dwoistość, zamiast nią się martwić. Przeciwnie, rozsiadłem się w niej i znalazłem komfort, którego szukałem przez całe życie. W gruncie rzeczy nie miałem racji mówiąc panu, że chodzi przede wszystkim o to, by uniknąć sądu. Chodzi przede wszystkim o to, żeby można było sobie pozwolić na wszystko, zgadzając się od czasu do czasu wyznawać w wielkim krzyku własną nikczemność. Pozwalam sobie znów na wszystko i tym razem bez śmiechu. Nie zmieniłem swego życia, kocham siebie nadal i posługuję się innymi. Tyle tylko, że wyznanie własnych błędów pozwala mi iść bardziej lekko i czerpać podwójne korzyści, wpierw z mej natury, potem z uroczej skruchy.
Albert Camus
-Moje głębokie uszanowanie, czcigodna Matko- zakwilił kretyńsko.- Chwała wielkiej Melitele i jej kapłankom, krynicom cnoty i mądrości.
-Przestań pieprzyć, Jaskier- parsknęła Neeneke.- I nie tytułuj mnie matką. Wiedz, że na myśl, iż mógłbyś być moim synem, ogarnia mnie zgroza.
Andrzej Sapkowski
Bierze torbę, mija nas, bo stoimy przy stoliku we trzy: pani Turska, pani Szot i ja, i zatrzymuje się przy jastrzębiu. Wskazuje go palcem.
- Proszę bardzo - mówi - oto wzór. Stoi grzecznie, gdzie go postawią. Problem tylko w tym, że ma ptasi móżdżek i jest wypchany. Obiecuję paniom, że ja nie dam się wypchać. Nikomu. Do widzenia.
Tomek Tryzna
Przede wszystkim więc to jest oczywiste, że wszystkie namiętności to sprawy z podwórka Głupoty. Bo to po tym przecież odróżnia się mądrego od głupca,że tym rządzą namiętności, a tamtym rozum. (...) A tymczasem owe namietności nie tylko pełnią tu służbę nauczycieli wobec wszystkich spieszących do przystani mądrości, ale nawet przy każdym cnotliwym działaniu bywają zwykle jakby ostrogą i podnietą, i jakby zachętami, aby dobrze czynić.
Erazm z Rotterdamu
Albert Camus
-Moje głębokie uszanowanie, czcigodna Matko- zakwilił kretyńsko.- Chwała wielkiej Melitele i jej kapłankom, krynicom cnoty i mądrości.
-Przestań pieprzyć, Jaskier- parsknęła Neeneke.- I nie tytułuj mnie matką. Wiedz, że na myśl, iż mógłbyś być moim synem, ogarnia mnie zgroza.
Andrzej Sapkowski
Bierze torbę, mija nas, bo stoimy przy stoliku we trzy: pani Turska, pani Szot i ja, i zatrzymuje się przy jastrzębiu. Wskazuje go palcem.
- Proszę bardzo - mówi - oto wzór. Stoi grzecznie, gdzie go postawią. Problem tylko w tym, że ma ptasi móżdżek i jest wypchany. Obiecuję paniom, że ja nie dam się wypchać. Nikomu. Do widzenia.
Tomek Tryzna
Przede wszystkim więc to jest oczywiste, że wszystkie namiętności to sprawy z podwórka Głupoty. Bo to po tym przecież odróżnia się mądrego od głupca,że tym rządzą namiętności, a tamtym rozum. (...) A tymczasem owe namietności nie tylko pełnią tu służbę nauczycieli wobec wszystkich spieszących do przystani mądrości, ale nawet przy każdym cnotliwym działaniu bywają zwykle jakby ostrogą i podnietą, i jakby zachętami, aby dobrze czynić.
Erazm z Rotterdamu