człowieka oczami. W dodatku te cholerne drzwi, niczym w bunkrze z serialu „Zagubieni”. Mogłabym je ewentualnie znieść, gdyby jako bonus dodali do nich przystojniaczka Sawyera, ale nie dodali. Żadnych atrakcyjnych badboyów z dołeczkami w policzkach, jedynie koszmarne żelastwo na wprost łóżka – ni w pięć ni w dziewięć, jak jakiś obłąkany sejf
Ewa Białołęcka
- Nie przeszkadza ci, że każdy wierzy w coś innego?
- Dlaczego miałoby mi przeszkadzać? - spytał. - W istocie wszyscy wierzymy w to samo, po prostu nadajemy temu czemuś inną nazwę. To żadna zbrodnia.
Lila prychnęła. Gdybyż tylko ludzie w jej świecie traktowali z taką wyrozumiałością osoby innej wiary.
- Nie ma znaczenia, jak nazwiesz magię, póki sam potrafisz dać wiarę.
Victoria Schwab
- Szkoda - stwierdził. - A miałem nadzieję, że wkrótce mój zarost odzyska normalny wygląd.
- Odzyska swój zwyczajny, niechlujny wygląd - poprawił mistrza Will, nim zdążył ugryźć się w język.
Halt spojrzał nań spode łba.
- Powiedziałbym raczej „osiągnie stan naturalnej obfitości” - poprawił go Halt.
Will przytaknął pospiesznie:
- Oczywiście, oczywiście. To właśnie miałem na myśli, tylko brakowało mi odpowiedniego słowa. Nie wiem, co mi strzeliło do głowy, żeby użyć tak prostackiego określenia.
John Flanagan
Kilka lat temu grałem w meczu sędziowanym przez Roba Stylesa. Uważałem, że fawiryzuje większą drużynę (znowu...) [...]
"Ja pierole, Rob, zapomniałeś gwizdka?! Takie rzeczy się zawsze gwiżdże - jesteś, kurwa, tępy". Na co on odpowiedział: "Zamknij się! Sędziowałeś kiedyś?". "Nie - odparłem - A ty kiedyś grałeś?" "Nie tak słabo jak ty!"
Muszę mu to przyznać - jego riposta była naprawdę wspaniała i użyłem jej od tamtej pory milion razy. Jednak nadal jest fiutem...
Anonimowy Piłkarz
Ewa Białołęcka
- Nie przeszkadza ci, że każdy wierzy w coś innego?
- Dlaczego miałoby mi przeszkadzać? - spytał. - W istocie wszyscy wierzymy w to samo, po prostu nadajemy temu czemuś inną nazwę. To żadna zbrodnia.
Lila prychnęła. Gdybyż tylko ludzie w jej świecie traktowali z taką wyrozumiałością osoby innej wiary.
- Nie ma znaczenia, jak nazwiesz magię, póki sam potrafisz dać wiarę.
Victoria Schwab
- Szkoda - stwierdził. - A miałem nadzieję, że wkrótce mój zarost odzyska normalny wygląd.
- Odzyska swój zwyczajny, niechlujny wygląd - poprawił mistrza Will, nim zdążył ugryźć się w język.
Halt spojrzał nań spode łba.
- Powiedziałbym raczej „osiągnie stan naturalnej obfitości” - poprawił go Halt.
Will przytaknął pospiesznie:
- Oczywiście, oczywiście. To właśnie miałem na myśli, tylko brakowało mi odpowiedniego słowa. Nie wiem, co mi strzeliło do głowy, żeby użyć tak prostackiego określenia.
John Flanagan
Kilka lat temu grałem w meczu sędziowanym przez Roba Stylesa. Uważałem, że fawiryzuje większą drużynę (znowu...) [...]
"Ja pierole, Rob, zapomniałeś gwizdka?! Takie rzeczy się zawsze gwiżdże - jesteś, kurwa, tępy". Na co on odpowiedział: "Zamknij się! Sędziowałeś kiedyś?". "Nie - odparłem - A ty kiedyś grałeś?" "Nie tak słabo jak ty!"
Muszę mu to przyznać - jego riposta była naprawdę wspaniała i użyłem jej od tamtej pory milion razy. Jednak nadal jest fiutem...
Anonimowy Piłkarz