Przejdź do głównej zawartości

- Myślę, że tam właśnie schował się Bóg – mówi dalej Konrad Piotr,

nawet nie interesując się, czy oni go słuchają czy nie.- Przestraszył się betonowych kościołów, gdzie nie mógł się uśmiechać, gdzie Jego głos niósł się groźnym echem i gdzie nie mógł szeptać ani czule mówić. Przestraszył się tych kreatur w ornatach, stułach i albach, bo zbyt natrętnie Go wzywali i krzyczeli na Niego wciąż, by przyszedł, i wymachiwali pastorałami, jakby chcieli Go stłuc jak psa. I kazali Mu robić rzeczy, których nie umiał, i odpowiadać za rzeczy, których nie uczynił…
Jacek Piekara

Tylko że, widzicie, nie mam wolnego wyboru. Kurtz nie pozwala o sobie zapomnieć. Mimo wszystko nie był to człowiek pospolity. Miał władzę pociągania za sobą pierwotnych dusz — przez swój czar czy też grozę — w straszliwy, szatański taniec na własną cześć; potrafił napełniać gorzkimi obawami małe duszyczki pielgrzymów; miał co najmniej jednego oddanego przyjaciela i zdobył na tym świecie duszę, która nie była ani pierwotna, ani zatruta sobkostwem. Nie; nie mogę o nim zapomnieć, chociaż nie twierdziłbym, że wart był istotnie ludzkiego życia, któreśmy stracili, docierając do stacji.
Joseph Conrad

Wierzył w istnienie niewidzialnego imperium śmierci. Był to świat różnych emanacji, cieni i westchnień z pogranicza świadomości, istniejący w ludziach od wieków. Świat, który mówi własnym tajemniczym językiem i powoduje, że człowiek nie jest w stanie zapomnieć o śmierci. Świat, który uczy nas, że czas jest nie tylko pojęciem abstrakcyjnym, ale również materializacją tego, czym jest życie - szybko więdnącym bukietem pięknych kwiatów.
Maxime Chattam

Moja mama wierzyła w prawdziwą miłość. Wierzyła w nią, kiedy wylądowała w łóżku z moim ojcem. Wierzyła, kiedy prała jego ubrania, kupowała dla niego whiskey i jej skóra pokrywała się siniakami po ciosach, które jej wymierzał pięścią. O tak, moja mama była prawdziwą romantyczką. Myślę, że kochała mojego ojca do chwili, kiedy w końcu zatłukł ją na śmierć. Matka nazywała to miłością, ojciec posłuszeństwem.
Lisa Gardner

Gemeoss