możliwość porównania. Człowiek przeżywa wszystko po raz pierwszy i bez przygotowania. To tak, jakby aktor grał przedstawienie bez żadnej próby. Cóż może być warte życie, jeśli pierwsza próba już jest życiem ostatecznym? Dlatego życie zawsze przypomina szkic. Ale nawet szkic nie jest właściwym określeniem, bo szkic to zawsze zarys czegoś, przygotowanie do obrazu, gdy tymczasem szkic, jakim jest nasze życie, to szkic bez obrazu, szkic do czegoś, czego nie będzie.
Milan Kundera
Istnieją poważne racje przemawiające za stwierdzeniem, że w przypowieści o Sądzie, pomimo obrazu rozłączenia białych "owiec" i czarnych "kozłów", nie chodzi o ostateczne i trwałe oddzielenia "dobrych" od "złych", sprawiedliwych od "przeklętych". Wyrażony w tym oddzieleniu kontrast dobra i zła nie jest bynajmniej wyrazem podziału poszczególnych osób na absolutnie dobre i nieodwracalnie złe. Nie ma istoty, która byłaby ucieleśnieniem absolutnego i wyłącznego zła. Dobro zawsze zasługuje na ocalenie (s. 191).
Wacław Hryniewicz
- O czym ty tak marszysz?
Wania nie odezwał się, westchnął, odwrócił się do Koli, przyjrzał mu sie z dziwnym uśmiechem i powiedział:
- O różnych takich rzeczach. Najbardziej lubię o czymś bezwstydnym. Żebym nie wiem jak cię skrzywdzili - powiedział Wania - żebyś nie wiem jak był zły, jak tylko kręcisz katarynkę, zapominasz o wszystkich krzywdach.
- Katarykę? - zapytał Kola.
- Ja to nazywam kręcić katarynkę - wyjaśnił Wania. - Szkoda tylko, że nie gra bardzo długo.
Żądło śmierci
Fiodor Sołogub
I po raz pierwszy się całowała, o czym marzyła przez lata.
Przekręciła się na bok i ukryła twarz w poduszce. Przez tyle lat wyobrażała sobie tę chwilę. Zastanawiała się, czy on będzie przystojny, czy będzie ja kochał, czy będzie dla niej dobry. Nie przypuszczała, że pocałunek okaże się taki krótki, rozpaczliwy i dziki. Ani że będzie smakował wodą święconą. Święconą wodą i krwią.
Cassandra Clare
Milan Kundera
Istnieją poważne racje przemawiające za stwierdzeniem, że w przypowieści o Sądzie, pomimo obrazu rozłączenia białych "owiec" i czarnych "kozłów", nie chodzi o ostateczne i trwałe oddzielenia "dobrych" od "złych", sprawiedliwych od "przeklętych". Wyrażony w tym oddzieleniu kontrast dobra i zła nie jest bynajmniej wyrazem podziału poszczególnych osób na absolutnie dobre i nieodwracalnie złe. Nie ma istoty, która byłaby ucieleśnieniem absolutnego i wyłącznego zła. Dobro zawsze zasługuje na ocalenie (s. 191).
Wacław Hryniewicz
- O czym ty tak marszysz?
Wania nie odezwał się, westchnął, odwrócił się do Koli, przyjrzał mu sie z dziwnym uśmiechem i powiedział:
- O różnych takich rzeczach. Najbardziej lubię o czymś bezwstydnym. Żebym nie wiem jak cię skrzywdzili - powiedział Wania - żebyś nie wiem jak był zły, jak tylko kręcisz katarynkę, zapominasz o wszystkich krzywdach.
- Katarykę? - zapytał Kola.
- Ja to nazywam kręcić katarynkę - wyjaśnił Wania. - Szkoda tylko, że nie gra bardzo długo.
Żądło śmierci
Fiodor Sołogub
I po raz pierwszy się całowała, o czym marzyła przez lata.
Przekręciła się na bok i ukryła twarz w poduszce. Przez tyle lat wyobrażała sobie tę chwilę. Zastanawiała się, czy on będzie przystojny, czy będzie ja kochał, czy będzie dla niej dobry. Nie przypuszczała, że pocałunek okaże się taki krótki, rozpaczliwy i dziki. Ani że będzie smakował wodą święconą. Święconą wodą i krwią.
Cassandra Clare