by chwycić za jej długi czarny warkocz i wywlec ją z knajpy. A najlepiej od razy wrzucić pod nadjeżdżającego tira. Czytałam o takiej nagłej chęci mordu. Podobno nazywają to zazdrością.
Anna Szafrańska
Wyobraź sobie, że dowiadujesz się o pigułce, która - zażywana raz dziennie - skutecznie obniża poziom lęku i wzmaga zadowolenie z życia. Czy sięgnąłbyś po nią? Załóżmy, że pigułka ta ma rozmaite skutki uboczne - wszystkie pozytywne: wzrost samooceny, empatia i zaufanie, a nawet poprawa pamięci. Załóżmy wreszcie, że ów lek jest naturalny i nic nie kosztuje. Czy wiedząc to wszystko sięgnąłbyś po niego?
Taka pigułka istnieje. To medytacja.
Jonathan Haidt
Nie jestem pewny, czy pan Marcelo mói serio, że los dzisiejszych niewolników bywa gorszy niż tych sprzed abolicji 1888 roku, czy to raczej publicystyczna licencia poetica. Ta obserwacja powraca jednak w różnych rozmowach i lekturach: dawniej właściciele ziemscy, przynajmniej niektórzy, dbali, żeby niewolnicy mieli gdzie spać, co jeść. Dzisiaj zatrudnia się ich na kilka miesięcy, mieszkają i pracują w upadlających warunkach, a gdy stają się niepotrzebni, są wyrzucani.
Artur Domosławski
Nasz język jest często szypiący, świszczący, syczący. Świst i syk nie są fonetycznie piękne. Ale struny skrzypiec, gdy ktoś nie umiejący grać na skrzypcach poszuruje, także wydają takie syki i świsty - brzydkie i drapiące uszy. I oto mistrzowskie gry wydobywają z tych strun tony, które nas czarują.
Stanisław Mackiewicz
Anna Szafrańska
Wyobraź sobie, że dowiadujesz się o pigułce, która - zażywana raz dziennie - skutecznie obniża poziom lęku i wzmaga zadowolenie z życia. Czy sięgnąłbyś po nią? Załóżmy, że pigułka ta ma rozmaite skutki uboczne - wszystkie pozytywne: wzrost samooceny, empatia i zaufanie, a nawet poprawa pamięci. Załóżmy wreszcie, że ów lek jest naturalny i nic nie kosztuje. Czy wiedząc to wszystko sięgnąłbyś po niego?
Taka pigułka istnieje. To medytacja.
Jonathan Haidt
Nie jestem pewny, czy pan Marcelo mói serio, że los dzisiejszych niewolników bywa gorszy niż tych sprzed abolicji 1888 roku, czy to raczej publicystyczna licencia poetica. Ta obserwacja powraca jednak w różnych rozmowach i lekturach: dawniej właściciele ziemscy, przynajmniej niektórzy, dbali, żeby niewolnicy mieli gdzie spać, co jeść. Dzisiaj zatrudnia się ich na kilka miesięcy, mieszkają i pracują w upadlających warunkach, a gdy stają się niepotrzebni, są wyrzucani.
Artur Domosławski
Nasz język jest często szypiący, świszczący, syczący. Świst i syk nie są fonetycznie piękne. Ale struny skrzypiec, gdy ktoś nie umiejący grać na skrzypcach poszuruje, także wydają takie syki i świsty - brzydkie i drapiące uszy. I oto mistrzowskie gry wydobywają z tych strun tony, które nas czarują.
Stanisław Mackiewicz