oraz innych tego typu wygód. Ale dzięki temu doświadczam bliskości lasu, oswajam się z ciemnością, podziwiam gwiazdy i korony drzew nade mną. Zaręczam wam, że są to jedne z najcudowniejszych chwil w moim życiu.
Ryś Kulik
W naszym życiu nie tylko ludzie opuszczają nas i odchodzą. Opuszczają nas także słowa, pojęcia, które z czasem stają się blade i martwe: czas odbiera im siłę i treść. Jeśli po latach napotykamy je, są jak dawno odlane maski i nie możemy w nich poznać niczego, co nas kiedyś wzruszyło lub przyprawiało o gniew. Istnieją słowa-zaklęcia, słowa-pieśni, słowa silne jak nadzieja, lecz istnieją także słowa-wyroki...
Marek Hłasko
Otaczały mnie gaje oliwne i winnice. Zbiory nie rozpoczęły się jeszcze; ciężkie owoce gięły gałązki, dotykając ziemi. Powietrze wypełniał zapach liści figowca. Naprzeciw mnie szła staruszka. Zatrzymała się. Uniosła kilka liści figowych przykrywających koszyk, który niosła, wyjęła dwie dojrzałe figi i podała mi je.
- Znamy się? - spytałem.
Spojrzała na mnie ze zdumieniem.
- Nie, chłopcze. Czy muszę cię znać, by coś ci podarować? Jesteś człowiekiem, tak? Skoro jesteś człowiekiem, tak jak ja, to chyba wystarczy.
Zaśmiała się dziewczęco i pokuśtykała dalej w kierunku Megalo Kastro.
Owoce, które dostałem, wprost ociekały miodem; były to chyba najsmaczniejsze figi, jakie kiedykolwiek jadłem. Słowa staruszki były dla mnie jeszcze bardziej odświeżające. Jesteś człowiekiem, ja też. I już! (s. 132).
Nikos Kazantzakis
Zeszłej soboty debiutował nowym deserem: pokrojone w połówki truskawki, posypane świeżo
zmielonym pieprzem, a na to bita śmietana z serkiem mascarpone.
Andrzej wpatrywał się z napięciem w twarz Krzysia, konsumującego deser i równocześnie czytającego jakiś artykuł w jakimś tygodniku.
– I jak? – Andrzej nie umiał się powstrzymać.
– Strasznie pedalski deser. Masz jakąś wędlinę?
Ignacy Karpowicz
Ryś Kulik
W naszym życiu nie tylko ludzie opuszczają nas i odchodzą. Opuszczają nas także słowa, pojęcia, które z czasem stają się blade i martwe: czas odbiera im siłę i treść. Jeśli po latach napotykamy je, są jak dawno odlane maski i nie możemy w nich poznać niczego, co nas kiedyś wzruszyło lub przyprawiało o gniew. Istnieją słowa-zaklęcia, słowa-pieśni, słowa silne jak nadzieja, lecz istnieją także słowa-wyroki...
Marek Hłasko
Otaczały mnie gaje oliwne i winnice. Zbiory nie rozpoczęły się jeszcze; ciężkie owoce gięły gałązki, dotykając ziemi. Powietrze wypełniał zapach liści figowca. Naprzeciw mnie szła staruszka. Zatrzymała się. Uniosła kilka liści figowych przykrywających koszyk, który niosła, wyjęła dwie dojrzałe figi i podała mi je.
- Znamy się? - spytałem.
Spojrzała na mnie ze zdumieniem.
- Nie, chłopcze. Czy muszę cię znać, by coś ci podarować? Jesteś człowiekiem, tak? Skoro jesteś człowiekiem, tak jak ja, to chyba wystarczy.
Zaśmiała się dziewczęco i pokuśtykała dalej w kierunku Megalo Kastro.
Owoce, które dostałem, wprost ociekały miodem; były to chyba najsmaczniejsze figi, jakie kiedykolwiek jadłem. Słowa staruszki były dla mnie jeszcze bardziej odświeżające. Jesteś człowiekiem, ja też. I już! (s. 132).
Nikos Kazantzakis
Zeszłej soboty debiutował nowym deserem: pokrojone w połówki truskawki, posypane świeżo
zmielonym pieprzem, a na to bita śmietana z serkiem mascarpone.
Andrzej wpatrywał się z napięciem w twarz Krzysia, konsumującego deser i równocześnie czytającego jakiś artykuł w jakimś tygodniku.
– I jak? – Andrzej nie umiał się powstrzymać.
– Strasznie pedalski deser. Masz jakąś wędlinę?
Ignacy Karpowicz