człowiekowi o śmierci, przekonała się, a jedna z najważniejszych spraw to to, jak długo ukochani umierają w naszych sercach. To tajemnica, pomyślała, i tak powinno być, bo kto by chciał się w ogóle zbliżyć do drugiego człowieka, gdyby wiedział, jaki trudny jest etap pożegnalny? W sercu ukochani umierają po trochu, może nie?
Stephen King
Nie będę udawać, że moje dziecko jest wyjątkowe, że niby inne dzieciaki głodują, zamarzają, są gwałcone, bite, muszą pracować w fabrykach i dostają raka od wyziewów, jakie to okropne, jakie smutne, ale moje dziecko będzie miało ciepło, ekologicznie, nietoksycznie, bezpiecznie i wszystko, czego zapragnie, kiedy tylko zapragnie, i pójdzie na dobre studia, i świat jest taki piękny! Krótkowzroczne pierdoły. Będzie cierpiał. Z którejś strony mu się dostanie, a ja nie chcę udawać, że mogę przewidzieć z której. Wszyscy żyjemy w tym samym popieprzonym świecie.
Elisa Albert
Rilla, najmłodsze dziecko w rodzinie, stale się oburzała na to, że nikt nie chce traktować jej jak dorosłej. Jej piętnaste urodziny były już tak blisko, że przedstawiała się wszystkim jako piętnastolatka. Wzrostem dorównywała Dianie i Nan. Do tego była piękna. Miała wielkie, marzycielskie, piwne oczy, mlecznobiałą cerę z drobnymi, złocistymi piegami i zaokrąglone, łukowate brwi nadające jej twarzy pytający wyraz. Ludzie - szczególnie nastoletni chłopcy - chętnie by na to pytanie odpowiedzieli. Włosy miała czerwone jak płomień, a nad górną wargą mały dołeczek, jakby jakaś wróżka przy jej urodzeniu ucisnęła to miejsce palcem.
Lucy Maud Montgomery
Oto czym jest małżeństwo: stowarzyszeniem zabójców, którzy napadają na innych, zanim rzucą się wzajem na siebie, długą wędrówką do śmierci, gdzie po drodze ściele się trup. Para młodych to para, która próbuje pozbyć się innych. Para starych to para, gdzie partnerzy usiłują się wzajemnie wyeliminować. Kiedy widzicie kobietę i mężczyznę w urzędzie stanu cywilnego, zastanówcie się, które z nich stanie się mordercą.
Éric-Emmanuel Schmitt
Stephen King
Nie będę udawać, że moje dziecko jest wyjątkowe, że niby inne dzieciaki głodują, zamarzają, są gwałcone, bite, muszą pracować w fabrykach i dostają raka od wyziewów, jakie to okropne, jakie smutne, ale moje dziecko będzie miało ciepło, ekologicznie, nietoksycznie, bezpiecznie i wszystko, czego zapragnie, kiedy tylko zapragnie, i pójdzie na dobre studia, i świat jest taki piękny! Krótkowzroczne pierdoły. Będzie cierpiał. Z którejś strony mu się dostanie, a ja nie chcę udawać, że mogę przewidzieć z której. Wszyscy żyjemy w tym samym popieprzonym świecie.
Elisa Albert
Rilla, najmłodsze dziecko w rodzinie, stale się oburzała na to, że nikt nie chce traktować jej jak dorosłej. Jej piętnaste urodziny były już tak blisko, że przedstawiała się wszystkim jako piętnastolatka. Wzrostem dorównywała Dianie i Nan. Do tego była piękna. Miała wielkie, marzycielskie, piwne oczy, mlecznobiałą cerę z drobnymi, złocistymi piegami i zaokrąglone, łukowate brwi nadające jej twarzy pytający wyraz. Ludzie - szczególnie nastoletni chłopcy - chętnie by na to pytanie odpowiedzieli. Włosy miała czerwone jak płomień, a nad górną wargą mały dołeczek, jakby jakaś wróżka przy jej urodzeniu ucisnęła to miejsce palcem.
Lucy Maud Montgomery
Oto czym jest małżeństwo: stowarzyszeniem zabójców, którzy napadają na innych, zanim rzucą się wzajem na siebie, długą wędrówką do śmierci, gdzie po drodze ściele się trup. Para młodych to para, która próbuje pozbyć się innych. Para starych to para, gdzie partnerzy usiłują się wzajemnie wyeliminować. Kiedy widzicie kobietę i mężczyznę w urzędzie stanu cywilnego, zastanówcie się, które z nich stanie się mordercą.
Éric-Emmanuel Schmitt