upał nigdy ich nie opuszcza. I że im dalej w pofalowany krajobraz, tym cisza staje się głębsza. Jakby się woda albo lustro rozstępowały, otwierając przejście na drugą stronę. Do krainy dzieciństwa. Nad Bug z wysmużonym na błękitno drugim brzegiem. W dół nurtu do miejsca, gdzie rzeka skręca na zachód i porzuca granicę. Tam gdzie w drewnianym domu żółty płomień lampy naftowej przepalał czarny papier nocy, a po drugiej stronie w tej wypalance zjawiały się niespokojne sny, których nie zachowała pamięć, lecz potem nie śniło się już nic ważniejszego".
Andrzej Stasiuk
Powiedział mi, że nie bzykał się od dwóch lat, bo opium i kokaina go wykastrowały. Często chodziliśmy popołudniami do kina na Champs Elysees i w którymś momencie on zawsze zaczynał się lekko pocić, znikał w męskiej toalecie i faszerował się tam narkotykami. Wieczorami wdychał opium albo pił opiumową herbatę, napar, który przygotowywał, gotując w wodzie osad, jaki zbierał się w jego fajce. Ale nie był ospały. Nigdy nie widziałem go zaćpanego albo osłabionego.
Truman Capote
- Dwadzieścia sześć tysięcy dolarów! (...) Tyle pieniędzy za kilka garniturów? - wysyczał John czując się bardzo nędznie.
- Wyszukanie tych garniturów zajęło nam prawie dwie godziny. Jeśli to pana uspokoi - w tym czasie pański majątek wzrósł o około dziewięć milionów dolarów.
John wstrzymał oddech.
- Dziewięć milionów? W dwie godziny?
- Chętnie to panu wyliczę.
- Moglibyśmy więc kupić ten cały sklep.
- Moglibyśmy.
Andreas Eschbach
Spytała go, co może być pięknego w szarym deszczowym dniu, a on opowiadał o niuansach barw, jakie przybierze niebo, , drzewa i dachy, kiedy wybiorą się na spacer po południu, o nieposkromionej potędze oceanu, o parasolu, który zbliży ich do siebie, gdy będą szli pod ramię, o szczęściu, jakie odczują, wracając na gorącą herbatę, o ubraniach suszących się przy kominku, o zmęczeniu, które wtedy z nich spłynie, o tym, jak będą się długo kochać, a potem pod kołdrą opowiadać sobie o swym życiu, niczym dzieci kryjące się w namiocie przed rozszalałą naturą.
Éric-Emmanuel Schmitt
Andrzej Stasiuk
Powiedział mi, że nie bzykał się od dwóch lat, bo opium i kokaina go wykastrowały. Często chodziliśmy popołudniami do kina na Champs Elysees i w którymś momencie on zawsze zaczynał się lekko pocić, znikał w męskiej toalecie i faszerował się tam narkotykami. Wieczorami wdychał opium albo pił opiumową herbatę, napar, który przygotowywał, gotując w wodzie osad, jaki zbierał się w jego fajce. Ale nie był ospały. Nigdy nie widziałem go zaćpanego albo osłabionego.
Truman Capote
- Dwadzieścia sześć tysięcy dolarów! (...) Tyle pieniędzy za kilka garniturów? - wysyczał John czując się bardzo nędznie.
- Wyszukanie tych garniturów zajęło nam prawie dwie godziny. Jeśli to pana uspokoi - w tym czasie pański majątek wzrósł o około dziewięć milionów dolarów.
John wstrzymał oddech.
- Dziewięć milionów? W dwie godziny?
- Chętnie to panu wyliczę.
- Moglibyśmy więc kupić ten cały sklep.
- Moglibyśmy.
Andreas Eschbach
Spytała go, co może być pięknego w szarym deszczowym dniu, a on opowiadał o niuansach barw, jakie przybierze niebo, , drzewa i dachy, kiedy wybiorą się na spacer po południu, o nieposkromionej potędze oceanu, o parasolu, który zbliży ich do siebie, gdy będą szli pod ramię, o szczęściu, jakie odczują, wracając na gorącą herbatę, o ubraniach suszących się przy kominku, o zmęczeniu, które wtedy z nich spłynie, o tym, jak będą się długo kochać, a potem pod kołdrą opowiadać sobie o swym życiu, niczym dzieci kryjące się w namiocie przed rozszalałą naturą.
Éric-Emmanuel Schmitt