- wszyscy patrzyli, jak giną zwykli ludzie. Nikt się tym nie przejmował. Nie było tu ropy, jak w Kuwejcie. Nikogo nie interesowały matki bez synów, żony bez mężów i siostry bez braci. Skurwysyństwo świata zachodniego przejawiło się wtedy z całą swoją jaskrawością. Byli tutaj tylko ludzie, ale oni się nie liczyli.
Aleksander Sowa
Ksiądz, co miał psa i był z Prudnika
Z powodu grypy kaszlał, psikał.
Wsiąkły zarazki
W święte obrazki,
A także w gówno, czyli psi kał.
Panience bankier z Ostrołęki
Nie podziękował za jej wdzięki.
Pełen pogardy,
Dumny i twardy
(Lecz szankier od niej dostał miękki).
Jan Zamorski
- Powinna pani znaleźć sobie przyjaciela - powiedział ordynator już w pierwszej rozmowie. Trzeźwo i rzeczowo odparłam:
- Czy mam się na ulicy rzucić pierwszemu lepszemu mężczyźnie na szyję? A gdyby to był pan?! - Oczywiście oboje się roześmieliśmy i ordynator nigdy już tej sprawy nie poruszył.
Christine Lavant
Semen obudził się godzinę później. Uchylił sklejone ropą powieki. Przed oczyma latały mu zielone cienie, spostrzegł jednak swojego przyjaciela. Jakub gadał do czegoś małego, czerwonego od góry. Staruszek założył okulary. Przed egzorcystą, na pieńku, tańczył sambę zataczający się krasnal w wysokiej, spiczastej czapce.
- O kurde, delirium - jęknął stary kozak.
Andrzej Pilipiuk
Aleksander Sowa
Ksiądz, co miał psa i był z Prudnika
Z powodu grypy kaszlał, psikał.
Wsiąkły zarazki
W święte obrazki,
A także w gówno, czyli psi kał.
Panience bankier z Ostrołęki
Nie podziękował za jej wdzięki.
Pełen pogardy,
Dumny i twardy
(Lecz szankier od niej dostał miękki).
Jan Zamorski
- Powinna pani znaleźć sobie przyjaciela - powiedział ordynator już w pierwszej rozmowie. Trzeźwo i rzeczowo odparłam:
- Czy mam się na ulicy rzucić pierwszemu lepszemu mężczyźnie na szyję? A gdyby to był pan?! - Oczywiście oboje się roześmieliśmy i ordynator nigdy już tej sprawy nie poruszył.
Christine Lavant
Semen obudził się godzinę później. Uchylił sklejone ropą powieki. Przed oczyma latały mu zielone cienie, spostrzegł jednak swojego przyjaciela. Jakub gadał do czegoś małego, czerwonego od góry. Staruszek założył okulary. Przed egzorcystą, na pieńku, tańczył sambę zataczający się krasnal w wysokiej, spiczastej czapce.
- O kurde, delirium - jęknął stary kozak.
Andrzej Pilipiuk