chwałę ojczyźnie. Jak można łączyć pojęcie "forsy" z poświeceniem się za ojczyznę? Amerykanie mają rację. Każdy z nas po cichu to przyznaje, ale broń Boże głośno. Hipokryzja na punkcie Polski i Ojczyzny (przez wielkie "O" - nie taniej) jest u nas zboczeniem narodowym. Hipokryzja ojczyźniana wpędza nas w tę zaściankowość całej naszej kultury, której w gruncie rzeczy nikt nie rozumie. Epatujemy się obcymi pisarzami, ale jak jakiś nasz pisarz napisze coś i nie umieści w tym Polski, Polaka, malw i maków, strzechy, łanów, służącej, ciąży i skrobanki (jeden z narodowych problemów), to on jest zły Polak. Jak Conrad, który raz wreszcie wpadł na świetną myśl pisania po angielsku. I nie o strzechach i malwach. I pomimo, że zrobił dla Polski więcej reklamy niż nawet Sienkiewicz, to Orzeszkowa uważała za stosowne mu nawymyślać. I nawet ludzie, którzy się nim zachwycali, nie potrafili jednak robić tego bez jakiejś głębinowej pretensji, "że nie wrócił". Nie wrócił, bo mu się lepiej podobało w Anglii i każdy człowiek powinien mieć prawo żyć tam, gdzie mu się najbardziej podoba. Są tacy, dla których Koluszki albo Radom są wszystkim i bardzo to szanuję, ale są tacy, którzy wolą włóczyć się po świecie i znajdują w tym świecie więcej niż w Koluszkach lub w Radomiu. I wtedy mówi się ze świątobliwym oburzeniem: "kosmopolita", czyli prawie - Żyd. A czy może być coś gorszego - tak między nami - niż Żyd?".
Andrzej Bobkowski
Stalin był wielkim mordercą narodów, ale Polskę po II wojnie stworzył geopolitycznie logiczną - pisał [Stefan Kisielewski]. - (...) jesteśmy dzieckiem Jałty. Dzieckiem nieprawym, niechcianym, lecz z nieprawych dzieci wyrastają czasem wspaniali ludzie.
Mariusz Urbanek
Skąd mogliśmy wiedzieć, że niedługo już zgubimy się wszyscy? A adres na ulicy Mątwickiej przestanie być potrzebny, bo nie będzie już naszym domowym adresem i już nigdy, przenigdy do tamtego domu nie wrócimy? Że wprawdzie odnajdziemy się kiedyś, ale już nie wszyscy.
Joanna Papuzińska
Zwolennicy tezy o wyjątkowości człowieka muszą się zmierzyć z ewentualnością, że albo dramatycznie przecenili możliwości człowieka, albo równie dramatycznie nie doceniają możliwości innych gatunków.
Frans de Waal
- Być może dostrzegasz więcej, niż twoi rówieśnicy powinni - odpowiada. - Może zawsze tak było.
Karen Gregory
Czy można żyć z takim piekłem w sercu i w głowie?
Fiodor Dostojewski
Gniew jest maską, pod którą zwykle skrywamy strach i słabość.
Sebastien de Castell
Bo co to jest prawda, proszę pana? Prawda, to jest to, co my przeżyliśmy, a nie to, co nam ktoś po latach na ten temat powie.
Mariusz Szczygieł
A czas mija. Teraz jest w Tajlandii, na Phuket, gdzie spędza ferie bożonarodzeniowe, siedząc na basenie, tylko nieco ponad rok po tym, jak zniknął jej synek. Kolejny raz smaruje córce buzię kremem z filtrem i czyta gazetę na leżaku. Tego nauczył ją ubiegły rok - udajesz, że żyjesz normalnie, aż w końcu udawanie zaczyna przypominać normalne życie.
Janice Y. K. Lee
Andrzej Bobkowski
Stalin był wielkim mordercą narodów, ale Polskę po II wojnie stworzył geopolitycznie logiczną - pisał [Stefan Kisielewski]. - (...) jesteśmy dzieckiem Jałty. Dzieckiem nieprawym, niechcianym, lecz z nieprawych dzieci wyrastają czasem wspaniali ludzie.
Mariusz Urbanek
Skąd mogliśmy wiedzieć, że niedługo już zgubimy się wszyscy? A adres na ulicy Mątwickiej przestanie być potrzebny, bo nie będzie już naszym domowym adresem i już nigdy, przenigdy do tamtego domu nie wrócimy? Że wprawdzie odnajdziemy się kiedyś, ale już nie wszyscy.
Joanna Papuzińska
Zwolennicy tezy o wyjątkowości człowieka muszą się zmierzyć z ewentualnością, że albo dramatycznie przecenili możliwości człowieka, albo równie dramatycznie nie doceniają możliwości innych gatunków.
Frans de Waal
- Być może dostrzegasz więcej, niż twoi rówieśnicy powinni - odpowiada. - Może zawsze tak było.
Karen Gregory
Czy można żyć z takim piekłem w sercu i w głowie?
Fiodor Dostojewski
Gniew jest maską, pod którą zwykle skrywamy strach i słabość.
Sebastien de Castell
Bo co to jest prawda, proszę pana? Prawda, to jest to, co my przeżyliśmy, a nie to, co nam ktoś po latach na ten temat powie.
Mariusz Szczygieł
A czas mija. Teraz jest w Tajlandii, na Phuket, gdzie spędza ferie bożonarodzeniowe, siedząc na basenie, tylko nieco ponad rok po tym, jak zniknął jej synek. Kolejny raz smaruje córce buzię kremem z filtrem i czyta gazetę na leżaku. Tego nauczył ją ubiegły rok - udajesz, że żyjesz normalnie, aż w końcu udawanie zaczyna przypominać normalne życie.
Janice Y. K. Lee