seminarium. Czy posiadanie penisa faktycznie oznacza, że jestem stuprocentowym mężczyzną, co z kolei ma oznaczać, że będę dobrym księdzem? Jeden z księży wykładowców powiedział, że mężczyzna z jednym jądrem nie zostanie przyjęty do seminarium - właśnie ze względu na niepełną męskość. Ale czy z tym jednym jądrem będzie gorszym księdzem od tego z dwoma? No i po co księdzu dwa jądra?
Marcin Wójcik
Nie jesteśmy już dziećmi i jeśli pozostajemy w toksycznym związku, to dlatego, że akceptujemy
jego szkodliwość, wierzymy, że na nią zasługujemy. Istnieje pewien limit trucizny, jaki jesteśmy w
stanie znieść. Nikt jednak w całym świecie nie szkodzi nam, nie obraża, nie poniewiera, nie
wykorzystuje nas tak, jak my sami. Równocześnie limit samoponiżania równa się limitowi, jaki możemy
wytrzymać ze strony innych ludzi.
Don Miguel Ruiz
-Nie tylko w tym miała rację-Dymitr odezwał się po dłuższej przerwie.Stałam odwrócona do niego plecami, ale nieznana nuta w tonie jego głosu kazała mi spojrzeć w jego stronę.
-A w czym jeszcze?-spytałam.
-Że cię kocham.
To jedno zdanie sprawiło, że wszechświat się zmienił.Czas się zatrzymał.Cały świat się skurczył, znaczenie miał tylko Dymitr,jego twarz,głos...To się nie mogło dziać naprawdę.Nie, to było niemożliwe. Poczułam się jak we śnie wywołanym magią.
Richelle Mead
- W tej kwestii są dwie szkoły - odparł Rincewind. - Niektórzy uważają, że jest niebezpieczny. Inni sądzą, że jest bardzo niebezpieczny. A co ty o tym myślisz?
Bagaż odrobinę uchylił wieko.
[...]
Conena patrzyła na wieko. Bardzo przypominało usta.
- Sądzę, że wybrałabym "śmiertelnie niebezpieczny" - orzekła.
- Lub chrupki - oświadczył Rincewind. Po czym dodał: - Nie, to może za mocno powiedziane. Zjada chrupki.
- A co z ludźmi?
- Ludzi też. Jak dotąd będzie z piętnastu.
Terry Pratchett
Marcin Wójcik
Nie jesteśmy już dziećmi i jeśli pozostajemy w toksycznym związku, to dlatego, że akceptujemy
jego szkodliwość, wierzymy, że na nią zasługujemy. Istnieje pewien limit trucizny, jaki jesteśmy w
stanie znieść. Nikt jednak w całym świecie nie szkodzi nam, nie obraża, nie poniewiera, nie
wykorzystuje nas tak, jak my sami. Równocześnie limit samoponiżania równa się limitowi, jaki możemy
wytrzymać ze strony innych ludzi.
Don Miguel Ruiz
-Nie tylko w tym miała rację-Dymitr odezwał się po dłuższej przerwie.Stałam odwrócona do niego plecami, ale nieznana nuta w tonie jego głosu kazała mi spojrzeć w jego stronę.
-A w czym jeszcze?-spytałam.
-Że cię kocham.
To jedno zdanie sprawiło, że wszechświat się zmienił.Czas się zatrzymał.Cały świat się skurczył, znaczenie miał tylko Dymitr,jego twarz,głos...To się nie mogło dziać naprawdę.Nie, to było niemożliwe. Poczułam się jak we śnie wywołanym magią.
Richelle Mead
- W tej kwestii są dwie szkoły - odparł Rincewind. - Niektórzy uważają, że jest niebezpieczny. Inni sądzą, że jest bardzo niebezpieczny. A co ty o tym myślisz?
Bagaż odrobinę uchylił wieko.
[...]
Conena patrzyła na wieko. Bardzo przypominało usta.
- Sądzę, że wybrałabym "śmiertelnie niebezpieczny" - orzekła.
- Lub chrupki - oświadczył Rincewind. Po czym dodał: - Nie, to może za mocno powiedziane. Zjada chrupki.
- A co z ludźmi?
- Ludzi też. Jak dotąd będzie z piętnastu.
Terry Pratchett