(...) kiedy mówiła błagalnym półgłosem: "Zatrzymajmy się", przechodząc obok jakiegoś sklepu z fałszywą
biżuterią, nie krytykowałem, nie żałowałem tego, myślałem tylko: "Jak ja ją kocham", i słyszałem w sobie, ze wzmagającą się mocą, motyw rycerza - opiekuna, motyw oddania się aż do śmierci, który dla mnie od dziecka towarzyszył pojęciu prawdziwej miłości.
André Maurois
Jakże ludzie mogą przybierać pozy pełne godności i utrzymywać, że jest tyle niezmiernie ważnych spraw na świecie, gdy całkowita śmieszność życia okazuje się już w samej metodzie podtrzymywania go? Oto weźmy człowieka, który uderzając w struny liry, mówi: "Życie jest wspaniałe, życie jest poważne", a potem idzie do jadalnego pokoju i wpycha w otwór w swojej głowie obce substancje. Sądzę, że Natura urządziła to w przystępie cokolwiek grubiańskiego humoru.
Gilbert Keith Chesterton
[Opowiadanie to] traktuje o zjawisku, na które dość łatwo się natknąć – o dobrych Rosjanach. Spotyka się takich czasem, zwłaszcza w fantastycznym światku. Kończy się na wódce i długich rozmowach, a potem przychodzi refleksja: jak to jest, że społeczeństwo wydające ludzi tak sympatycznych jednocześnie emanuje tak wrogim i przykrym państwem? Pojawia się też tęsknota za Rosją, taką, jaką chcielibyśmy mieć za sąsiada. Wielką i niechby zamożną, ale przyjazną, bez imperialnych zapędów. Taką podobną do Kanady.
Jarosław Grzędowicz
- Nigdy nie będę miała dzieci! Po co mieć dzieci tylko po to by martwić się o ich zdrowie i
bezpieczeństwo do końca twojego życia? To zbyt dużo stresu jak dla mnie, dziękuję bardzo.
Brenna przewróciła oczami.
- Pewnego dnia, ktoś zmieni twój sposób myślenia, mała siostrzyczko. Nie będę jedyną
osobą którą będziesz kochać i o którą będziesz się troszczyć. Ktoś rozszarpie pazurami drogę
do tego pudełka z twoim sercem i rozbije obóz na dłuższą metę, i nie będzie niczego co
będziesz mogła z tym zrobić.
L.A. Casey
André Maurois
Jakże ludzie mogą przybierać pozy pełne godności i utrzymywać, że jest tyle niezmiernie ważnych spraw na świecie, gdy całkowita śmieszność życia okazuje się już w samej metodzie podtrzymywania go? Oto weźmy człowieka, który uderzając w struny liry, mówi: "Życie jest wspaniałe, życie jest poważne", a potem idzie do jadalnego pokoju i wpycha w otwór w swojej głowie obce substancje. Sądzę, że Natura urządziła to w przystępie cokolwiek grubiańskiego humoru.
Gilbert Keith Chesterton
[Opowiadanie to] traktuje o zjawisku, na które dość łatwo się natknąć – o dobrych Rosjanach. Spotyka się takich czasem, zwłaszcza w fantastycznym światku. Kończy się na wódce i długich rozmowach, a potem przychodzi refleksja: jak to jest, że społeczeństwo wydające ludzi tak sympatycznych jednocześnie emanuje tak wrogim i przykrym państwem? Pojawia się też tęsknota za Rosją, taką, jaką chcielibyśmy mieć za sąsiada. Wielką i niechby zamożną, ale przyjazną, bez imperialnych zapędów. Taką podobną do Kanady.
Jarosław Grzędowicz
- Nigdy nie będę miała dzieci! Po co mieć dzieci tylko po to by martwić się o ich zdrowie i
bezpieczeństwo do końca twojego życia? To zbyt dużo stresu jak dla mnie, dziękuję bardzo.
Brenna przewróciła oczami.
- Pewnego dnia, ktoś zmieni twój sposób myślenia, mała siostrzyczko. Nie będę jedyną
osobą którą będziesz kochać i o którą będziesz się troszczyć. Ktoś rozszarpie pazurami drogę
do tego pudełka z twoim sercem i rozbije obóz na dłuższą metę, i nie będzie niczego co
będziesz mogła z tym zrobić.
L.A. Casey