pacjentów. Ci najskromniej ubrani wybierali wizajski, najbardziej powszechny na Mindanao. Inni woleli tagalski, czyli urzędowy filipiński. Ale już emerytowany notariusz za udaną operację chwalił Miguela pod niebiosa czystą angielszczyzną. Pacjent w markowych ubraniach też nie zająknął się w ojczystym języku. I niestety nie było w tym nic osobliwego. Język dawnego ciemiężcy stał się powszechnie wyznacznikiem statusu społecznego. Filipińczycy utracili dumę z posiadania własnej melodyjnej mowy. W ogóle utracili dumę - z powodu korupcji, warunków życia i tego, że pracują jako służba domowa na całym świecie, wyliczał Miguel, choć w kwestiach językowych robił tak samo.
Tomasz Owsiany
Patrzysz na mnie, patrzysz na mnie z bliska, jeszcze bardziej z bliska, oczy powiększają się, zbliżają do siebie, nakładają jedno na drugie, cyklopi patrzą sobie w oczy łącząc oddechy, usta odnajdują się i łagodnie walczą, gryząc się w wargi, leciutko opierając języki o zęby, igrają wśród tego terenu, gdzie przelewa się tam i z powrotem powietrze pachnące starymi perfumami i ciszą. Wtedy moje ręce zanurzają się w Twoich włosach, pieszczą powoli głąb Twych włosów, podczas gdy całujemy się, jakbyśmy mieli usta pełne kwiatów czy też ryb o szybkich ruchach, o świeżym zapachu.
Julio Cortázar
Jak to? Żeby przyjść w rodzinne strony, gdzie się ma familię i żeby nikt mu głową nie kiwnął, żeby nikt na niego nie wejrzał miłosiernie?
Pamiętaj, gdziebyś nie upadł, żeby nie wiem i w jaki dół, będą jeszcze gorsze utrapione niż ty. Co się z tobą nie dzieje najgorszego, zawsze przyjdzie do ciebie taki, co go trza w płaczu pocieszyć.
Ja to chcę, żeby inaczej było na tym świecie, żeby tak było, jak nigdy nie było.
Pamiętaj, choćbyś był nie wiem jak zmartwiony, jeszcze drugich możesz wspomóc.
Maria Dąbrowska
- Wspinaczka zawsze wygląda tak samo - odparła - obojętne, jak wysoka jest góra.
- Ściśle rzecz biorąc, to wcale nie jest prawda: potrzebna jest lina, czekan...
- Nie zmieniaj się w Matthiasa.
Nina ze zgrozą zakryła usta dłonią.
- Za karę zjem dwa razy więcej ciastek niż zwykle.
Leigh Bardugo
Tomasz Owsiany
Patrzysz na mnie, patrzysz na mnie z bliska, jeszcze bardziej z bliska, oczy powiększają się, zbliżają do siebie, nakładają jedno na drugie, cyklopi patrzą sobie w oczy łącząc oddechy, usta odnajdują się i łagodnie walczą, gryząc się w wargi, leciutko opierając języki o zęby, igrają wśród tego terenu, gdzie przelewa się tam i z powrotem powietrze pachnące starymi perfumami i ciszą. Wtedy moje ręce zanurzają się w Twoich włosach, pieszczą powoli głąb Twych włosów, podczas gdy całujemy się, jakbyśmy mieli usta pełne kwiatów czy też ryb o szybkich ruchach, o świeżym zapachu.
Julio Cortázar
Jak to? Żeby przyjść w rodzinne strony, gdzie się ma familię i żeby nikt mu głową nie kiwnął, żeby nikt na niego nie wejrzał miłosiernie?
Pamiętaj, gdziebyś nie upadł, żeby nie wiem i w jaki dół, będą jeszcze gorsze utrapione niż ty. Co się z tobą nie dzieje najgorszego, zawsze przyjdzie do ciebie taki, co go trza w płaczu pocieszyć.
Ja to chcę, żeby inaczej było na tym świecie, żeby tak było, jak nigdy nie było.
Pamiętaj, choćbyś był nie wiem jak zmartwiony, jeszcze drugich możesz wspomóc.
Maria Dąbrowska
- Wspinaczka zawsze wygląda tak samo - odparła - obojętne, jak wysoka jest góra.
- Ściśle rzecz biorąc, to wcale nie jest prawda: potrzebna jest lina, czekan...
- Nie zmieniaj się w Matthiasa.
Nina ze zgrozą zakryła usta dłonią.
- Za karę zjem dwa razy więcej ciastek niż zwykle.
Leigh Bardugo