Indywidualne zdarzenia tragiczne odsłaniają tylko trwałe, z samą istotą świata dane czynniki, związki
i siły, które leżąc ponad wolnością człowieka prowadzą go z nieuchronną koniecznością do nieuniknionej i niezawinionej katastrofy, do unicestwienia wartości, planów, zamysłów i pragnień.
Bolesław Miciński
George Bernard Shaw, dowcipniś z pierwszej połowy dwudziestego wieku, mówił, że starość się Bogu nie udała. Gdyby naprawdę wierzył w Boga i nieśmiertelną duszę, wiedziałby, że na starość człowiek pozbywa się wszystkiego, czego nie może zabrać na tamten świat, jest jak gąsienica, która staje się ociężała i zmienia się w poczwarkę po to, żeby z trumny kokonu mógł wylecieć motyl.
Lech Jęczmyk
Dalej gadała i gadała. W końcu oznajmiła: "Nie podoba mi się, jak ten kraj jest rządzony. Chciałabym, żeby moja wnuczka miała prawo do aborcji." Odpowiedziałem: "No cóż, droga pani, nie sądzę, żeby miała pani powody do martwienia się o sposób rządzenia tym krajem. Widzę, dokąd zmierza, i nie wątpię, że wnuczka będzie miała prawo do aborcji. Powiem więcej, będzie miała prawo nie tylko do aborcji, ale także do uśpienia pani." Co w dużej mierze przyczyniło się do zakończenia rozmowy.
Cormac McCarthy
[…]- Ujdzie jak jest – powiedział Len, po czym złapał za róg i podniósł wóz. Bez większego wysiłku, spokojnie. I trzymał w ten sposób ze dwanaście minut, póki a, nie mając najmniejszego pojęcia o remoncie wozów, najpierw nałożyłam koło zła stroną, a potem znów zła stroną. Od tamtej chwili żywię głębokie przekonanie że koła mają nie dwie strony, a minimum cztery, s dziurek to w ogóle pięć. […]
Olga Gromyko
Bolesław Miciński
George Bernard Shaw, dowcipniś z pierwszej połowy dwudziestego wieku, mówił, że starość się Bogu nie udała. Gdyby naprawdę wierzył w Boga i nieśmiertelną duszę, wiedziałby, że na starość człowiek pozbywa się wszystkiego, czego nie może zabrać na tamten świat, jest jak gąsienica, która staje się ociężała i zmienia się w poczwarkę po to, żeby z trumny kokonu mógł wylecieć motyl.
Lech Jęczmyk
Dalej gadała i gadała. W końcu oznajmiła: "Nie podoba mi się, jak ten kraj jest rządzony. Chciałabym, żeby moja wnuczka miała prawo do aborcji." Odpowiedziałem: "No cóż, droga pani, nie sądzę, żeby miała pani powody do martwienia się o sposób rządzenia tym krajem. Widzę, dokąd zmierza, i nie wątpię, że wnuczka będzie miała prawo do aborcji. Powiem więcej, będzie miała prawo nie tylko do aborcji, ale także do uśpienia pani." Co w dużej mierze przyczyniło się do zakończenia rozmowy.
Cormac McCarthy
[…]- Ujdzie jak jest – powiedział Len, po czym złapał za róg i podniósł wóz. Bez większego wysiłku, spokojnie. I trzymał w ten sposób ze dwanaście minut, póki a, nie mając najmniejszego pojęcia o remoncie wozów, najpierw nałożyłam koło zła stroną, a potem znów zła stroną. Od tamtej chwili żywię głębokie przekonanie że koła mają nie dwie strony, a minimum cztery, s dziurek to w ogóle pięć. […]
Olga Gromyko