tolerowane. Wyjaśnienie: „Przepraszam, korki!” – to nie wymówka, tylko znana wszystkim dolegliwość, coraz bardziej uprzykrzająca życie, szczególnie tym, którzy chcą robić międzynarodowe interesy. Indyjski biznesmen żyje w strachu, że przyjedzie na spotkanie spóźniony, mokry od potu i szary od spalin.
Paulina Wilk
- Jechałeś sto trzydzieści na godzinę w terenie zabudowanym (...).
- I co z tego? Nie udało mi się nawet rozjechać żadnego staruszka! O tej porze wszyscy już od dawna śpią. Chciałbym mieć swój udział w ratowaniu naszego systemu emerytalnego, ale nic z tego, jeśli te dziadki nie będą wychodzić z domu.
Karine Giébel
Przyjdź, Panie Jezu, z wielką siłą
Bo jest, jakby Ciebie nie było
Przyjdź, Panie, choć nie jestem godzien
Po niebie, ziemi lub po wodzie
Przyjdź, bo już nie daję rady
Poprzez samotność, wierność, zdrady
Przyjdź, bo już tak żyć nie mogę
Pokaż mi tę jedyną drogę...
Mariusz Bernyś
Od chwili, gdy pierwszy raz spojrzeli sobie w oczy, czuł ja w głębi swojej duszy, całym swoim jestestwem. Była dla niego stworzona. I nie przeszkadzało mu, że znajdowała się poza jego zasięgiem. Jego serce i rozum domagały się, żeby zignorować przeciwności i sprawić, żeby wszystko się zmieniło. Musi sie rzucić w ocean niepewności, usiłując ją zdobyć, i nikt nie będzie w stanie go powstrzymać. Modlił się tylko, żeby kobieta, która zawładnęła wszystkimi jego myślami, czuła to samo.
Gail McHugh
Paulina Wilk
- Jechałeś sto trzydzieści na godzinę w terenie zabudowanym (...).
- I co z tego? Nie udało mi się nawet rozjechać żadnego staruszka! O tej porze wszyscy już od dawna śpią. Chciałbym mieć swój udział w ratowaniu naszego systemu emerytalnego, ale nic z tego, jeśli te dziadki nie będą wychodzić z domu.
Karine Giébel
Przyjdź, Panie Jezu, z wielką siłą
Bo jest, jakby Ciebie nie było
Przyjdź, Panie, choć nie jestem godzien
Po niebie, ziemi lub po wodzie
Przyjdź, bo już nie daję rady
Poprzez samotność, wierność, zdrady
Przyjdź, bo już tak żyć nie mogę
Pokaż mi tę jedyną drogę...
Mariusz Bernyś
Od chwili, gdy pierwszy raz spojrzeli sobie w oczy, czuł ja w głębi swojej duszy, całym swoim jestestwem. Była dla niego stworzona. I nie przeszkadzało mu, że znajdowała się poza jego zasięgiem. Jego serce i rozum domagały się, żeby zignorować przeciwności i sprawić, żeby wszystko się zmieniło. Musi sie rzucić w ocean niepewności, usiłując ją zdobyć, i nikt nie będzie w stanie go powstrzymać. Modlił się tylko, żeby kobieta, która zawładnęła wszystkimi jego myślami, czuła to samo.
Gail McHugh