Tutejsze życie przypomina postawienie przed głodnym człowiekiem jednego dania, aby skoncentrował na nim
cały swój apetyt. Z życiem miejskim jest tak, jakby zaprosić kogoś na ucztę przygotowaną przez francuskich kucharzy; cały posiłek z pewnością przyniesie mu nie mniejsze zadowolenie, lecz poszczególne dania ledwo zaznaczą się w jego pamięci.
Emily Jane Brontë
- No, coś takiego jeszcze mi się nie zdarzyło! - mruknął pod nosem ze złością po angielsku, lecz spojrzawszy na nią uśmiechnął się i dodał łagodnie po polsku: - Przy tobie całkiem... straciłem głowę.
Patrzył na nią czułym wzrokiem. Ujął jej dłoń i zaczął szybko mówić drżącym głosem po angielsku:
- Gdy zobaczyłem twoje zdjęcie w gazecie, poczułem się, jakby uderzył we mnie piorun. Chyba nigdy jeszcze żadna kobieta nie spodobała mi się tak bardzo. Masz takie cudowne marzące oczy, taki uroczy uśmiech. Naprawdę, nigdy jeszcze nie widziałem tak pięknej twarzy... A kiedy stanęłaś w drzwiach, taka smukła, subtelna...
Umilkł, jakby nagle zabrakło mu tchu ze wzruszenia. Jej zaś z wrażenia zrobiło się gorąco. Poczuła szalone bicie serca. Była niewiarygodnie szczęśliwa.
W drodze powrotnej milczeli. Czuła się jakoś dziwnie radośnie i pewnie, jakby od lat należeli nawzajem do siebie, nie mając o tym pojęcia. Jak gdyby już od dawna powinni być razem, a całe dotychczasowe oddzielne życie było nieporozumieniem. Więc wreszcie los zlitował się nad nimi, aranżując to spotkanie. Pierwszy odezwał się Dan:
- Czy chciałabyś wyjść za mąż?
Zaniemówiła.
- Za mnie – dodał, nie mogąc doczekać się odpowiedzi.
Zdawało się jej, że za chwilę zemdleje albo... się obudzi. Nie była w stanie wykrztusić z siebie odpowiedzi. On też nie odezwał się już więcej. W milczeniu dotarli do domu Natalii, przed którym czekała już na nich Joasia.
Stefania Jagielnicka-Kamieniecka
Emily Jane Brontë
- No, coś takiego jeszcze mi się nie zdarzyło! - mruknął pod nosem ze złością po angielsku, lecz spojrzawszy na nią uśmiechnął się i dodał łagodnie po polsku: - Przy tobie całkiem... straciłem głowę.
Patrzył na nią czułym wzrokiem. Ujął jej dłoń i zaczął szybko mówić drżącym głosem po angielsku:
- Gdy zobaczyłem twoje zdjęcie w gazecie, poczułem się, jakby uderzył we mnie piorun. Chyba nigdy jeszcze żadna kobieta nie spodobała mi się tak bardzo. Masz takie cudowne marzące oczy, taki uroczy uśmiech. Naprawdę, nigdy jeszcze nie widziałem tak pięknej twarzy... A kiedy stanęłaś w drzwiach, taka smukła, subtelna...
Umilkł, jakby nagle zabrakło mu tchu ze wzruszenia. Jej zaś z wrażenia zrobiło się gorąco. Poczuła szalone bicie serca. Była niewiarygodnie szczęśliwa.
W drodze powrotnej milczeli. Czuła się jakoś dziwnie radośnie i pewnie, jakby od lat należeli nawzajem do siebie, nie mając o tym pojęcia. Jak gdyby już od dawna powinni być razem, a całe dotychczasowe oddzielne życie było nieporozumieniem. Więc wreszcie los zlitował się nad nimi, aranżując to spotkanie. Pierwszy odezwał się Dan:
- Czy chciałabyś wyjść za mąż?
Zaniemówiła.
- Za mnie – dodał, nie mogąc doczekać się odpowiedzi.
Zdawało się jej, że za chwilę zemdleje albo... się obudzi. Nie była w stanie wykrztusić z siebie odpowiedzi. On też nie odezwał się już więcej. W milczeniu dotarli do domu Natalii, przed którym czekała już na nich Joasia.
Stefania Jagielnicka-Kamieniecka