z wyciętymi otworami, ta dziurawa płachta sprawia, że gwiazdy są tak wyraźne i piękne. Cała ta nieobecność to nie jest przestrzeń negatywna. To guma, która trzyma wszechświat w kupie.
Julie Israel
Cieszą się z ciszy, ale od tego spokoju, wnętrzności bardzo im się męczą.
Wit Szostak
Nie potrafię zmienić przeszłości. Ale zmieniając swoją reakcję na jej okruchy, mogę zmienić teraźniejszość.
Regina Brett
Miigwech to słowo z języka Odżibwejów. (...) znaczy „dziękuję”, ale i więcej - przepełnia je pokora i wdzięczność.
Cheryl Strayed
Życie to wieczna sztuka zaczynania od nowa, próbowania, nauka nowych umiejętności i doskonalenie starych.
Anna Makowska
Kult wydajności niszczy bezinteresowność.
Jacques Fesch
Nie bój się, że dzieli nas bariera językowa. Gdy dwie osoby chcą się dogadać, zawsze tak się stanie.
Anna H. Niemczynow
Zostawiam za sobą moje drugie życie tak samo, jak porzuciłam pierwsze, w niepewności jutra.
Holly Black
Pani Stawska pobladła, a potem równie szybko zarumieniła się. Była w tej chwili tak piękna, że nawet Wokulski przypatrywał się jej, jeżeli nie z zachwytem, to przynajmniej z życzliwością. Jestem pewny, że z miejsca zakochałby się w niej, gdyby nie ten podły zapach kalafiorów zalatujący z kuchni".
Bolesław Prus
Julie Israel
Cieszą się z ciszy, ale od tego spokoju, wnętrzności bardzo im się męczą.
Wit Szostak
Nie potrafię zmienić przeszłości. Ale zmieniając swoją reakcję na jej okruchy, mogę zmienić teraźniejszość.
Regina Brett
Miigwech to słowo z języka Odżibwejów. (...) znaczy „dziękuję”, ale i więcej - przepełnia je pokora i wdzięczność.
Cheryl Strayed
Życie to wieczna sztuka zaczynania od nowa, próbowania, nauka nowych umiejętności i doskonalenie starych.
Anna Makowska
Kult wydajności niszczy bezinteresowność.
Jacques Fesch
Nie bój się, że dzieli nas bariera językowa. Gdy dwie osoby chcą się dogadać, zawsze tak się stanie.
Anna H. Niemczynow
Zostawiam za sobą moje drugie życie tak samo, jak porzuciłam pierwsze, w niepewności jutra.
Holly Black
Pani Stawska pobladła, a potem równie szybko zarumieniła się. Była w tej chwili tak piękna, że nawet Wokulski przypatrywał się jej, jeżeli nie z zachwytem, to przynajmniej z życzliwością. Jestem pewny, że z miejsca zakochałby się w niej, gdyby nie ten podły zapach kalafiorów zalatujący z kuchni".
Bolesław Prus