Cały czas piszę o honorze, prawdzie, litości, wyrozumiałości, zdolności znoszenia bólu, nieszczęścia i
niesprawiedliwości, i stałej wytrwałości jednostek, które przestrzegały tych zasad i trzymały się ich nie dla nagrody, ale dla samej zasady, nawet nie tylko dlatego, żeby te zasady same w sobie były godne podziwu, ale po to, żeby żyć w zgodzie ze sobą i spokojnie umrzeć, kiedy przyjdzie czas. Nie twierdzę, że każdego kłamcę, łotra czy hipokrytę diabeł porwie wrzeszczącego z łoża śmierci. Sądzę, że łgarze, hipokryci i łotrzy co dzień umierają spokojnie w tym, co się nazywa odor sanctitatis. Nie o nich mówię. Nie dla nich piszę. Wierzę jednak, że są tacy, niekoniecznie wielu, którzy czytają i będą czytali Faulknera i mówili: "Tak, to racja. Wolałbym być Ratliffem niż Flemem Snopesem. I zawsze wolałbym być Ratliffem, choćby dla porównania nie było żadnego Flema Snopesa.
William Faulkner
Pomysł był oczywiście idiotyczny: równie dobrze można było spojrzeć pod nogi, odkryć istnienie owadów i dalej – nauczmy je żyć zgodnie z prawem rzymskim, pójmy słodką wodą i kruszmy im bułeczkę, żeby żarły ją, a nie siebie nawzajem. Wiadomo, czym się coś takiego skończy: mrówek i karaluchów przyleci do cukru tyle, że potem nijak ich nie usuniesz; jeśli nie uciec się do dezynsekcji, wypchną wszystkich dobrotliwych gospodarzy z domu.
Dmitry Glukhovsky
- Wiem jak to jest zabić człowieka - szepcze ojciec, jego oczy przypominają odległe punkciki lśniące w ciemności. Głos ma zmieniony, sam również wydaje się inny. Jest duchem żołnierz, który żył zbyt długo i przeszedł zbyt wiele w wojennym piekle. - Wiem jak to zmienia.
Próbuję coś powiedzieć. Na pewno próbuję.
Jednak tylko puszczam jego dłoń i zapadam w sen.
Victoria Aveyard
I w każdym z tych miejsc odsłaniam nową żyłę doznania, jak górnik coraz głębiej przenikając w głąb ziemi, zbliżając się do serca gwiazdy, która jeszcze nie wygasła. Światło, już ani słoneczne, ani księżycowe, jest gwiezdnym lśnieniem planety, której człowiek dał życie. Ziemia jest żywa do swych najgłębszych trzewi, w swoim rdzeniu jest słońcem w kształcie ukrzyżowanego człowieka. Słońce to wykrwawia się na swój krzyż w ukrytej głębinie. Słońce to jest człowiekiem, usiłującym przeniknąć do innej jasności. Od jasności od jasności, od kalwarii do kalwarii. Pieśń ziemi...
Henry Miller
William Faulkner
Pomysł był oczywiście idiotyczny: równie dobrze można było spojrzeć pod nogi, odkryć istnienie owadów i dalej – nauczmy je żyć zgodnie z prawem rzymskim, pójmy słodką wodą i kruszmy im bułeczkę, żeby żarły ją, a nie siebie nawzajem. Wiadomo, czym się coś takiego skończy: mrówek i karaluchów przyleci do cukru tyle, że potem nijak ich nie usuniesz; jeśli nie uciec się do dezynsekcji, wypchną wszystkich dobrotliwych gospodarzy z domu.
Dmitry Glukhovsky
- Wiem jak to jest zabić człowieka - szepcze ojciec, jego oczy przypominają odległe punkciki lśniące w ciemności. Głos ma zmieniony, sam również wydaje się inny. Jest duchem żołnierz, który żył zbyt długo i przeszedł zbyt wiele w wojennym piekle. - Wiem jak to zmienia.
Próbuję coś powiedzieć. Na pewno próbuję.
Jednak tylko puszczam jego dłoń i zapadam w sen.
Victoria Aveyard
I w każdym z tych miejsc odsłaniam nową żyłę doznania, jak górnik coraz głębiej przenikając w głąb ziemi, zbliżając się do serca gwiazdy, która jeszcze nie wygasła. Światło, już ani słoneczne, ani księżycowe, jest gwiezdnym lśnieniem planety, której człowiek dał życie. Ziemia jest żywa do swych najgłębszych trzewi, w swoim rdzeniu jest słońcem w kształcie ukrzyżowanego człowieka. Słońce to wykrwawia się na swój krzyż w ukrytej głębinie. Słońce to jest człowiekiem, usiłującym przeniknąć do innej jasności. Od jasności od jasności, od kalwarii do kalwarii. Pieśń ziemi...
Henry Miller