tym, jak bardzo identyfikujemy się z naszym ciałem i jak bardzo nie potrafimy się od niego odłączyć. Nawet nasze nadzieje związane z nieśmiertelnością i zmartwychwstaniem dotyczą ciała. Nie jesteśmy w stanie, jak Hindusi albo Oświecony, dostrzec w nim narzędzia, które raz użyte, można bez żalu wyrzucić." (s.259)
Tiziano Terzani
-W Lanton zdarza się dużo napadów, prawda?
- Tylko wtedy, gdy niewiele się dzieje. Lubię trochę potrząsnąć miastem.
Jakie odrzucił głowę do tyłu i roześmiał się, a w jego oczach pojawiły się błyski.
-Kominiarka i tak dalej?
Zaprzeczyłam.
-Opaska na oczach, banan i czarny worek na śmieci.
-Pozwól, że zgadnę.- Zachichotał. - Banan ma trojakie zastosowanie: jako pistolet, jako przekąska w celu nabrania energii, wreszcie jako śliska skórka to doskonałe narzędzie ucieczki.
Otworzyłam szeroko oczy, udając zaskoczenie.
-Stary, widzę, że chwytasz, o co chodzi. Chcesz napadać ze mną?
Samantha Young
CZY WIESZ MOŻE, CO BĘDZIE Z NAMI DALEJ????
To pewnie przez ten Paryż mam takie myśli i stawiam aż tak dramatyczne pytanie. Mam nieodpartą potrzebę zdefiniowania tego związku. Nazwania go, nadania mu pewnych ram i granic. Chcę nagle wiedzieć, od którego punktu mój smutek ma sens, a radość ma swój powód. Chcę także wiedzieć, do którego punktu wolno mi dojść w moich nadziejach. W wyobraźni i tak byłem już we wszystkich punktach, nawet w tych najbardziej osobliwych.
Janusz Leon Wiśniewski
- A po co potrzebny jest wam statek? - zapytał król.
- Chcemy popłynąć na poszukiwania nieznanej wyspy - odpowiedział mężczyzna.
- Co za niedorzeczność, nie ma już nieznanych wysp! Wszystkie wyspy są na mapach!
- Na mapach geograficznych są tylko wyspy znane.
- Od kogo słyszeliście o tej nieznanej wyspie? - spytał król, tym razem poważniej.
- Od nikogo, panie.
- W takim razie dlaczego upieracie się, że istnieje?
- Wydaje nam się niemożliwe, żeby nie istniała żadna nieznana wyspa.
Pierdomenico Baccalario
Tiziano Terzani
-W Lanton zdarza się dużo napadów, prawda?
- Tylko wtedy, gdy niewiele się dzieje. Lubię trochę potrząsnąć miastem.
Jakie odrzucił głowę do tyłu i roześmiał się, a w jego oczach pojawiły się błyski.
-Kominiarka i tak dalej?
Zaprzeczyłam.
-Opaska na oczach, banan i czarny worek na śmieci.
-Pozwól, że zgadnę.- Zachichotał. - Banan ma trojakie zastosowanie: jako pistolet, jako przekąska w celu nabrania energii, wreszcie jako śliska skórka to doskonałe narzędzie ucieczki.
Otworzyłam szeroko oczy, udając zaskoczenie.
-Stary, widzę, że chwytasz, o co chodzi. Chcesz napadać ze mną?
Samantha Young
CZY WIESZ MOŻE, CO BĘDZIE Z NAMI DALEJ????
To pewnie przez ten Paryż mam takie myśli i stawiam aż tak dramatyczne pytanie. Mam nieodpartą potrzebę zdefiniowania tego związku. Nazwania go, nadania mu pewnych ram i granic. Chcę nagle wiedzieć, od którego punktu mój smutek ma sens, a radość ma swój powód. Chcę także wiedzieć, do którego punktu wolno mi dojść w moich nadziejach. W wyobraźni i tak byłem już we wszystkich punktach, nawet w tych najbardziej osobliwych.
Janusz Leon Wiśniewski
- A po co potrzebny jest wam statek? - zapytał król.
- Chcemy popłynąć na poszukiwania nieznanej wyspy - odpowiedział mężczyzna.
- Co za niedorzeczność, nie ma już nieznanych wysp! Wszystkie wyspy są na mapach!
- Na mapach geograficznych są tylko wyspy znane.
- Od kogo słyszeliście o tej nieznanej wyspie? - spytał król, tym razem poważniej.
- Od nikogo, panie.
- W takim razie dlaczego upieracie się, że istnieje?
- Wydaje nam się niemożliwe, żeby nie istniała żadna nieznana wyspa.
Pierdomenico Baccalario