że nie okazał chociaż leciutkiego zadowolenia na jej widok. Takiego chłodu się nie spodziewała. Więc tak ma być między nami? - pomyślała. Co się wydarzyło od naszego ostatniego spotkania? Co Evelyn ci powiedziała? Stanąłeś po ich stronie. Rodziny Richarda. Twojej rodziny.
Tess Gerritsen
-Może jesteś głodna - powiedziała Zoja. - Ja się zawszę robię wredna, kiedy jestem głodna.
-Cały czas jesteś głodna? - zapytał Hashaw.
-Jeszcze nie widziałeś, jaka jestem, kiedy jestem wredna. Kiedy to nastąpi, będzie ci potrzebna bardzo duża chusteczka do nosa.
Prychnął.
-By osuszyć łzy?
-By zahamować krwotok.
Leigh Bardugo
Można oczywiście zadać pytanie, czy naprawdę musimy odwoływać się aż do "świętych". Czy nie wystarczyłoby po prostu nazywać ich przyzwoitymi ludźmi? To prawda, że stanowią zdecydowaną mniejszość. Co więcej, zawsze nią pozostaną. A jednak właśnie w tym fakcie dostrzegam wyzwanie, aby dołączyć do owej mniejszości. Sytuacja na świecie jest bowiem fatalna, a będzie jeszcze gorsza, jeśli każdy z nas nie da z siebie wszystkiego.
Viktor E. Frankl
Była strasznie samolubna. Chciała zatrzymać go dla siebie. Tylko dla siebie! Cieszyć się jego obecnością w każdej chwili, jaka mogła być im dana... Jednocześnie wiedziała, że miało to być jedynie mgnienie... Alyan, jako śmiertelnik, musiał umrzeć, zanim ona miała nawet szansę zauważyć swój pierwszy siwy włos... A jednak chciała skraść od losu tych kilkadziesiąt krótkich lat tylko po to, by móc pamiętać o nim w dniu, kiedy obejmie tron po ojcu.
Monika Hołyk-Arora
Tess Gerritsen
-Może jesteś głodna - powiedziała Zoja. - Ja się zawszę robię wredna, kiedy jestem głodna.
-Cały czas jesteś głodna? - zapytał Hashaw.
-Jeszcze nie widziałeś, jaka jestem, kiedy jestem wredna. Kiedy to nastąpi, będzie ci potrzebna bardzo duża chusteczka do nosa.
Prychnął.
-By osuszyć łzy?
-By zahamować krwotok.
Leigh Bardugo
Można oczywiście zadać pytanie, czy naprawdę musimy odwoływać się aż do "świętych". Czy nie wystarczyłoby po prostu nazywać ich przyzwoitymi ludźmi? To prawda, że stanowią zdecydowaną mniejszość. Co więcej, zawsze nią pozostaną. A jednak właśnie w tym fakcie dostrzegam wyzwanie, aby dołączyć do owej mniejszości. Sytuacja na świecie jest bowiem fatalna, a będzie jeszcze gorsza, jeśli każdy z nas nie da z siebie wszystkiego.
Viktor E. Frankl
Była strasznie samolubna. Chciała zatrzymać go dla siebie. Tylko dla siebie! Cieszyć się jego obecnością w każdej chwili, jaka mogła być im dana... Jednocześnie wiedziała, że miało to być jedynie mgnienie... Alyan, jako śmiertelnik, musiał umrzeć, zanim ona miała nawet szansę zauważyć swój pierwszy siwy włos... A jednak chciała skraść od losu tych kilkadziesiąt krótkich lat tylko po to, by móc pamiętać o nim w dniu, kiedy obejmie tron po ojcu.
Monika Hołyk-Arora