była rozpusta, chciwość, próżność i najstraszniejsze zwątpienie, aby nauczyć się uległości, aby pokochać świat, aby nie porównywać go z jakimś przez siebie wymarzonym, wyobrażonym światem, z wymyślonym jakimś rodzajem doskonałości, tylko zostawić go takim, jakim jest, i kochać go i cieszyć się, że do niego należę.
Hermann Hesse
- Więc to jest twój pomysł na odpoczynek w niedzielne popołudnie?
- Oczywiście. Nie wszyscy jeżdżą w niedzielne popołudnie na wieś.
- Cóż, większość ludzi woli wąchać kwiaty i podziwiać naturę, a nie oglądać zwłoki.
- Naprawdę? - zdziwił się. - Wiedziałem, że coś jest ze mną nie tak.
Peter James
Mój przyjaciel, wykładowca akademicki, powiedział:
- O mojej półce z książkami myślę jak o trofeum dokonań.Patrząc na grzbiety przypominam sobie, gdzie byłem,kiedy je czytałem, i co wyniosłem z lektury. W jednej części pokoju trzymam książki, które zamierzam przeczytać, w innej przeczytane. Mogę więc odwiedzać starych przyjaciół lub wypróbować coś nowego.
Wendy Welch
To jakaś groteska, idiotyczny żart. Błąd, niewyobrażalna pomyłka.
Jak coś takiego opisać? Głos chłopca, jedyny w swoim rodzaju. I głos ojca. Rozmowa o niczym - zima, numery telefonów, sanki - po której stałem tam w przedpokoju, okaleczony. Okaleczony przez poczucie winy i wstydu, i przez tęsknotę. Okaleczony i słaby.
John Burnham Schwartz
Hermann Hesse
- Więc to jest twój pomysł na odpoczynek w niedzielne popołudnie?
- Oczywiście. Nie wszyscy jeżdżą w niedzielne popołudnie na wieś.
- Cóż, większość ludzi woli wąchać kwiaty i podziwiać naturę, a nie oglądać zwłoki.
- Naprawdę? - zdziwił się. - Wiedziałem, że coś jest ze mną nie tak.
Peter James
Mój przyjaciel, wykładowca akademicki, powiedział:
- O mojej półce z książkami myślę jak o trofeum dokonań.Patrząc na grzbiety przypominam sobie, gdzie byłem,kiedy je czytałem, i co wyniosłem z lektury. W jednej części pokoju trzymam książki, które zamierzam przeczytać, w innej przeczytane. Mogę więc odwiedzać starych przyjaciół lub wypróbować coś nowego.
Wendy Welch
To jakaś groteska, idiotyczny żart. Błąd, niewyobrażalna pomyłka.
Jak coś takiego opisać? Głos chłopca, jedyny w swoim rodzaju. I głos ojca. Rozmowa o niczym - zima, numery telefonów, sanki - po której stałem tam w przedpokoju, okaleczony. Okaleczony przez poczucie winy i wstydu, i przez tęsknotę. Okaleczony i słaby.
John Burnham Schwartz