brać początek z drobnej aluzji, lekkiej i delikatnej jak skrzydełko ćmy, że nie dostaniesz tego, czego pragniesz. Albo że strach cię zniszczy. Dzięki, tato... Pragnienie i strach to klucz do sukcesu w sprzedaży, powtarzał mu ojciec.
Jeffery Deaver
-(...). Sądzę, że pragnął, abyśmy się spotkali. Wiedział, że jesteś moją jedyną tęskno...
Urwał. Są granice odwagi, jakiej nabywa się przez wypicie wina. Christa nie nalegała na wyjaśnienia. Siedziała tylko, radując się tym, co powiedział. Kobiety są takie niemądre, brak im pewności siebie. Ciągle potrzebują słów, by się upewnić.
Margit Sandemo
- Aha... - mruknął Kit, przypomniawszy sobie o Zimnym Pokoju. - Jesteś więźniem?
- Nie - odparł faerie. - Jestem kochankiem Marka.
(...)
Starał się nie okazać rozbawienia sposobem wysławiania się faerie. Na poziomie czysto intelektualnym zdawał sobie sprawę z tradycyjnego, staroświeckiego znaczenia słowa "kochanek", ale nic nie mógł poradzić na to, że pochodzi z Los Angeles i z jego punktu widzenia Kieran powiedział mniej więcej coś takiego:
"Część, bzykam się z Markiem Blackthornem. A ty?".
Cassandra Clare
Przybysz z dalekich stron nie był w oczach Julka intruzem, który wdarł się bezprawnie na wyspę i którego się co prędzej przepędza, jak to należałoby zrobić z młodocianym mieszkańcem Olszyn. Był kimś takim jak rozbitek, którego w czasie burzy wciąga się na statek i który potem okazuje się księciem, przegnanym przez złych ludzi z własnego królestwa – i do którego wróci, zwoławszy szlachetnych i wiernych przyjaciół. Albo jeżeli nie jest księciem, to przynajmniej bohaterskim kapitanem, który tkwił na pokładzie swego okrętu, wydając rozkazy aż do chwili, kiedy zmyły go fale. Udzielić pomocy komuś takiemu to nie tylko obowiązek, to zaszczyt.
Irena Jurgielewiczowa
Jeffery Deaver
-(...). Sądzę, że pragnął, abyśmy się spotkali. Wiedział, że jesteś moją jedyną tęskno...
Urwał. Są granice odwagi, jakiej nabywa się przez wypicie wina. Christa nie nalegała na wyjaśnienia. Siedziała tylko, radując się tym, co powiedział. Kobiety są takie niemądre, brak im pewności siebie. Ciągle potrzebują słów, by się upewnić.
Margit Sandemo
- Aha... - mruknął Kit, przypomniawszy sobie o Zimnym Pokoju. - Jesteś więźniem?
- Nie - odparł faerie. - Jestem kochankiem Marka.
(...)
Starał się nie okazać rozbawienia sposobem wysławiania się faerie. Na poziomie czysto intelektualnym zdawał sobie sprawę z tradycyjnego, staroświeckiego znaczenia słowa "kochanek", ale nic nie mógł poradzić na to, że pochodzi z Los Angeles i z jego punktu widzenia Kieran powiedział mniej więcej coś takiego:
"Część, bzykam się z Markiem Blackthornem. A ty?".
Cassandra Clare
Przybysz z dalekich stron nie był w oczach Julka intruzem, który wdarł się bezprawnie na wyspę i którego się co prędzej przepędza, jak to należałoby zrobić z młodocianym mieszkańcem Olszyn. Był kimś takim jak rozbitek, którego w czasie burzy wciąga się na statek i który potem okazuje się księciem, przegnanym przez złych ludzi z własnego królestwa – i do którego wróci, zwoławszy szlachetnych i wiernych przyjaciół. Albo jeżeli nie jest księciem, to przynajmniej bohaterskim kapitanem, który tkwił na pokładzie swego okrętu, wydając rozkazy aż do chwili, kiedy zmyły go fale. Udzielić pomocy komuś takiemu to nie tylko obowiązek, to zaszczyt.
Irena Jurgielewiczowa