się wścieknę. Wtedy jej powiem, że chciałam ją pozostawić, ale widzę, że to nie jest możliwe. I zaraz przedstawię w zarządzie rezultaty kontroli i postawię wniosek o zwolnienie tej całej Winczewskiej.
Maria Dąbrowska
Nadchodzi pięć ponurych miesięcy. Odczuwam zawsze żal za odchodzącym latem, gdy wczesnym popołudniem zapada mrok, więc przez najbliższy miesiące będę dogadzać swemu organizmowi, gdyż jest to w moim przypadku najlepsze lekarstwo na chandrę. Trudno uwierzyć, by dywany mogły kształtować stan umysłu, ale znając swoją wrażliwość na kolory i faktury jestem przekonana, że czerwony dywan pozwoli mi zachować wieczny optymizm...
5 listopada 1961 r.
Sylvia Plath
Zdawało im się, że wyobrażają sobie szczęście; zdawało im się, że ich fantazja jest swobodna, że kolejnymi fazami nasyca świat. Zdawało im się, że wystarczy ruszyć w drogę, aby samo dążenie było szczęściem. Ale odnajdywali siebie w samotności, w bezruchu, w pustce. Równina szara i lodowata, jałowy step, żaden pałac nie wznosił się wśród pustyni,żadna esplanda nie rozpościerała się na widnokręgu.
Georges Perec
Mówiłam, że będę to będę. Nawet zabrałam ze sobą perukę, bo do domu nie zdążę.
Dorota doznała wstrząsu.
-Zwariuję z Tobą. Jaką perukę?!
-Zwyczajną. Czerń sadzy. Koleżanka mi pożyczyła.
-Ale po co?!
-Jak to po co? Mam do siebie zniechęcać, tak? Włosi lubią blondynki, no to ja muszę być owłosiona przeciwnie".
Marta Obuch
Maria Dąbrowska
Nadchodzi pięć ponurych miesięcy. Odczuwam zawsze żal za odchodzącym latem, gdy wczesnym popołudniem zapada mrok, więc przez najbliższy miesiące będę dogadzać swemu organizmowi, gdyż jest to w moim przypadku najlepsze lekarstwo na chandrę. Trudno uwierzyć, by dywany mogły kształtować stan umysłu, ale znając swoją wrażliwość na kolory i faktury jestem przekonana, że czerwony dywan pozwoli mi zachować wieczny optymizm...
5 listopada 1961 r.
Sylvia Plath
Zdawało im się, że wyobrażają sobie szczęście; zdawało im się, że ich fantazja jest swobodna, że kolejnymi fazami nasyca świat. Zdawało im się, że wystarczy ruszyć w drogę, aby samo dążenie było szczęściem. Ale odnajdywali siebie w samotności, w bezruchu, w pustce. Równina szara i lodowata, jałowy step, żaden pałac nie wznosił się wśród pustyni,żadna esplanda nie rozpościerała się na widnokręgu.
Georges Perec
Mówiłam, że będę to będę. Nawet zabrałam ze sobą perukę, bo do domu nie zdążę.
Dorota doznała wstrząsu.
-Zwariuję z Tobą. Jaką perukę?!
-Zwyczajną. Czerń sadzy. Koleżanka mi pożyczyła.
-Ale po co?!
-Jak to po co? Mam do siebie zniechęcać, tak? Włosi lubią blondynki, no to ja muszę być owłosiona przeciwnie".
Marta Obuch