prostu przeszkadza w trzeźwym spojrzeniu na istotę rzeczy. Korzystamy z niej, by usprawiedliwić nieprzemyślane czyny, i przeganiamy precz, kiedy może się stać rozstrzygającym argumentem w podjęciu poważnej decyzji. Można rozsądnie ocenić iluzoryczność szans, że coś się wydarzy, lecz nie przestawać wierzyć. A można na przykład utracić nadzieję na cokolwiek, poddać się, tylko po to, by chwilę później to "cokolwiek" osiągnąć. Dlaczego mamy nadzieję? I dlaczego jednych utrata nadziei prowadzi do rozpaczy, a dla innych to droga do przejrzenia na oczy? Czy siła naszej nadziei wpływa na pewność tego, że nasze życzenie się spełni? Zbyt wiele pytań. Każdy odpowiada na nie, opierając się na własnych doświadczeniach. Jedno można powiedzieć: nadzieja to dziwne uczucie.
Andriej Diakow
Owoż pierwsza szła dama w gronostajowej pelerynie z piórami strusiemi, pawiemi i z dużą sakiewką, tuż obok kilku Lizusów, a za Lizusami kilku Sekretarzów, dalej kilku Skrybów i kilku Błazenków, którzy w bębenki uderzali. Tyż między niemi człek Czarno Ubrany, a widać znaczniejszy, bo gdy wszedł, głosy słyszeć się dały: "Gran escritor, maestro", "Maestro, maestro"... i z tego podziwu chybaby na kolana padli; lecz ciasteczka jedli.
Witold Gombrowicz
Dlaczego ja nie mam charakteru kobiety, która rodzi dzieci jedno po drugimi w ogóle nie zawraca sobie głowy tym, jakie warunki może im zapewnić i co z nich wyrośnie? Dlaczego nie jestem tępą, bezrefleksyjną krową, która wydala kolejne dzieci, nie przerywając procesu przeżuwania trawy? Boże, ześlij na mnie łaskę niemyślenia, kierowania się wyłącznie instynktem, przecież innym ją dałeś. I oni są szczęśliwi, nie mają wyrzutów sumienia, nawet jeśli unieszczęśliwiają własne dzieci.
Paweł Pollak
Wybór gazety jest w Anglii atrybutem tożsamości, deklaracją własnego stanowiska i potwierdzeniem przekonań politycznych - tak jak w nieco żartobliwym profilu czytelników poszczególnych gazet: "The Independent" czytają ludzie, którzy uważają, że powinni rządzić krajem, "The Guardian" - ludzie, którzy uważają, że rządzą krajem, a "The Times" - ludzie, którzy rzeczywiście nim rządzą. "The Financial Times czytają ci, którzy mają kraj w kieszeni, "The Daily Telegraph" - ci, którzy rządzili krajem sześćdziesiąt lat temu, a "The Sun" - ci, których nie obchodzi, kto rządzi krajem, dopóki panienka na trzeciej stronie będzie miała fajne cycki.
Antony Miall
Andriej Diakow
Owoż pierwsza szła dama w gronostajowej pelerynie z piórami strusiemi, pawiemi i z dużą sakiewką, tuż obok kilku Lizusów, a za Lizusami kilku Sekretarzów, dalej kilku Skrybów i kilku Błazenków, którzy w bębenki uderzali. Tyż między niemi człek Czarno Ubrany, a widać znaczniejszy, bo gdy wszedł, głosy słyszeć się dały: "Gran escritor, maestro", "Maestro, maestro"... i z tego podziwu chybaby na kolana padli; lecz ciasteczka jedli.
Witold Gombrowicz
Dlaczego ja nie mam charakteru kobiety, która rodzi dzieci jedno po drugimi w ogóle nie zawraca sobie głowy tym, jakie warunki może im zapewnić i co z nich wyrośnie? Dlaczego nie jestem tępą, bezrefleksyjną krową, która wydala kolejne dzieci, nie przerywając procesu przeżuwania trawy? Boże, ześlij na mnie łaskę niemyślenia, kierowania się wyłącznie instynktem, przecież innym ją dałeś. I oni są szczęśliwi, nie mają wyrzutów sumienia, nawet jeśli unieszczęśliwiają własne dzieci.
Paweł Pollak
Wybór gazety jest w Anglii atrybutem tożsamości, deklaracją własnego stanowiska i potwierdzeniem przekonań politycznych - tak jak w nieco żartobliwym profilu czytelników poszczególnych gazet: "The Independent" czytają ludzie, którzy uważają, że powinni rządzić krajem, "The Guardian" - ludzie, którzy uważają, że rządzą krajem, a "The Times" - ludzie, którzy rzeczywiście nim rządzą. "The Financial Times czytają ci, którzy mają kraj w kieszeni, "The Daily Telegraph" - ci, którzy rządzili krajem sześćdziesiąt lat temu, a "The Sun" - ci, których nie obchodzi, kto rządzi krajem, dopóki panienka na trzeciej stronie będzie miała fajne cycki.
Antony Miall