Włodzimierza Lenina. Był wówczas prokuratorem w Piotrogrodzie, a bolszewicy szykowali się do przeprowadzenia puczu. Cóż za skaza na życiorysie! Wyszynski przez całe późniejsze życie wiedział, że ta sprawa może "przypadkiem" wypłynąć na wierzch. A wówczas jego los byłby straszliwy. Strach przed tym sprawił, że prokurator ów był bezwolnym narzędziem w ręku Stalina.
Wiktor Suworow
Tak się składa, że w gimnazjum byłem dręczony przez kolegów. I to dość paskudnie. Czasem dostawałem kopa za samo przechodzenie szkolnym korytarzem. Parę razy dla hecy ściagnęli mi gacie przed dziewczynami z klasy... Wiesz, tego typu akcje. (...) Hodowałem wtedy w domu świerszcze. Często po powrocie ze szkoły brałem jednego pęsetą i przypalałem zapalniczką. (...) Tak samo jak moi koledzy chciałem po prostu poznęcać się na kimś słabszym, udowodnić sobie samemu że wcale nie jestem taki bezsilny.
Hiroki Endo
– Kompania mi się trafiła – podjął Geralt, kręcąc głową. – Towarzysze broni! Drużyna bohaterów! Nic, tylko ręce załamać. Wierszokleta z lutnią. Dzikie i pyskate pół driady, pół baby. Wampir, któremu idzie na pięćdziesiąty krzyżyk. I cholerny Nilfgaardczyk, który upiera się, że nie jest Nilfgaardczykiem.
– A na czele drużyny wiedźmin, chory na wyrzuty sumienia, bezsiłę i niemożność podjęcia decyzji – dokończył spokojnie Regis. – Zaiste, proponuję podróżować incognito, by nie wzbudzać sensacji.
– I śmiechu – dodała Milva.
Andrzej Sapkowski
Carter podniósł gazetę ze stołu. Odnalazł kolumnę ogłoszeń i wskazując jedno z nich, przesunął dziennik w stronę Tommy’ego.
- Przeczytaj to.
- »Międzynarodowa Agencja Detektywistyczna, Theodore Blunt, menedżer. Prywatne dochodzenia. Duży zespół zaufanych i wysoko wyszkolonych agentów śledczych. Absolutna dyskrecja. Bezpłatne porady«…
Agatha Christie
Wiktor Suworow
Tak się składa, że w gimnazjum byłem dręczony przez kolegów. I to dość paskudnie. Czasem dostawałem kopa za samo przechodzenie szkolnym korytarzem. Parę razy dla hecy ściagnęli mi gacie przed dziewczynami z klasy... Wiesz, tego typu akcje. (...) Hodowałem wtedy w domu świerszcze. Często po powrocie ze szkoły brałem jednego pęsetą i przypalałem zapalniczką. (...) Tak samo jak moi koledzy chciałem po prostu poznęcać się na kimś słabszym, udowodnić sobie samemu że wcale nie jestem taki bezsilny.
Hiroki Endo
– Kompania mi się trafiła – podjął Geralt, kręcąc głową. – Towarzysze broni! Drużyna bohaterów! Nic, tylko ręce załamać. Wierszokleta z lutnią. Dzikie i pyskate pół driady, pół baby. Wampir, któremu idzie na pięćdziesiąty krzyżyk. I cholerny Nilfgaardczyk, który upiera się, że nie jest Nilfgaardczykiem.
– A na czele drużyny wiedźmin, chory na wyrzuty sumienia, bezsiłę i niemożność podjęcia decyzji – dokończył spokojnie Regis. – Zaiste, proponuję podróżować incognito, by nie wzbudzać sensacji.
– I śmiechu – dodała Milva.
Andrzej Sapkowski
Carter podniósł gazetę ze stołu. Odnalazł kolumnę ogłoszeń i wskazując jedno z nich, przesunął dziennik w stronę Tommy’ego.
- Przeczytaj to.
- »Międzynarodowa Agencja Detektywistyczna, Theodore Blunt, menedżer. Prywatne dochodzenia. Duży zespół zaufanych i wysoko wyszkolonych agentów śledczych. Absolutna dyskrecja. Bezpłatne porady«…
Agatha Christie