rumowisku, które kiedyś było gettem, rozpada się i kruszy, bo tamto miasto, które kiedyś tu było, chce wydobyć się na powierzchnię. Jakby ta dzielnica została postawiona na grobie olbrzyma, który budzi się i chce wygrzebać z ziemi, powoli zaczyna się poruszać i strząsać z siebie domy i ulice
Joanna Rudniańska
Jeszcze na wpół śpiąc czuję, że Kaj gramoli się do mnie do łóżka. Przytula się do mnie – może dlatego, że łóżko jest wąskie, a może szuka mojej bliskości. Nie otwierając oczu rozmyślam, jak bardzo musiało mu brakować tego cielesnego kontaktu w pierwszych latach życia. Oczywiście sam bronił się przed nim, tak jak bronił się przed jedzeniem. Cieszę się, że Kaj wrócił, że leży obok mnie. Znowu szuka poczucia bezpieczeństwa, którego tak szalenie mu potrzeba. Cieszę się też, że spodnie jego piżamy są suche. Jak to wszystko może zależeć jedno od drugiego.
- Hamu – słyszę czuły głosik Kaja i czuję, że dotyka palcem mojego nosa. Otwieram oczy i widzę przed sobą jego twarz. Jest tak blisko mojej, że jego brązowe oczy zlewają mi się w jedno.
- Pozwól mi jeszcze trochę pospać, bo śni mi się Kaj – mówię do niego i zamykam z powrotem oczy. Czuję, jak cały czas na mnie patrzy, ale leży spokojnie i przez parę minut słyszę jego oddech. Nagle wsadza mi delikatnie palec w prawą dziurkę do nosa i śmieje się.
- Wstawaj – mówi szeptem, nie wyjmując palca. Nie mogłem się nie roześmiać. To dobrze, że dzień rozpoczął się tak pogodnie, bo dzisiaj chcemy po raz pierwszy zjeść śniadanie razem. Nie boję się, na pewno wszystko pójdzie dobrze. Boso maszerujemy do łazienki i myjemy się.
Hartmut Gagelmann
Joanna Rudniańska
Jeszcze na wpół śpiąc czuję, że Kaj gramoli się do mnie do łóżka. Przytula się do mnie – może dlatego, że łóżko jest wąskie, a może szuka mojej bliskości. Nie otwierając oczu rozmyślam, jak bardzo musiało mu brakować tego cielesnego kontaktu w pierwszych latach życia. Oczywiście sam bronił się przed nim, tak jak bronił się przed jedzeniem. Cieszę się, że Kaj wrócił, że leży obok mnie. Znowu szuka poczucia bezpieczeństwa, którego tak szalenie mu potrzeba. Cieszę się też, że spodnie jego piżamy są suche. Jak to wszystko może zależeć jedno od drugiego.
- Hamu – słyszę czuły głosik Kaja i czuję, że dotyka palcem mojego nosa. Otwieram oczy i widzę przed sobą jego twarz. Jest tak blisko mojej, że jego brązowe oczy zlewają mi się w jedno.
- Pozwól mi jeszcze trochę pospać, bo śni mi się Kaj – mówię do niego i zamykam z powrotem oczy. Czuję, jak cały czas na mnie patrzy, ale leży spokojnie i przez parę minut słyszę jego oddech. Nagle wsadza mi delikatnie palec w prawą dziurkę do nosa i śmieje się.
- Wstawaj – mówi szeptem, nie wyjmując palca. Nie mogłem się nie roześmiać. To dobrze, że dzień rozpoczął się tak pogodnie, bo dzisiaj chcemy po raz pierwszy zjeść śniadanie razem. Nie boję się, na pewno wszystko pójdzie dobrze. Boso maszerujemy do łazienki i myjemy się.
Hartmut Gagelmann