którzy w końcu mogliby stać się synami. My chcemy chłonąć, On chce rozdawać. W nas jest pustka i chcielibyśmy ją zapełnić; On jest pełny i przelewa się. Celem naszej walki jest świat, w którym Nasz Ojciec z Otchłani wchłonąłby w siebie wszelkie pozostałe istoty; Nieprzyjaciel pragnie, aby świat był pełen istot z Nim wprawdzie zjednoczonych, lecz mimo to zachowujących swą odrębność.
Clive Staples Lewis
Wszyscy [kiedyś wszystko] wiedzieli. Mówiłam ci. Wiedza o tym, jak co działa, to nic szczególnego. A jeśli chcesz się bawić, naprawdę musisz z niej zrezygnować.
- Bawić w co?
- W to. - Gestem wskazała dom, niebo i niewiarygodny księżyc w pełni oraz pasma, plamy i skupiska jasnych gwiazd.
Neil Gaiman
Motyl” – bardzo delikatne słowo. Zwiewne; zupełnie jak... motyl. Po angielsku też jest delikatne – butterfly. Na piśmie niekoniecznie to widać ale proszę mi uwierzyć – ono brzmi jak aksamit. Jest takie... maślane.
Po francusku, z kolei, śliczne, drobniutkie – papillon.
Po hiszpańsku, urocze – mariposa.
Po rosyjsku, kochane – baboćka. A po niemiecku SCHMETTERLING! No cóż.
Wojciech Cejrowski
Furgonetkowe społeczeństwo niczego nie gwarantuje, poza możliwością ucieczki. Cóż za różnica w stosunku do świata mojego dzieciństwa, kiedy - choć biedni - wszyscy mieli jeszcze rodzinę, zajęcie, przyjaźnie, na które można było liczyć i w które warto się było angażować! Ludzie żyli i pracowali w kontekście społecznym, mającym swoją historię. Florenccy rzemieślnicy czerpali dumę i pewność z faktu, że są zakorzenieni, często od pokoleń, w tym samym warsztacie, w tej samej dzielnicy.
Tiziano Terzani
Clive Staples Lewis
Wszyscy [kiedyś wszystko] wiedzieli. Mówiłam ci. Wiedza o tym, jak co działa, to nic szczególnego. A jeśli chcesz się bawić, naprawdę musisz z niej zrezygnować.
- Bawić w co?
- W to. - Gestem wskazała dom, niebo i niewiarygodny księżyc w pełni oraz pasma, plamy i skupiska jasnych gwiazd.
Neil Gaiman
Motyl” – bardzo delikatne słowo. Zwiewne; zupełnie jak... motyl. Po angielsku też jest delikatne – butterfly. Na piśmie niekoniecznie to widać ale proszę mi uwierzyć – ono brzmi jak aksamit. Jest takie... maślane.
Po francusku, z kolei, śliczne, drobniutkie – papillon.
Po hiszpańsku, urocze – mariposa.
Po rosyjsku, kochane – baboćka. A po niemiecku SCHMETTERLING! No cóż.
Wojciech Cejrowski
Furgonetkowe społeczeństwo niczego nie gwarantuje, poza możliwością ucieczki. Cóż za różnica w stosunku do świata mojego dzieciństwa, kiedy - choć biedni - wszyscy mieli jeszcze rodzinę, zajęcie, przyjaźnie, na które można było liczyć i w które warto się było angażować! Ludzie żyli i pracowali w kontekście społecznym, mającym swoją historię. Florenccy rzemieślnicy czerpali dumę i pewność z faktu, że są zakorzenieni, często od pokoleń, w tym samym warsztacie, w tej samej dzielnicy.
Tiziano Terzani