osadem kolejnych przeżyć i zdarzeń. Ale to, co kiedyś bolało, w każdej chwili jest gotowe przebić się na wierzch i dopaść. Nie trzeba wiele, żeby przywołać dawne strachy i zmory. Gdyby nawet trwały w ukryciu, zepchnięte na samo dno, to przecież gniją gdzieś tam, na spodzie, i zatruwają duszę, zawsze pozostawiając jakiś ślad - w twarzy, w ruchach, w spojrzeniu - tworzą bariery psychiczne, kompleksy. Nie pomoże wódka, nie pomoże szarpanie się w skrajnościach, od usprawiedliwiania do potępiania.
Lucjan Nowakowski
-Boreaszowi trzeba stawić czoło! Trzeba przepędzić północne wiatry!
-Tak, panie. Ale żeby stawić czoło Boreaszowi, nasz okręt musi opuścić przystań.
-Okręt w przystani? [...] Wiesz, kiedy ostatnio widziałem w mojej przystani okręty śmiertelników? Król Libii... Miał na imię Psyllos... oskarżył mnie o to, że moje wiatry wypaliły mu zboże. Możesz w to uwierzyć? [...]
-A wypaliłeś mu te zboża, panie?
-Oczywiście! [...] Ale ty nie jesteś od Psyllosa, co?
-Nie, panie. Jestem Jason Grace, syn...
-Jupitera! Tak, oczywiście. Lubię synów Jupitera. Ale czemu wciąż tkwicie w mojej przystani?
Rick Riordan
Tak w dźwiękach mistrzowskiej gry, w melodii urzekającej snuły się coraz dłuższe i coraz silniejsze nici przyjaźni tych dwojga obcych od niedawna ludzi. Każde słowo, każda pieśń młodzieńca, każdy dźwięk jego skrzypiec był dla serca dziewczyny jak słodki, krzepiący napój dla ciężko spragnionego. [...] zaczęła w sercu dziewczyny kiełkować i wyrastać najpiękniejsza roślina świata, najcudniejszy kwiat - miłość.
Hanna Kostyrko
Historia nie jest nudna. Można się było do niej zniechęcić w szkole, gdzie czyny ludzi tonęły w morzu dat, drzewach genealogicznych dynastii, patosie wielkich słów. Ale przecież księgi historii są księgami życia i wertując wstecz ich karty, można się bardzo wiele dowiedzieć o mentalności narodów, ich sposobie bycia. I z historią jest trochę tak, jak z podróżowaniem: boczne ścieżki są zazwyczaj ciekawsze od uczęszczanych szlaków.
Lucjan Wolanowski
Lucjan Nowakowski
-Boreaszowi trzeba stawić czoło! Trzeba przepędzić północne wiatry!
-Tak, panie. Ale żeby stawić czoło Boreaszowi, nasz okręt musi opuścić przystań.
-Okręt w przystani? [...] Wiesz, kiedy ostatnio widziałem w mojej przystani okręty śmiertelników? Król Libii... Miał na imię Psyllos... oskarżył mnie o to, że moje wiatry wypaliły mu zboże. Możesz w to uwierzyć? [...]
-A wypaliłeś mu te zboża, panie?
-Oczywiście! [...] Ale ty nie jesteś od Psyllosa, co?
-Nie, panie. Jestem Jason Grace, syn...
-Jupitera! Tak, oczywiście. Lubię synów Jupitera. Ale czemu wciąż tkwicie w mojej przystani?
Rick Riordan
Tak w dźwiękach mistrzowskiej gry, w melodii urzekającej snuły się coraz dłuższe i coraz silniejsze nici przyjaźni tych dwojga obcych od niedawna ludzi. Każde słowo, każda pieśń młodzieńca, każdy dźwięk jego skrzypiec był dla serca dziewczyny jak słodki, krzepiący napój dla ciężko spragnionego. [...] zaczęła w sercu dziewczyny kiełkować i wyrastać najpiękniejsza roślina świata, najcudniejszy kwiat - miłość.
Hanna Kostyrko
Historia nie jest nudna. Można się było do niej zniechęcić w szkole, gdzie czyny ludzi tonęły w morzu dat, drzewach genealogicznych dynastii, patosie wielkich słów. Ale przecież księgi historii są księgami życia i wertując wstecz ich karty, można się bardzo wiele dowiedzieć o mentalności narodów, ich sposobie bycia. I z historią jest trochę tak, jak z podróżowaniem: boczne ścieżki są zazwyczaj ciekawsze od uczęszczanych szlaków.
Lucjan Wolanowski