forsy muszą mieć na benzynę, jaka będzie pogoda, jak tam dojadą... A przecież, kapujesz, i tak tam dojadą. Ale muszą się zamartwiać i zdradzać czas pilnymi potrzebami, fałszywymi albo i nie, bo tak się lubią wiecznie przejmować i narzekać, a ich dusze po prostu nie zaznają spokoju, dopóki się nie przypną do jakiegoś uznanego, niepodważalnego zmartwienia, a kiedy już je znajdą, przyjmują odpowiedni wyraz twarzy, który będzie do niego pasował, czyli, kapujesz, nieszczęśliwą minę, i przez cały czas wszystko im umyka, o czym zresztą wiedzą, a co ich również bez reszty martwi.
Jack Kerouac
- Halo, szanowny panie, czy przypadkiem nie zmierza pan na pogrzeb? - Jeden z szyderców podszedł do niego i porozumiewawczo puścił oczko kompanom.
- A może nawet na własny? - wtrącił się inny. - Nie ma się co śpieszyć.
Mężczyzna w kapeluszu powoli podniósł wzrok.
- Całkiem możliwe, że na pogrzeb - odpowiedział półgłosem i zdjął kapelusz. Głowę miał całkiem łysą i gładką, jak kula bilardowa.
Andrius Tapinas
Moje istnienie jest przypadkiem, wynikiem podróży jednego maleńkiego, ruchliwego plemnika, który wniknął do komórki jajowej; zbiegiem okoliczności, który nastąpił w określonym miejscu i czasie, niezaplanowanym przez żadną inteligentną istotę; wynikiem ewolucji i niezliczonych przypadkowych zdarzeń, które skończyły się szczęśliwie dla mnie a pechowo dla innego możliwego kandydata na pierworodną córkę lub syna Tarcherów.
Judith Krantz
Pragnęła zniszczyć brutalnie całą
przeszłość swych ostatnich siedmiu lat. Był to zawrót głowy. Oszałamiające, nie do opanowania pragnienie
upadku.Moglibyśmy nazwać zawrót głowy pijaństwem słabości. Człowiek uświadamia sobie swą słabość i
nie chce się przed nią bronić; pragnie jej się poddać. Słabość go upija, chce być jeszcze słabszy, chce upaść
pośrodku placu, na oczach wszystkich, chce być na dnie, jeszcze niżej niż na dnie.
Milan Kundera
Jack Kerouac
- Halo, szanowny panie, czy przypadkiem nie zmierza pan na pogrzeb? - Jeden z szyderców podszedł do niego i porozumiewawczo puścił oczko kompanom.
- A może nawet na własny? - wtrącił się inny. - Nie ma się co śpieszyć.
Mężczyzna w kapeluszu powoli podniósł wzrok.
- Całkiem możliwe, że na pogrzeb - odpowiedział półgłosem i zdjął kapelusz. Głowę miał całkiem łysą i gładką, jak kula bilardowa.
Andrius Tapinas
Moje istnienie jest przypadkiem, wynikiem podróży jednego maleńkiego, ruchliwego plemnika, który wniknął do komórki jajowej; zbiegiem okoliczności, który nastąpił w określonym miejscu i czasie, niezaplanowanym przez żadną inteligentną istotę; wynikiem ewolucji i niezliczonych przypadkowych zdarzeń, które skończyły się szczęśliwie dla mnie a pechowo dla innego możliwego kandydata na pierworodną córkę lub syna Tarcherów.
Judith Krantz
Pragnęła zniszczyć brutalnie całą
przeszłość swych ostatnich siedmiu lat. Był to zawrót głowy. Oszałamiające, nie do opanowania pragnienie
upadku.Moglibyśmy nazwać zawrót głowy pijaństwem słabości. Człowiek uświadamia sobie swą słabość i
nie chce się przed nią bronić; pragnie jej się poddać. Słabość go upija, chce być jeszcze słabszy, chce upaść
pośrodku placu, na oczach wszystkich, chce być na dnie, jeszcze niżej niż na dnie.
Milan Kundera