postaci nietoperza, nie powinien pan chcieć przekształcić się w strusia! Uważa się pan niekiedy za dziwaka i wyrzuca sobie, że obiera pan inne drogi niż większość ludzi. Musi się pan tego oduczyć. Niech pan patrzy w ogień, niech pan spogląda w chmury, a z chwilą, gdy zbudzą się w panu przeczucia, odzywać się zaczną głosy w pańskiej duszy, niech im pan zawierzy, nie zadając sobie uprzednio pytania, czy to się spodoba lub będzie miłe pana nauczycielowi, pana ojcu czy też jakiemuś panu Bogu!
Hermann Hesse
...człowiek, mimo że jest młody, jest sam. Tak! Kiedy można być bardziej samotnym niż w młodości? Rozpaczliwy niepokój, aby coś zrobić, łączy się z irytacją, że nie można nic zrobić, aby przezwyciężyć się i zrealizować swe marzenia. Nie-wychodzenie, nie-mogę-dziś, nie-mam-pieniędzy są konkretnymi formami tego ciekawego męczeństwa: samotność narzucona sobie. Wśród ludzi, wśród przyjaciół nie realizuje się spotkania z samym sobą. Różne wezwania stanowią bezlitosne auto-da-fé, w którym człowiek jest nagi wobec własnego postanowienia Czynu.
Ary Quintella
Rad by robak wierzył w drugie życie, gdyby dano mu przeżyć pierwsze. Doprawdy – nędznym prochem tylko okazał się rodzaj ludzki. Gdy przychodziły wojny i zarazy, natychmiast zwracano się ku Bogu, żebrząc o miłosierdzie. Lecz teraz? Wiara całych dziesiątków pokoleń jakże łatwo została odtrącona! A dlatego, że niepewna wizja dalekiego Ojca zastąpiona została przez nadzieję daną tu i teraz.
Feliks W. Kres
Jak Ci, mężu, wiadomo, jestem ateistką integralną. Nie tylko
sama nie wierzę w istnienie boga, ale nie wierzę również, że wierzą w niego inni (lubiłeś pytać, czy to dotyczy też naszego papieża; prawda, on jeden sprawia mi pewien kłopot). Nie wierzę w życie wieczne. Dlatego nie mogę obiecać Wam, że będę patrzeć na Was z nieba i opiekować się Wami. Choć bardzo bym tego chciała.
Zostajecie sami na świecie. Ta myśl przeraża mnie bardziej
niż to, że już niedługo przestanę myśleć, widzieć, czuć... Być.
Mariusz Ziomecki
Hermann Hesse
...człowiek, mimo że jest młody, jest sam. Tak! Kiedy można być bardziej samotnym niż w młodości? Rozpaczliwy niepokój, aby coś zrobić, łączy się z irytacją, że nie można nic zrobić, aby przezwyciężyć się i zrealizować swe marzenia. Nie-wychodzenie, nie-mogę-dziś, nie-mam-pieniędzy są konkretnymi formami tego ciekawego męczeństwa: samotność narzucona sobie. Wśród ludzi, wśród przyjaciół nie realizuje się spotkania z samym sobą. Różne wezwania stanowią bezlitosne auto-da-fé, w którym człowiek jest nagi wobec własnego postanowienia Czynu.
Ary Quintella
Rad by robak wierzył w drugie życie, gdyby dano mu przeżyć pierwsze. Doprawdy – nędznym prochem tylko okazał się rodzaj ludzki. Gdy przychodziły wojny i zarazy, natychmiast zwracano się ku Bogu, żebrząc o miłosierdzie. Lecz teraz? Wiara całych dziesiątków pokoleń jakże łatwo została odtrącona! A dlatego, że niepewna wizja dalekiego Ojca zastąpiona została przez nadzieję daną tu i teraz.
Feliks W. Kres
Jak Ci, mężu, wiadomo, jestem ateistką integralną. Nie tylko
sama nie wierzę w istnienie boga, ale nie wierzę również, że wierzą w niego inni (lubiłeś pytać, czy to dotyczy też naszego papieża; prawda, on jeden sprawia mi pewien kłopot). Nie wierzę w życie wieczne. Dlatego nie mogę obiecać Wam, że będę patrzeć na Was z nieba i opiekować się Wami. Choć bardzo bym tego chciała.
Zostajecie sami na świecie. Ta myśl przeraża mnie bardziej
niż to, że już niedługo przestanę myśleć, widzieć, czuć... Być.
Mariusz Ziomecki