tak czyste , głębokie zadowolenie, iż życzył sobie , aby otaczający ich świat przestał istnieć, żeby już żaden z nich nie musiał wykraczać poza tę chwilę, gdzie wszystko trwa w równowadze, a ich przyjaźń jest doskonała.Lecz oczywiście tak się nie mogło stać: sekundę później wszystko się przesuwało i magiczna chwila znikała.
Hanya Yanagihara
Jeden z wcześniejszych panów Igora zbudował kiedyś titaktora, całego z dźwigni, kółek zębatych, korb i przekładni. Ten stwór zamiast mózgu miał długą taśmę z dziurkami, zamiast serca - wielką sprężynę. Jeśli wszystko w kuchni było bardzo starannie ułożone, potrafił zamieść podłogę i zrobić filiżankę znośnej herbaty. Jeśli wszystko nie było starannie ułożone, brzęczący, tykający stwór zdzierał tynk ze ścian i robił filiżankę wściekłego kota.
Terry Pratchett
Mort przypomniał sobie rycinę w almanachu swojej babci, między stronami o sadzeniu roślin i o fazach księżyca. Pokazywała, jak Śmierć, Wielki Naprawiacz Krzywd, Przybywa Po Każdego z Ludzi. Oglądał ten obrazek setki razy, kiedy uczył się czytać. Nie robiłby tak silnego wrażenia, gdyby stało się rzeczą powszechnie wiadomą, że ziejący płomieniem koń, którego dosiada widmo, nazywa się Pimpuś.
Terry Pratchett
- (...) Mój świętej pamięci tata był moim przeciwieństwem i miał potem wiele problemów. Powiedział mi, żebym nigdy nie brała z niego przykładu.
- Hmpf. Znaczy, że jesteś pod presją.
- Wcale nie. Sama też tak myślę...
- Ach tak? Serio uważasz, że robienie tego, co ktoś ci powiedział, to twoja własna wola?
(...)
[Co... to niby ma znaczyć? (...) Nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiałam. (...) Tata tak powiedział, ale... w takim razie dlaczego nauczył mnie gry na gitarze? (...) Hm... Tak czy inaczej... dziś było super.].
Kana Watanabe
Hanya Yanagihara
Jeden z wcześniejszych panów Igora zbudował kiedyś titaktora, całego z dźwigni, kółek zębatych, korb i przekładni. Ten stwór zamiast mózgu miał długą taśmę z dziurkami, zamiast serca - wielką sprężynę. Jeśli wszystko w kuchni było bardzo starannie ułożone, potrafił zamieść podłogę i zrobić filiżankę znośnej herbaty. Jeśli wszystko nie było starannie ułożone, brzęczący, tykający stwór zdzierał tynk ze ścian i robił filiżankę wściekłego kota.
Terry Pratchett
Mort przypomniał sobie rycinę w almanachu swojej babci, między stronami o sadzeniu roślin i o fazach księżyca. Pokazywała, jak Śmierć, Wielki Naprawiacz Krzywd, Przybywa Po Każdego z Ludzi. Oglądał ten obrazek setki razy, kiedy uczył się czytać. Nie robiłby tak silnego wrażenia, gdyby stało się rzeczą powszechnie wiadomą, że ziejący płomieniem koń, którego dosiada widmo, nazywa się Pimpuś.
Terry Pratchett
- (...) Mój świętej pamięci tata był moim przeciwieństwem i miał potem wiele problemów. Powiedział mi, żebym nigdy nie brała z niego przykładu.
- Hmpf. Znaczy, że jesteś pod presją.
- Wcale nie. Sama też tak myślę...
- Ach tak? Serio uważasz, że robienie tego, co ktoś ci powiedział, to twoja własna wola?
(...)
[Co... to niby ma znaczyć? (...) Nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiałam. (...) Tata tak powiedział, ale... w takim razie dlaczego nauczył mnie gry na gitarze? (...) Hm... Tak czy inaczej... dziś było super.].
Kana Watanabe