wszelkimi możliwymi kolorami wszystkich białych powierzchni, jakie znalazły się przede mną- kartek papieru, ścian, serwetek, obrusów w restauracji. Nawet prawo jazdy, które mam w kieszeni, jest pełne rysuneczków. A te rysunki, które szkicuję na początku każdego filmu, są- jak sądzę- sposobem robienia notatek, utrwalenia idei; ktoś kreślił pośpiesznie słowa, jakieś wrażenia, ja rysuję, szkicuję rysy jakiejś twarzy, szczegóły ubrania, zachowanie jakiejś osoby, wyrazy twarzy, pewne cechy anatomiczne. To jest mój sposób oswajania się z filmem, który robię, zrozumienia jakiego jest on rodzaju, początkiem patrzenia mu w twarz.
Giovanni Grazzini
Kto chce, bym go kochała, nie może być nigdy ponury
i musi potrafić mnie unieść na ręku wysoko do góry.
Kto chce, bym go kochała, musi umieć siedzieć na ławce
i przyglądać się bacznie robakom i każdej najmniejszej trawce.
I musi też umieć ziewać, kiedy pogrzeb przechodzi ulicą,
gdy na procesjach tłumy pobożne idą i krzyczą.
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
- Jak już sprzedasz pierwszy milion egzemplarzy, kupisz mi jacht? Taki niewielki, góra sześcioosobowy? Zawsze o takim marzyłam...
- Jasne, pod warunkiem, że jeśli zjawię się kiedykolwiek u ciebie ciemną nocą z przerzuconym przez plecy wielkim workiem, z którego będzie kapała krew, bez słowa wypłyniesz ze mną w rejs i pozbędziesz się bagażu.
Karolina Macios
Grdyka poruszała się nerwowo w chudej szyi chłopca.
- Chcę pracować, panie. Będę ciężko pracować za utrzymanie. Bez płacy.
- Ale czy przed chwilą nie wskoczyłeś na pokład, żeby na rozkaz swojego kapitana zabijać moich ludzi?
- Tak, panie. Ale on by mnie zabił, gdybym nie posłuchał. A teraz on nie żyje prawda?
- Tak. Nie żyje. Powinieneś się dowiedzieć co to znaczy wierność, lojalność.
- Nie mogę się tego nauczyć od trupa. Może pan mnie tego nauczy? - odparł chłopiec niemal bezczelnie.
Julie Anne Long
Giovanni Grazzini
Kto chce, bym go kochała, nie może być nigdy ponury
i musi potrafić mnie unieść na ręku wysoko do góry.
Kto chce, bym go kochała, musi umieć siedzieć na ławce
i przyglądać się bacznie robakom i każdej najmniejszej trawce.
I musi też umieć ziewać, kiedy pogrzeb przechodzi ulicą,
gdy na procesjach tłumy pobożne idą i krzyczą.
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
- Jak już sprzedasz pierwszy milion egzemplarzy, kupisz mi jacht? Taki niewielki, góra sześcioosobowy? Zawsze o takim marzyłam...
- Jasne, pod warunkiem, że jeśli zjawię się kiedykolwiek u ciebie ciemną nocą z przerzuconym przez plecy wielkim workiem, z którego będzie kapała krew, bez słowa wypłyniesz ze mną w rejs i pozbędziesz się bagażu.
Karolina Macios
Grdyka poruszała się nerwowo w chudej szyi chłopca.
- Chcę pracować, panie. Będę ciężko pracować za utrzymanie. Bez płacy.
- Ale czy przed chwilą nie wskoczyłeś na pokład, żeby na rozkaz swojego kapitana zabijać moich ludzi?
- Tak, panie. Ale on by mnie zabił, gdybym nie posłuchał. A teraz on nie żyje prawda?
- Tak. Nie żyje. Powinieneś się dowiedzieć co to znaczy wierność, lojalność.
- Nie mogę się tego nauczyć od trupa. Może pan mnie tego nauczy? - odparł chłopiec niemal bezczelnie.
Julie Anne Long