łzy, a koncentrujesz uwagę czytelnika na nieszczęściu. Jeśli najpierw pokażesz trumnę, później łzy, a na końcu pistolet – może chodzić o zemstę.
Dwight V. Swain
Do przeszłości czasem lepiej nie wracać. Lepiej udawać, że jej nie było.
Aneta Grabowska
- Wiesz, Lisseth, mamy tylu wrogów - odparła Karou, starając się, żeby jej głos brzmiał niefrasobliwie. - Większość przypisano nam w chwili przyjścia na świat i odziedziczyliśmy ich jak brzemię, ale ci, których załatwiamy sobie sami, są w pewnym sensie wyjątkowi. Powinniśmy ich wybierać z rozwagą.
Laini Taylor
Mnie jednak nie zależało na przyjaźniach zrodzonych z ciekawości i plotek.
Alessandra Torre
[...]W tym miejscu bogów tworzyli na swoje podobieństwo właśnie tacy bandyci i gwałciciele, aby służyli im i ich potrzebom.
Richard Flanagan
-Ale nawet dzisiaj...myślałem, że... mówiłaś, że też chcesz spotkać się ze mną sam na sam... - Will zaczął się jąkać.
-Sądziłam, że chodzi o przeprosiny! Uratowałeś mi życie w tamtym magazynie jestem Ci za to wdzięczna. Myślałam, że chcesz to ode mnie usłyszeć...
Will zrobił taką minę, jakby go spoliczkowała.
-Nie uratowałem ci życia po to, żebyś mi była wdzięczna!
-Więc dlaczego? - Tessa podniosła głos. - Z obowiązku? Bo Prawo mówi...
-Zrobiłem to, bo cie kocham! - prawie wykrzyczał, a kiedy zobaczył wyraz jej twarzy, powtórzył ciszej: - Kocham cie, Tesso. Od chwili, kiedy się spotkaliśmy.
Tessa splotła ręce. Były lodowato zimne.
-Myślałam, że nie potrafisz być okrutniejszy niż wtedy na dachu. Myliłam się. To jest okrutniejsze.
Cassandra Clare
Dwight V. Swain
Do przeszłości czasem lepiej nie wracać. Lepiej udawać, że jej nie było.
Aneta Grabowska
- Wiesz, Lisseth, mamy tylu wrogów - odparła Karou, starając się, żeby jej głos brzmiał niefrasobliwie. - Większość przypisano nam w chwili przyjścia na świat i odziedziczyliśmy ich jak brzemię, ale ci, których załatwiamy sobie sami, są w pewnym sensie wyjątkowi. Powinniśmy ich wybierać z rozwagą.
Laini Taylor
Mnie jednak nie zależało na przyjaźniach zrodzonych z ciekawości i plotek.
Alessandra Torre
[...]W tym miejscu bogów tworzyli na swoje podobieństwo właśnie tacy bandyci i gwałciciele, aby służyli im i ich potrzebom.
Richard Flanagan
-Ale nawet dzisiaj...myślałem, że... mówiłaś, że też chcesz spotkać się ze mną sam na sam... - Will zaczął się jąkać.
-Sądziłam, że chodzi o przeprosiny! Uratowałeś mi życie w tamtym magazynie jestem Ci za to wdzięczna. Myślałam, że chcesz to ode mnie usłyszeć...
Will zrobił taką minę, jakby go spoliczkowała.
-Nie uratowałem ci życia po to, żebyś mi była wdzięczna!
-Więc dlaczego? - Tessa podniosła głos. - Z obowiązku? Bo Prawo mówi...
-Zrobiłem to, bo cie kocham! - prawie wykrzyczał, a kiedy zobaczył wyraz jej twarzy, powtórzył ciszej: - Kocham cie, Tesso. Od chwili, kiedy się spotkaliśmy.
Tessa splotła ręce. Były lodowato zimne.
-Myślałam, że nie potrafisz być okrutniejszy niż wtedy na dachu. Myliłam się. To jest okrutniejsze.
Cassandra Clare