swoje winy i odzyskać choć odrobinę dumy. Dusze tych, których kochałem, dusze tych, których opiewałem, dodajcie mi sił, bądźcie mi podporą, odsuńcie ode mnie kłamstwo i znieprawiające miazmaty świata, a Ty, o Boże, Panie mój, spraw w swojej łasce, abym złożył parę pięknych rymów, co pozwoliłoby mi uwierzyć, że nie jestem ostatnim z ludzi, że nie jestem gorszy od tych, którymi gardzę!
Charles Pierre Baudelaire
Gdy zetknęły się ich usta, języki zjednoczyły się w ciepłej, wilgotnej grze, która poprzedzała dziką, pozbawioną tchu namiętność miłosnego aktu, zawładnąwszy Vitórią, Leon przycisnął żonę do siebie i pozwolił poczuć swą erekcję. Vitória wczepiła się w niego palcami i gryzła jego szyję - w tym samym desperackim podnieceniu, w którym on ściskał jej piersi, ssał płatki ucha i swym ciałem rozwierał jej nogi...
Ana Veloso
[...]żyli jednak dość długo, aby wiedzieć, ze nie ma rzeczy niemożliwych. Istnieje tylko skrajnie małe prawdopodobieństwo, które, nawiasem mówiąc, jest dużo gorsze od niemożliwości. Niemożliwość byłaby ostateczna, zatem dość prosta do zaakceptowania. Prawdopodobieństwo można zamienić w liczby, co jest nie tylko mniej komfortowe dla mózgu, ale, przede wszystkim, często daje ludziom zupełnie zbędną nadzieję.
Marcin Majchrzak
Już jako osoba dorosła często poznawałam osobliwą schedę, jaką podróżnikowi zostawia po sobie czas: tęsknotę i chęć ponownego odwiedzenia miejsc, w których się kiedyś było, odbycia wędrówki dawnymi tropami, ponownego odkrywania czaru tamtych dawnych chwil.Czasami trafiamy ponownie w miejsce, nieszczególnie zachowane w naszej pamięci, ale przez wzgląd na wspomnienia odczuwamy wielką przyjemność z powrotu w te strony. Lecz jeśli nawet odnajdujemy ponownie owe miejsca, są już one zupełnie inne. Wciąż tkwią tam wielkie, z grubsza ociosane wrota, ale wydają się nam o wiele mniejsze; dzień jest pochmurny, a nie jak wtedy - słoneczny.
Elizabeth Kostova
Charles Pierre Baudelaire
Gdy zetknęły się ich usta, języki zjednoczyły się w ciepłej, wilgotnej grze, która poprzedzała dziką, pozbawioną tchu namiętność miłosnego aktu, zawładnąwszy Vitórią, Leon przycisnął żonę do siebie i pozwolił poczuć swą erekcję. Vitória wczepiła się w niego palcami i gryzła jego szyję - w tym samym desperackim podnieceniu, w którym on ściskał jej piersi, ssał płatki ucha i swym ciałem rozwierał jej nogi...
Ana Veloso
[...]żyli jednak dość długo, aby wiedzieć, ze nie ma rzeczy niemożliwych. Istnieje tylko skrajnie małe prawdopodobieństwo, które, nawiasem mówiąc, jest dużo gorsze od niemożliwości. Niemożliwość byłaby ostateczna, zatem dość prosta do zaakceptowania. Prawdopodobieństwo można zamienić w liczby, co jest nie tylko mniej komfortowe dla mózgu, ale, przede wszystkim, często daje ludziom zupełnie zbędną nadzieję.
Marcin Majchrzak
Już jako osoba dorosła często poznawałam osobliwą schedę, jaką podróżnikowi zostawia po sobie czas: tęsknotę i chęć ponownego odwiedzenia miejsc, w których się kiedyś było, odbycia wędrówki dawnymi tropami, ponownego odkrywania czaru tamtych dawnych chwil.Czasami trafiamy ponownie w miejsce, nieszczególnie zachowane w naszej pamięci, ale przez wzgląd na wspomnienia odczuwamy wielką przyjemność z powrotu w te strony. Lecz jeśli nawet odnajdujemy ponownie owe miejsca, są już one zupełnie inne. Wciąż tkwią tam wielkie, z grubsza ociosane wrota, ale wydają się nam o wiele mniejsze; dzień jest pochmurny, a nie jak wtedy - słoneczny.
Elizabeth Kostova