sposób powinni być swoimi ojcami? Właśnie dlatego synowie przeżywają takie rozczarowanie, gdy odkrywają słabości ojców. Widzą wtedy własne słabości, klęski, które czekają ich w życiu. Czasami wstrząs bywa tak wielki, że potrafi skłonić ich do rezygnacji, jeszcze zanim się czegoś podejmą.
Jo Nesbø
Autorzy niby-naukowych bajek dostarczają publiczności tego, czego ona pragnie: truizmów, obiegowych prawd, stereotypów, dostatecznie przebranych, udziwacznionych, aby odbiorca mógł jednocześnie pogrążyć się w bezpiecznym zdziwieniu i pozostać nie wytrąconym ze swojej życiowej filozofii. Jeśli istnieje w kulturze postęp, to pojęciowy przede wszystkim, a tego literatura, zwłaszcza fantastyczna, nie tyka.
Stanisław Lem
Boję się, Jusúfie. Obawiam się, że Bóg nas olewa, co innymi słowy oznacza, że nam wybaczył. Za tym brakiem zainteresowanie, za tą obojętnością nie może się ukrywać nic innego, jak powszechne rozgrzeszenie. Już go nie bawimy. Nie chce mu się załatwiać naszych skarg i wniosków, grzebać gołymi rękami w naszych kłamstwach. Jesli nas stworzył grzesznych, to z pewnością nie dlatego, że lubuje się w karaniu, ale, takie odnoszę wrażenie, żebyśmy znaleźli w grzechu miarę i wzrośli jako ludzie.
["Sígmán Fríjád do Jusufa Bríjára"] s.66.
Pavel Vilikovský
Powolnymi mysimi krokami kiwając się jak pijany przed sklepem szukałam wyjścia wierząc w mój niezawodny instynkt przetrwania i równocześnie zachwycając się słowami księdza oraz powtarzając je sobie w kółko jak mantrę. Kiedy zobaczyłam „światełko w tunelu” wbrew wszystkim opiniom postanowiłam przez nie przejść, chociaż wiedziałam, że już się nie wrócę. Uchyliłam drzwi kościoła. Potem jak to śpiewała Budka Suflera: „Scenarzysta forsę wziął, potem zaczął pić i z dialogów wyszło dno, zero, czyli nic”.
Ewa Wilczyńska
Jo Nesbø
Autorzy niby-naukowych bajek dostarczają publiczności tego, czego ona pragnie: truizmów, obiegowych prawd, stereotypów, dostatecznie przebranych, udziwacznionych, aby odbiorca mógł jednocześnie pogrążyć się w bezpiecznym zdziwieniu i pozostać nie wytrąconym ze swojej życiowej filozofii. Jeśli istnieje w kulturze postęp, to pojęciowy przede wszystkim, a tego literatura, zwłaszcza fantastyczna, nie tyka.
Stanisław Lem
Boję się, Jusúfie. Obawiam się, że Bóg nas olewa, co innymi słowy oznacza, że nam wybaczył. Za tym brakiem zainteresowanie, za tą obojętnością nie może się ukrywać nic innego, jak powszechne rozgrzeszenie. Już go nie bawimy. Nie chce mu się załatwiać naszych skarg i wniosków, grzebać gołymi rękami w naszych kłamstwach. Jesli nas stworzył grzesznych, to z pewnością nie dlatego, że lubuje się w karaniu, ale, takie odnoszę wrażenie, żebyśmy znaleźli w grzechu miarę i wzrośli jako ludzie.
["Sígmán Fríjád do Jusufa Bríjára"] s.66.
Pavel Vilikovský
Powolnymi mysimi krokami kiwając się jak pijany przed sklepem szukałam wyjścia wierząc w mój niezawodny instynkt przetrwania i równocześnie zachwycając się słowami księdza oraz powtarzając je sobie w kółko jak mantrę. Kiedy zobaczyłam „światełko w tunelu” wbrew wszystkim opiniom postanowiłam przez nie przejść, chociaż wiedziałam, że już się nie wrócę. Uchyliłam drzwi kościoła. Potem jak to śpiewała Budka Suflera: „Scenarzysta forsę wziął, potem zaczął pić i z dialogów wyszło dno, zero, czyli nic”.
Ewa Wilczyńska