zarazem zagadkowych zjawisk postkomunistycznej transformacji. Można wręcz powiedzieć, że cały ten proces przemian w ogóle nie byłby możliwy bez zasadniczej niewrażliwości na tak zwane kwestie społeczne. Pomyślmy choćby o radykalnej zmianie stosunków własności czy o „postkomunistycznej prywatyzacji”, na skutek której własność milionów została dosłownie w ciągu jednej nocy przejęta przez często kryminalne kliki, a wywłaszczeni nie podnieśli sprzeciwu; podobnie bez sprzeciwu zrezygnowano z dotychczasowych praw socjalnych. Pozbyto się całego państwa opiekuńczego tak beztrosko, jakby chodziło o parę podartych skarpet, o nie osiągnięcie ponadstuletnich walk społecznych. Jedynie dzięki znieczuleniu społecznemu można było tak bezboleśnie odciąć państwo opiekuńcze od postkomunistycznej rzeczywistości – i to nie tylko na Wschodzie.
Boris Buden
Jeżeliby kto kiedykolwiek uważał, że jest sam na świecie - to dałby tym niewątpliwy dowód barku wyobraźni. Nikt z nas nie jest sam. Ludzie oddziałują na siebie nawzajem, jakby byli połączeni kręgami tajemniczej energii. (...) Dzięki temu wszystko, co czynimy, każde nasze uzewnętrznione uczucie, a może i myśli(...) zyskują nieskończony rezonans.
Każdy z nas, nawet nieświadomie, wpływa na innych i staje się ogniwem myśli, uczuć, reakcji i wydarzeń mogących zogromnieć wręcz do procesów historycznych.
Małgorzata Musierowicz
GLANS (mruczy pod nosem):
Laskop! O Saklop! Klospa? Klopsa? Akslop! Poskal! Poslak? Laksop. Polask! Polask? Paskol! Paskol! Palosk? Palosk? Palosk? Palosk! Kopsal? Kospal!
s.81.
(...)
GLANS: Kolaps, polask, Koplas, laskop. No no. Polska, sekundkę. Polska? Polska!
Polska!
GOSTEK: Widzisz, Glans - dla chcącego nic trudnego.
s.96.
Wojciech Tomczyk
Życie pośmiertne stwarza poważne problemy. Nie podobałoby mi się niebo, w którym musiałbym dzielić mieszkanie z kongijskim Pigmejem, z chińskim kulisem, lewantyńskim komiwojażerem czy nawet hollywoodzkim producentem. ( ... ). Trudno mi także wyobrazić sobie niebo, któremu prezyduje dobroduszny staruszek z długą siwą brodą, znany miejscowym jako Bóg. ( ... ). Z drugiej jednak strony jakże mogę wyobrażać sobie piekło, w którym dziecko zmarłe przed chrztem cierpi tak samo jak najemny morderca czy komendant hitlerowskiego obozu śmierci.
Raymond Chandler
Boris Buden
Jeżeliby kto kiedykolwiek uważał, że jest sam na świecie - to dałby tym niewątpliwy dowód barku wyobraźni. Nikt z nas nie jest sam. Ludzie oddziałują na siebie nawzajem, jakby byli połączeni kręgami tajemniczej energii. (...) Dzięki temu wszystko, co czynimy, każde nasze uzewnętrznione uczucie, a może i myśli(...) zyskują nieskończony rezonans.
Każdy z nas, nawet nieświadomie, wpływa na innych i staje się ogniwem myśli, uczuć, reakcji i wydarzeń mogących zogromnieć wręcz do procesów historycznych.
Małgorzata Musierowicz
GLANS (mruczy pod nosem):
Laskop! O Saklop! Klospa? Klopsa? Akslop! Poskal! Poslak? Laksop. Polask! Polask? Paskol! Paskol! Palosk? Palosk? Palosk? Palosk! Kopsal? Kospal!
s.81.
(...)
GLANS: Kolaps, polask, Koplas, laskop. No no. Polska, sekundkę. Polska? Polska!
Polska!
GOSTEK: Widzisz, Glans - dla chcącego nic trudnego.
s.96.
Wojciech Tomczyk
Życie pośmiertne stwarza poważne problemy. Nie podobałoby mi się niebo, w którym musiałbym dzielić mieszkanie z kongijskim Pigmejem, z chińskim kulisem, lewantyńskim komiwojażerem czy nawet hollywoodzkim producentem. ( ... ). Trudno mi także wyobrazić sobie niebo, któremu prezyduje dobroduszny staruszek z długą siwą brodą, znany miejscowym jako Bóg. ( ... ). Z drugiej jednak strony jakże mogę wyobrażać sobie piekło, w którym dziecko zmarłe przed chrztem cierpi tak samo jak najemny morderca czy komendant hitlerowskiego obozu śmierci.
Raymond Chandler