w barze "Pod Krowiem Popiersiem" na Wolskiej, wpadła tam patrol, pięciu sołdatów i rewirowy. Te sołdaci zaczęli bić gości kolbami, ale rewirowy był dobrem znajomem wuja Wężyka, totyż nie pozwolił go sołdatom nawet ruszyć. Sam tylko mu nakładł po mordzie, zabrał patrol i wyszedł. Wszędzie dobrze mieć tak zwane chody.
Stefan Wiechecki Wiech
Wymiary pomieszczenia wynosiły może dwa na dwa metry. Dwie prycze pod ścianami, wąskie przejście przez środek. Pościel szarej barwy, nieprawdopodobnie sprana., pokryta gęsto łatami. Pod łóżkami skrzynki z jakimś dobytkiem. Za pręt nad posłaniami zatknięte stare miski... Używano ich od lat, bo polewa na dnach była starta. Niski sufit wisiał tuż nad głową.
- Bieda z nędzą - mruknąłem ponuro. - Komfort niższy niż kuszetka w PKP.
s.309.
Andrzej Pilipiuk
- To mnie zupełnie nie interesuje, jestem humanistą z wykształcenia i przekonań - oświadczył z godnością.
Pozostało mi tylko wznieść oczy ku niebu. Kurcze blade, gdyby inżynier powołując się na swoje techniczne wykształcenie ośmielił się wyznać, iż nie wie kto to jest Dostojewski, to z miejsca by owego inżyniera opluto, wysłano na drzewo i zabroniono stamtąd schodzić. Gdy tymczasem humanista oznajmia, że nie ma pojęcia co to jest kawitacja i co robić, gdy rzeczona zalęgnie się w kranie, to otoczenie przyjmuje tę deklarację z pełnym nabożeństwem i wzywa hydraulika!
Konrad T. Lewandowski
Finką rozpruwam Australię. Przygryzam przy tym język, bo o wywrotkę nietrudno. Kamień na kamieniu, szkło, kapsle, jakieś odpryski betonu, kawałki cegieł, całość przemieszana z ziemią. Pieprzone antypody, pieprzone podwórko. Ola spogląda na sunące ostrze w nadziei, że nie utrzymam równowagi i nie dociągnę linii. Pewnie liczy na to, że następnym razem pogramy w coś dziewczęcego. Dociągam, po czym zadeptuję wcześniejszą granicę. Kolejny rzut celowo chybiam, by przedłużyć nasze tête-à-tête – z miłości, z lęku przed samotnością i grą w gumę.
Marek Zychla
Stefan Wiechecki Wiech
Wymiary pomieszczenia wynosiły może dwa na dwa metry. Dwie prycze pod ścianami, wąskie przejście przez środek. Pościel szarej barwy, nieprawdopodobnie sprana., pokryta gęsto łatami. Pod łóżkami skrzynki z jakimś dobytkiem. Za pręt nad posłaniami zatknięte stare miski... Używano ich od lat, bo polewa na dnach była starta. Niski sufit wisiał tuż nad głową.
- Bieda z nędzą - mruknąłem ponuro. - Komfort niższy niż kuszetka w PKP.
s.309.
Andrzej Pilipiuk
- To mnie zupełnie nie interesuje, jestem humanistą z wykształcenia i przekonań - oświadczył z godnością.
Pozostało mi tylko wznieść oczy ku niebu. Kurcze blade, gdyby inżynier powołując się na swoje techniczne wykształcenie ośmielił się wyznać, iż nie wie kto to jest Dostojewski, to z miejsca by owego inżyniera opluto, wysłano na drzewo i zabroniono stamtąd schodzić. Gdy tymczasem humanista oznajmia, że nie ma pojęcia co to jest kawitacja i co robić, gdy rzeczona zalęgnie się w kranie, to otoczenie przyjmuje tę deklarację z pełnym nabożeństwem i wzywa hydraulika!
Konrad T. Lewandowski
Finką rozpruwam Australię. Przygryzam przy tym język, bo o wywrotkę nietrudno. Kamień na kamieniu, szkło, kapsle, jakieś odpryski betonu, kawałki cegieł, całość przemieszana z ziemią. Pieprzone antypody, pieprzone podwórko. Ola spogląda na sunące ostrze w nadziei, że nie utrzymam równowagi i nie dociągnę linii. Pewnie liczy na to, że następnym razem pogramy w coś dziewczęcego. Dociągam, po czym zadeptuję wcześniejszą granicę. Kolejny rzut celowo chybiam, by przedłużyć nasze tête-à-tête – z miłości, z lęku przed samotnością i grą w gumę.
Marek Zychla