Czy człowiek ma prawo być szczęśliwy bez całkowitego zadowolenia? (...)istnieje tyle słów, których nie wolno definiować. Szczęścia nie zamyka się w czymś, przeżywa się je w nieograniczonej przestrzeni.
David Foenkinos
Młodzi szybko zapominają. Ale w miarę upływu lat coraz trudniej jest zapomnieć o własnej śmiertelności. Tyle rzeczy o niej przypomina. Wszędzie wokół ludziom wali się świat. Kiedy umierają dziadkowie, przed Tobą są jeszcze rodzice, ale kiedy i oni odchodzą, rozglądasz się wokół i zaczynasz rozumieć, że jesteś następny w kolejce. A potem któregoś dnia wszczynasz rozmowę na temat miejsca na cmentarzu i ubezpieczenia na życie.
Fannie Flagg
Biegnę przez centrum handlowe, mijając sklepy jubilerskie i z odzieżą męską, z butami
i zabawkami, pędzę uliczką imperiów mody, nurkuję do outletu HMV, żeby ostrzelać półki z
pieprzonym teenbopem, boysbandami i rhythm and bluesem, z balladami w wykonaniu
głupich zgredów w spandeksie, z całym tym ugrzecznionym i usankcjonowanym
antynarkotykowym, pro-life i postpunkowym dziadostwem, pozbawionym jaj, bezdusznym,
bezpłciowym, bezbarwnym, komercyjnym poprockiem, od którego każdy naćpany
piosenkarz od Roberta Johnsona po lorda Micka Jaggera przewróciłby się w grobie. Można
by ich podłączyć do prądu i oświetlić całą pieprzoną planetę, gdyby usłyszeli gówno, które
gówniani handlowcy sprzedają jako muzykę. Zatrzymuję się, żeby złapać oddech.
Hal Duncan
Będę się sprzeciwiał do ostatniego tchu: żadnych fotografii, żadnych dokumentów. Moją ambicją jest być wymazanym i wykreślonym z historii jako osoba prywatna, nie zostawić w niej śladu, żadnych szczątków poza drukowanymi książkami. Żałuję, że nie miałem na tyle rozsądku, żeby myśleć trzydzieści lat naprzód i, jak niektórzy z Elżbietan, nie podpisywać ich. Do tego dążę nie szczędząc starań, żeby suma i historia mojego życia, która w tym samym zdaniu jest moim nekrologiem i epitafium, nimi pozostała: Napisał te książki i umarł.
William Faulkner
David Foenkinos
Młodzi szybko zapominają. Ale w miarę upływu lat coraz trudniej jest zapomnieć o własnej śmiertelności. Tyle rzeczy o niej przypomina. Wszędzie wokół ludziom wali się świat. Kiedy umierają dziadkowie, przed Tobą są jeszcze rodzice, ale kiedy i oni odchodzą, rozglądasz się wokół i zaczynasz rozumieć, że jesteś następny w kolejce. A potem któregoś dnia wszczynasz rozmowę na temat miejsca na cmentarzu i ubezpieczenia na życie.
Fannie Flagg
Biegnę przez centrum handlowe, mijając sklepy jubilerskie i z odzieżą męską, z butami
i zabawkami, pędzę uliczką imperiów mody, nurkuję do outletu HMV, żeby ostrzelać półki z
pieprzonym teenbopem, boysbandami i rhythm and bluesem, z balladami w wykonaniu
głupich zgredów w spandeksie, z całym tym ugrzecznionym i usankcjonowanym
antynarkotykowym, pro-life i postpunkowym dziadostwem, pozbawionym jaj, bezdusznym,
bezpłciowym, bezbarwnym, komercyjnym poprockiem, od którego każdy naćpany
piosenkarz od Roberta Johnsona po lorda Micka Jaggera przewróciłby się w grobie. Można
by ich podłączyć do prądu i oświetlić całą pieprzoną planetę, gdyby usłyszeli gówno, które
gówniani handlowcy sprzedają jako muzykę. Zatrzymuję się, żeby złapać oddech.
Hal Duncan
Będę się sprzeciwiał do ostatniego tchu: żadnych fotografii, żadnych dokumentów. Moją ambicją jest być wymazanym i wykreślonym z historii jako osoba prywatna, nie zostawić w niej śladu, żadnych szczątków poza drukowanymi książkami. Żałuję, że nie miałem na tyle rozsądku, żeby myśleć trzydzieści lat naprzód i, jak niektórzy z Elżbietan, nie podpisywać ich. Do tego dążę nie szczędząc starań, żeby suma i historia mojego życia, która w tym samym zdaniu jest moim nekrologiem i epitafium, nimi pozostała: Napisał te książki i umarł.
William Faulkner