otaczamy własne marzenia i wyobrażenia nie o tym, kim jesteśmy, ale kim chcielibyśmy być.
Małgorzata Domagalik
Nigdy nie było niewolnika, który sam nie wybrałby sobie swego losu - pomyślał karzeł. Mógł to być wybór między niewolą a śmiercią, ale zawsze wybór.
George R.R. Martin
Bądźmy szczerzy [...] My, którzy ocaleliśmy z Zagłady, może i wyglądamy jak normalni ludzie, ale.. Prawdę mówiąc, nie możemy być normalni.
David Serrano Blanquer
Ich zapiski nazwalibyśmy dziś po prostu przewodnikami. Mimo to trudno byłoby się według nich poruszać. Posługiwali się enigmatycznymi miarami długości, jak połowa góry czy strzał z kuszy. Unikali nazw własnych, bo ich nie było. Drzewa, według których się orientowali, dawno wycięto lub padły siłami natury. Ale nawet jeśli wytyczonych przez nich dróg nie da się dziś odnaleźć, wciąż istnieją w sferze opowieści, równie kręte i wyboiste jak kiedyś.
Adam Robiński
Nie, z wojny nie wracają bohaterowie. Nie można stamtąd wrócić jako bohater...
Swiatłana Aleksijewicz
- Przekrocz tę bramę, synu - zachęcił go psiogłowy.
Jakub popatrzył na niego niechetnie.
- Gadasz po polsku, to pewnie jesteś z naszych, spod Czarnobyla? Znaczy promieniowanie cię tak poprzestawiało?
Anubis poskrobał się po głowie.
- Z Czarnobyla? - upewnił się.
- No, elektrownia. Po wybuchu? Ile masz lat, co?
- Jestem wieczny...
- Główka boli, lekarz kazał przytakiwać. Zjeżdżaj, co? Ni lubię świrów.
Naciął bagnetem wrota. Udało mu się oderwać spory kawałek kruszcu. W tym momencie otworzyły się. Zajrzał przez nie jakiś stwór z głową ptaka.
- A ty kto? - zaciekawił się Jakub. - Też mutas czarnobylski?
Andrzej Pilipiuk
Małgorzata Domagalik
Nigdy nie było niewolnika, który sam nie wybrałby sobie swego losu - pomyślał karzeł. Mógł to być wybór między niewolą a śmiercią, ale zawsze wybór.
George R.R. Martin
Bądźmy szczerzy [...] My, którzy ocaleliśmy z Zagłady, może i wyglądamy jak normalni ludzie, ale.. Prawdę mówiąc, nie możemy być normalni.
David Serrano Blanquer
Ich zapiski nazwalibyśmy dziś po prostu przewodnikami. Mimo to trudno byłoby się według nich poruszać. Posługiwali się enigmatycznymi miarami długości, jak połowa góry czy strzał z kuszy. Unikali nazw własnych, bo ich nie było. Drzewa, według których się orientowali, dawno wycięto lub padły siłami natury. Ale nawet jeśli wytyczonych przez nich dróg nie da się dziś odnaleźć, wciąż istnieją w sferze opowieści, równie kręte i wyboiste jak kiedyś.
Adam Robiński
Nie, z wojny nie wracają bohaterowie. Nie można stamtąd wrócić jako bohater...
Swiatłana Aleksijewicz
- Przekrocz tę bramę, synu - zachęcił go psiogłowy.
Jakub popatrzył na niego niechetnie.
- Gadasz po polsku, to pewnie jesteś z naszych, spod Czarnobyla? Znaczy promieniowanie cię tak poprzestawiało?
Anubis poskrobał się po głowie.
- Z Czarnobyla? - upewnił się.
- No, elektrownia. Po wybuchu? Ile masz lat, co?
- Jestem wieczny...
- Główka boli, lekarz kazał przytakiwać. Zjeżdżaj, co? Ni lubię świrów.
Naciął bagnetem wrota. Udało mu się oderwać spory kawałek kruszcu. W tym momencie otworzyły się. Zajrzał przez nie jakiś stwór z głową ptaka.
- A ty kto? - zaciekawił się Jakub. - Też mutas czarnobylski?
Andrzej Pilipiuk