nie potrafię wyobrazić sobie spokoju wewnętrznego i całego tego gówna i wycofuję się. Nie chcę dłużej cierpieć. Gdybym była alkoholikiem, powiedziałabym, że chcę drinka, ale ponieważ nie wiem, kim jestem, nie wiem czego chcę. Ale chcę tego natychmiast!
Elizabeth Wurtzel
- Ja, proszę pana - powiedziała - mam prawdę jak cegłę. I mogłabym nią pana uszkodzić.
Prawdy nie zdradziła i wyszła.
Wiem, wiem... Brzmi to niewiarygodnie. Czasem słyszę: niemożliwe, żeby ludzie mówili ci takie zdania, musisz trochę zmyślać. Cieszę się więc bardzo, że owa dama wypowiedziała te słowa przy dwóch świadkach, których oczy - zauważyłem! - zrobiły się okrągłe ze zdziwienia.
Mariusz Szczygieł
Nie wiedział, co odpowiedzieć Imperatorowi. Że tytoniu dawno nie ma? Ze pod ziemią nie urośnie? Że to świetnie w ogóle, że rosną ziemniaki i grzyby? Że jest bieda, nędza, chłód, brakuje żarcia, światła, palenia, odzieży? Brakuje czegokolwiek prócz alkoholu który pędzą wszyscy i ze wszystkiego, a potem chleją na umór, aby chociaż na trochę stracić przytomność i nie być tu, w tych czarnych katakumbach, w tym mokrym, zimnym grobowcu?
Bartek Biedrzycki
Dżej poddała się. Przestała się szamotać i wtuliła się w dawną miłość. Stali tak chwilę, a ona nie wiedziała, co ma robić. Przypomniało jej się to uczucie spokoju jakie kiedyś odczuwała. To było okrutne. Przecież on wrócił do żony i do dziecka. Przecież do niej nie wróci. A gdyby nawet chciał… Nie dopuszczała myśli, że mogliby być znów razem. Za dużo się wydarzyło. Za dużo on miał do stracenia.
Jolanta Nasiłowska
Elizabeth Wurtzel
- Ja, proszę pana - powiedziała - mam prawdę jak cegłę. I mogłabym nią pana uszkodzić.
Prawdy nie zdradziła i wyszła.
Wiem, wiem... Brzmi to niewiarygodnie. Czasem słyszę: niemożliwe, żeby ludzie mówili ci takie zdania, musisz trochę zmyślać. Cieszę się więc bardzo, że owa dama wypowiedziała te słowa przy dwóch świadkach, których oczy - zauważyłem! - zrobiły się okrągłe ze zdziwienia.
Mariusz Szczygieł
Nie wiedział, co odpowiedzieć Imperatorowi. Że tytoniu dawno nie ma? Ze pod ziemią nie urośnie? Że to świetnie w ogóle, że rosną ziemniaki i grzyby? Że jest bieda, nędza, chłód, brakuje żarcia, światła, palenia, odzieży? Brakuje czegokolwiek prócz alkoholu który pędzą wszyscy i ze wszystkiego, a potem chleją na umór, aby chociaż na trochę stracić przytomność i nie być tu, w tych czarnych katakumbach, w tym mokrym, zimnym grobowcu?
Bartek Biedrzycki
Dżej poddała się. Przestała się szamotać i wtuliła się w dawną miłość. Stali tak chwilę, a ona nie wiedziała, co ma robić. Przypomniało jej się to uczucie spokoju jakie kiedyś odczuwała. To było okrutne. Przecież on wrócił do żony i do dziecka. Przecież do niej nie wróci. A gdyby nawet chciał… Nie dopuszczała myśli, że mogliby być znów razem. Za dużo się wydarzyło. Za dużo on miał do stracenia.
Jolanta Nasiłowska