czy ołówka do brwi, wątpię też, czy wiedziała, że biustonosze są w różnych rozmiarach. Mimo wszystko było w niej coś niezwykłego, coś co przyciągało ludzi. Zdefiniowanie „tego czegoś” nie jest łatwe, kiedy jednak spoglądało jej się w oczy, zawsze było to widać, odbite w ich głębi. Haruki Murakami Kiedy już wreszcie znajdę coś, w co chciałabym wierzyć, uwierzę w to, jak nikt nigdy dotąd w nic nie wierzył. Będę w to wierzyć żarliwie. Ale nie chodzi mi o szlachetność i oddanie, jakie cechowały większość kobiet w przeszłości – co zawsze łączyło się albo ze spłonięciem na stosie, umieraniem ze smutku, albo z byciem zamurowaną żywcem w wieży przez jakiegoś hrabiego. Nie chcę poświęcić życia za coś. Nie chcę za coś umierać. Nie chcę nawet wspinać...