dość słuchania ciągle, jaki ten świat jest podły, a ludzie źli. Po co tak mówić? Znam pewną knajpkę w Payette, w stanie Idaho, gdzie kucharz, kelnerka i właściciel całą duszę wkładają w to, żeby przygotować dla gościa cudowny stek a la kurczak pieczony.
Robert Fulghum
Ruszyła przed siebie, ale gdy była
kilka kroków od bramy, poczuła poryw wiatru, znajomy poryw, który przeleciał obok
i nagle się zatrzymał. Objęła ją Della.
– Obiecaj, że niedługo sprowadzisz tu z powrotem swój wilczy zad. Obiecaj, do
cholery!
Kylie napłynęły łzy do oczu i bardzo mocno przytuliła Dellę, tak jak to robią tylko
naprawdę dobre przyjaciółki.
– Obiecuję – rzekła. – Obiecuję.
I zamierzała tej obietnicy dotrzymać. Della, która najwyraźniej też była zdania, że
szybko i intensywnie to dobra metoda, odbiegła. Kylie odwróciła się po raz ostatni.
Ujrzała płaczącą Mirandę i Perry’ego, jak wbiegali na polanę. Zatrzymała się
i pomachała im. Wiedziała, że to Miranda pomogła przekonać Dellę, by się z nią
pożegnała. Boże, będzie jej brakowało przyjaciółek.
A potem spojrzała na ganek biura. Stała tam Holiday. Ale nie sama. Obok niej stał
Burnett. Nawet z tej odległości widziała jego niezadowolenie, ale też delikatność,
z jaką obejmował Holiday. Poczuła wewnętrzne ciepło; przyłożyła do tego rękę.
I czuła, że to była część jej przeznaczenia.
Nagle zauważyła przy biurze Dereka. Spojrzał na nią i uśmiechnął się.
Gdyby tak bardzo nie cierpiała, odpowiedziałaby uśmiechem. Zanim się odwróciła,
poczuła jeszcze jedną obecność. Czuła, chociaż nie widziała. Gdzieś spośród drzew
obserwował ją pewien błękitnooki wilkołak. Cierpiał, ale ona także.
Odwróciła się do bramy. Hayden podszedł bliżej.
– Gotowa? – zapytał.
„Nie”, powiedziało jej serce, ale głowa powiedziała „tak”. Nie wiedziała, co ją
czeka u dziadka, ale nic, nic nie zajmie miejsca Wodospadów Cienia.
– Trudno się żegnać – powiedział Hayden.
– Wrócę – odpowiedziała Kylie. – Przysięgam, że wrócę.
I ponad wszystko pragnęła w to wierzyć.
C.C. Hunter
Robert Fulghum
Ruszyła przed siebie, ale gdy była
kilka kroków od bramy, poczuła poryw wiatru, znajomy poryw, który przeleciał obok
i nagle się zatrzymał. Objęła ją Della.
– Obiecaj, że niedługo sprowadzisz tu z powrotem swój wilczy zad. Obiecaj, do
cholery!
Kylie napłynęły łzy do oczu i bardzo mocno przytuliła Dellę, tak jak to robią tylko
naprawdę dobre przyjaciółki.
– Obiecuję – rzekła. – Obiecuję.
I zamierzała tej obietnicy dotrzymać. Della, która najwyraźniej też była zdania, że
szybko i intensywnie to dobra metoda, odbiegła. Kylie odwróciła się po raz ostatni.
Ujrzała płaczącą Mirandę i Perry’ego, jak wbiegali na polanę. Zatrzymała się
i pomachała im. Wiedziała, że to Miranda pomogła przekonać Dellę, by się z nią
pożegnała. Boże, będzie jej brakowało przyjaciółek.
A potem spojrzała na ganek biura. Stała tam Holiday. Ale nie sama. Obok niej stał
Burnett. Nawet z tej odległości widziała jego niezadowolenie, ale też delikatność,
z jaką obejmował Holiday. Poczuła wewnętrzne ciepło; przyłożyła do tego rękę.
I czuła, że to była część jej przeznaczenia.
Nagle zauważyła przy biurze Dereka. Spojrzał na nią i uśmiechnął się.
Gdyby tak bardzo nie cierpiała, odpowiedziałaby uśmiechem. Zanim się odwróciła,
poczuła jeszcze jedną obecność. Czuła, chociaż nie widziała. Gdzieś spośród drzew
obserwował ją pewien błękitnooki wilkołak. Cierpiał, ale ona także.
Odwróciła się do bramy. Hayden podszedł bliżej.
– Gotowa? – zapytał.
„Nie”, powiedziało jej serce, ale głowa powiedziała „tak”. Nie wiedziała, co ją
czeka u dziadka, ale nic, nic nie zajmie miejsca Wodospadów Cienia.
– Trudno się żegnać – powiedział Hayden.
– Wrócę – odpowiedziała Kylie. – Przysięgam, że wrócę.
I ponad wszystko pragnęła w to wierzyć.
C.C. Hunter