piosenkę pod tytułem "Dla pani wszystko!"? To właśnie ona jest tą panią. Warszawa! Dla niej sypiałam niemal przez pół roku to w wannie, to w kajutce, to, przedtem jeszcze, u mojej przyjaciółki, w koszu od bielizny. Nie mówiąc o fortepianie. Dla pani wszystko!...
Magdalena Samozwaniec
Rzecz w tym, że każdy człowiek inteligentny, pan wie o tym, marzy,
żeby zostać gangsterem i panować nad społeczeństwem jedynie dzięki przemocy. Ponieważ
nie jest to tak łatwe, jak można sądzić z lektury powieści tego rodzaju, zabiera się do polityki
i wstępuje do najbardziej okrutnej partii. Cóż znaczy upokorzyć umysł, jeśli tą drogą można
zapanować nad wszystkimi? Odkrywałem w sobie słodkie sny o ucisku.
Albert Camus
Depresja (...) słowo to, niczym ślimak wśliznęło się niepostrzeżenie do naszego języka i już od ponad siedemdziesięciu pięciu lat udaje niewiniątko, nie pozostawiając po sobie żadnych śladów świadczących o jego złowrogiej naturze, a także nie dopuszczając - za sprawą swej nijakości - do powszechnej świadomości, jak straszliwe spustoszenia może poczynić ta choroba, kiedy stracimy nad nią kontrolę.
William Styron
Powinien stąd wyjechać.
Cóż, obiektywnie mówiąc, powinien. Nikomu tutaj nie wierzy. A jednak nie wyjeżdża. Nie ma pewności, że gdzie indziej świat będzie wobec niego inny i że on będzie inny względem świata: kontynuacji i jednorodności rzeczy odejściem, prostym fizycznym przemieszczeniem, nie da się zagrozić.
Wszystko obstaje przy swoim, także i on, ta jedyna miara wszystkiego,
Vladimír Balla
Magdalena Samozwaniec
Rzecz w tym, że każdy człowiek inteligentny, pan wie o tym, marzy,
żeby zostać gangsterem i panować nad społeczeństwem jedynie dzięki przemocy. Ponieważ
nie jest to tak łatwe, jak można sądzić z lektury powieści tego rodzaju, zabiera się do polityki
i wstępuje do najbardziej okrutnej partii. Cóż znaczy upokorzyć umysł, jeśli tą drogą można
zapanować nad wszystkimi? Odkrywałem w sobie słodkie sny o ucisku.
Albert Camus
Depresja (...) słowo to, niczym ślimak wśliznęło się niepostrzeżenie do naszego języka i już od ponad siedemdziesięciu pięciu lat udaje niewiniątko, nie pozostawiając po sobie żadnych śladów świadczących o jego złowrogiej naturze, a także nie dopuszczając - za sprawą swej nijakości - do powszechnej świadomości, jak straszliwe spustoszenia może poczynić ta choroba, kiedy stracimy nad nią kontrolę.
William Styron
Powinien stąd wyjechać.
Cóż, obiektywnie mówiąc, powinien. Nikomu tutaj nie wierzy. A jednak nie wyjeżdża. Nie ma pewności, że gdzie indziej świat będzie wobec niego inny i że on będzie inny względem świata: kontynuacji i jednorodności rzeczy odejściem, prostym fizycznym przemieszczeniem, nie da się zagrozić.
Wszystko obstaje przy swoim, także i on, ta jedyna miara wszystkiego,
Vladimír Balla