spory handicap. Naród angielski w swojej masie nie akceptuje ideologii zdominowanej przez nienawiść i bezprawie. Okrutne ideologie z Kontynentu - nie tylko komunizm i faszyzm, lecz także anarchizm, trockizm, a nawet ultramontański katolicyzm - akceptuje tylko nasza inteligencja, która tworzy coś na kształt wyspy fanatyzmu na morzu ogólnej nieokreśloności. Rzecz znamienna: angielscy pisarze rewolucyjni z konieczności posługują się nienaturalnym językiem, w którym istotna frazeologia jest na ogół tłumaczeniem obcych wyrazów. Nie istnieją rdzenne angielskie słowa oddające idee, którymi ludzie ci zajmują się na co dzień.
George Orwell
Jean - Pierre (...) W jego świecie (i takie myślenie przenosi na świat wszystkich pozostałych heteroseksualnych mężczyzn) wszystkie niespokrewnione z nim kobiety należą do trzech zbiorów rozłącznych (...). Pierwszy zbiór to kobiety, które już miał, drugi to kobiety, których nie miał, ponieważ jeszcze się z nimi nie zetknął. Trzeci zbiór jest jednoelementowy i należy do niego Matka Teresa z Kalkuty.
Janusz Leon Wiśniewski
Nie masz pojęcia ile tracisz. Nie dlatego że one są artystki w łóżku, ale dlatego że są one przyzwoitsze od tak zwanych przyzwoitych bab. Tu chodzi o uczciwość. One nazywają swoje kurewstwo po imieniu, a te ,,przyzwoite' całą komedię swoich namiętności ubierają w sentymentalizm, w westchnienia, zwierzenia, wspomnienia, czyli w jazz górnolotno-romantyczny, tak jakby goła dupa mogła karmić się poezją!
Waldemar Łysiak
Owidiusz napisał wiersz o sjeście, zanim się zaczęło pierwsze tysiąclecie. Otóż leży on w parny dzień lata, jedna okiennica zamknięta, druga uchylona "półświatła potrzebują nieśmiałe dziewczęta - napisał - by ukryć swe wahanie". I przystępuje do zdzierania sukni, która niedużo zasłania. W tamtych czasach tak jak w tych, bidet, chlap, chlap i z powrotem do pracy.
Cóż za cudowna koncepcja. Przez trzy godziny w środku dnia zachęta do zaspokajania swoich zainteresowań i pragnień. i to o takiej dobrej porze, a nie wieczorem o ósmej czy dziewiątej, po przeharowanym dniu.
Frances Mayes
George Orwell
Jean - Pierre (...) W jego świecie (i takie myślenie przenosi na świat wszystkich pozostałych heteroseksualnych mężczyzn) wszystkie niespokrewnione z nim kobiety należą do trzech zbiorów rozłącznych (...). Pierwszy zbiór to kobiety, które już miał, drugi to kobiety, których nie miał, ponieważ jeszcze się z nimi nie zetknął. Trzeci zbiór jest jednoelementowy i należy do niego Matka Teresa z Kalkuty.
Janusz Leon Wiśniewski
Nie masz pojęcia ile tracisz. Nie dlatego że one są artystki w łóżku, ale dlatego że są one przyzwoitsze od tak zwanych przyzwoitych bab. Tu chodzi o uczciwość. One nazywają swoje kurewstwo po imieniu, a te ,,przyzwoite' całą komedię swoich namiętności ubierają w sentymentalizm, w westchnienia, zwierzenia, wspomnienia, czyli w jazz górnolotno-romantyczny, tak jakby goła dupa mogła karmić się poezją!
Waldemar Łysiak
Owidiusz napisał wiersz o sjeście, zanim się zaczęło pierwsze tysiąclecie. Otóż leży on w parny dzień lata, jedna okiennica zamknięta, druga uchylona "półświatła potrzebują nieśmiałe dziewczęta - napisał - by ukryć swe wahanie". I przystępuje do zdzierania sukni, która niedużo zasłania. W tamtych czasach tak jak w tych, bidet, chlap, chlap i z powrotem do pracy.
Cóż za cudowna koncepcja. Przez trzy godziny w środku dnia zachęta do zaspokajania swoich zainteresowań i pragnień. i to o takiej dobrej porze, a nie wieczorem o ósmej czy dziewiątej, po przeharowanym dniu.
Frances Mayes