niedopowiedzeń i znaków. To dlatego, że o tajemnicach mówi się tylko w sposób tajemniczy. Rzadko znajdujemy dla takich rozmów partnera. Przeważnie odbywają się w naszych głowach. Ale jeżeli siedząc obok kogoś, nagle czujemy, że nasz wewnętrzny monolog zamienia się w dialog, to jest to miłość.
Anna Janyska
Wściekłość.
Co to naprawdę jest? Nikt naprawdę nie wie, jak nad nią zapanować. Każą ci nabierać głęboko tchu, liczyć do dziesięciu, tłuc w poduszkę, ale raczej się jej w ten sposób nie pozbędziesz. To trochę tak, jakby odrąbać drzewu wszystkie gałęzie, by przestało rosnąć. Przecież pień nadal stoi. Z czasem gałęzie odrosną. Nic się nie zmieni.
Eve Ainsworth
Wszyscy ci specjaliści od akcji humanitarnych, którzy z cudzych nieszczęść uczynili swoją profesję i mówią o nich bez współczucia, lecz za to z wielką swadą... Myślę o tych wszystkich domach, willach, biurach, które odnowiono, żeby mogły pomieścić nowych mieszkańców, i zastanawiam się nad wszystkimi pieniędzmi ONZ: jaka ich część idzie naprawdę do kieszeni tych ciemnoskórych, wynędzniałych Kambodżan, których zobaczyć można przy drogach, w słomianych chatach i w blasku lampki oliwnej?
Tiziano Terzani
Tak, tak, proszę sobie wyobrazić, że w zasadzie niechetnie zbliżam się z ludźmi, takim już jestem dziwakiem, że bliższy kontakt z człowiekiem nawiązuję opornie, jestem nieufny, podejrzliwy. I proszę sobie wyobrazić, że przy tym wszystkim nieuchronnie zawsze przypadnie mi do serca ktoś nieprzewidziany, zaskakujący, diabli wiedzą do czego podobny i ktoś właśnie taki spodoba mi się zgoła wyjatkowo.
Michaił Bułhakow
Anna Janyska
Wściekłość.
Co to naprawdę jest? Nikt naprawdę nie wie, jak nad nią zapanować. Każą ci nabierać głęboko tchu, liczyć do dziesięciu, tłuc w poduszkę, ale raczej się jej w ten sposób nie pozbędziesz. To trochę tak, jakby odrąbać drzewu wszystkie gałęzie, by przestało rosnąć. Przecież pień nadal stoi. Z czasem gałęzie odrosną. Nic się nie zmieni.
Eve Ainsworth
Wszyscy ci specjaliści od akcji humanitarnych, którzy z cudzych nieszczęść uczynili swoją profesję i mówią o nich bez współczucia, lecz za to z wielką swadą... Myślę o tych wszystkich domach, willach, biurach, które odnowiono, żeby mogły pomieścić nowych mieszkańców, i zastanawiam się nad wszystkimi pieniędzmi ONZ: jaka ich część idzie naprawdę do kieszeni tych ciemnoskórych, wynędzniałych Kambodżan, których zobaczyć można przy drogach, w słomianych chatach i w blasku lampki oliwnej?
Tiziano Terzani
Tak, tak, proszę sobie wyobrazić, że w zasadzie niechetnie zbliżam się z ludźmi, takim już jestem dziwakiem, że bliższy kontakt z człowiekiem nawiązuję opornie, jestem nieufny, podejrzliwy. I proszę sobie wyobrazić, że przy tym wszystkim nieuchronnie zawsze przypadnie mi do serca ktoś nieprzewidziany, zaskakujący, diabli wiedzą do czego podobny i ktoś właśnie taki spodoba mi się zgoła wyjatkowo.
Michaił Bułhakow