to sie wie. Ale kobieta będzie gadać za trzech, rozpuści jęzor na podwórku, przeklinając przy każdym wyżęciu koszuli i spodni, co je pierze, ze ma dość syfsystemu i izmu i schizmu i ze najwyższy czas, żeby sie duże drzewo spotkało z małą siekierą. Ale tego nie mówi, śpiewa o tym, dlatego wiemy, że to twoje. I wielu w gecie, w Kopenhadze, w Remie i na pewno w Ośmiu Ulicach też o tym śpiewa. Ci dwaj, co przynoszą broń do geta, nie wiedzą, co robić, bo jak muzyka cie walnie w ryja, to jej nie oddasz.
Marlon James
Nie było to przyjemne uczucie, nosić w żołądku sześć żywych motyli, ale pan Sirin wytrzymał tak całe trzy lata, odżywiając się przy tym tylko najlżejszymi potrawami z więziennego menu, aby przypadkiem nie zdusić któregoś z cennych owadów grudką brokuła albo pieczonego ziemniaka. Kiedy odsiedział wyrok, beknął z dna żołądka, wdzięczne motyle wyfrunęły z niego jak motyle, a on sam podjął dalsze badania lepideptorologiczne w środowisku bardziej sprzyjającym uczonym i obiektom ich badań.
Lemony Snicket
Kucnął, przebiegł dłonią po mojej łydce i zapiął bransoletkę na kostce. Zachwiałam się i z wrażenia prawie upadłam. Ren musnął palcami złote dzwoneczki, a potem wstał. Położył mi ręce na ramionach i przyciągnął do siebie.
- Kells... proszę. - Pocałował mnie w skroń, potem w czoło i w policzek, a pomiędzy pocałunkami błagał cicho: - Proszę... Proszę... Proszę... Powiedz, że ze mną zostaniesz. - Jego wargi delikatnie otarły się o moje. - Potrzebuję cię - powiedział, a potem z całej siły przycisnął usta do moich ust."
Część I, Rozdział 24, Strona 347.
Colleen Houck
- (...) Czyżby w naszej przytomności powstawał poemat? Rapsod? Epos? Romanca? Kancona?
- Nie - zaprzeczył Geralt, przysuwając się do ogniska i okutując plecy derką. - Ja go znam. To nie może być mowa wiązana, bo on nie bluźni, nie mamrocze i nie liczy sylab na palcach. Pisze w cichości, a zatem to proza.
Andrzej Sapkowski
Marlon James
Nie było to przyjemne uczucie, nosić w żołądku sześć żywych motyli, ale pan Sirin wytrzymał tak całe trzy lata, odżywiając się przy tym tylko najlżejszymi potrawami z więziennego menu, aby przypadkiem nie zdusić któregoś z cennych owadów grudką brokuła albo pieczonego ziemniaka. Kiedy odsiedział wyrok, beknął z dna żołądka, wdzięczne motyle wyfrunęły z niego jak motyle, a on sam podjął dalsze badania lepideptorologiczne w środowisku bardziej sprzyjającym uczonym i obiektom ich badań.
Lemony Snicket
Kucnął, przebiegł dłonią po mojej łydce i zapiął bransoletkę na kostce. Zachwiałam się i z wrażenia prawie upadłam. Ren musnął palcami złote dzwoneczki, a potem wstał. Położył mi ręce na ramionach i przyciągnął do siebie.
- Kells... proszę. - Pocałował mnie w skroń, potem w czoło i w policzek, a pomiędzy pocałunkami błagał cicho: - Proszę... Proszę... Proszę... Powiedz, że ze mną zostaniesz. - Jego wargi delikatnie otarły się o moje. - Potrzebuję cię - powiedział, a potem z całej siły przycisnął usta do moich ust."
Część I, Rozdział 24, Strona 347.
Colleen Houck
- (...) Czyżby w naszej przytomności powstawał poemat? Rapsod? Epos? Romanca? Kancona?
- Nie - zaprzeczył Geralt, przysuwając się do ogniska i okutując plecy derką. - Ja go znam. To nie może być mowa wiązana, bo on nie bluźni, nie mamrocze i nie liczy sylab na palcach. Pisze w cichości, a zatem to proza.
Andrzej Sapkowski