że kiedy przeżywa się tysiące innych żyć, nawet fikcyjnych, łatwiej jest wcisnąć się w głowę każdego człowieka; zrozumieć, co go napędza. Pojąć motywacje kata i ofiary. Ryczącego w świętym szale biskupa i kradnącej portfele nierządnicy.
Krzysztof Piskorski
- No- powiedział mężczyzn znad szachownicy - to na co pani zmarła?
- Może pani mówić - odezwał sie ten w czerwonych chodakach - Tutaj sami swoi.
- A tak sobie, po prostu - powiedziała Maria - Mogłam, to umarłam.
- Tak sobie, po prostu - powtórzył tamten i zabębnił palcami w stół, rozglądając się dookoła.
Wszyscy pospuszczali wzrok.
- Osobiście jestem człowiekiem rozumu - powiedział - i nie przekonuje mnie śmierć tak po prostu.
- Dlaczego? - spytała kobieta z aksamitką. - Ja też się kiedyś zabiłam. Nie ma się czego wstydzić. Każdy z nas ma inne potrzeby. Niektórzy odchodzą w samotności, tak lubią. Jeśliby oceniać...
- Wcale nie oceniam - powiedział mężczyzna- Po prostu nie mieści mi się w głowie. Ja osobiście żyłbym, ile wlezie - umilkł, udał, że zbiera palcem okruchy ze stołu, - Ostatecznie jednak człowiek jest wolny niestety.
- Jest przyjemnie żyć - odezwała się kobieta z rękawiczką - No - zwróciła się do mężczyzny z szachownicą - powiedz, kochany. Czy jest żyć przyjemnie?
- Bo ja wiem? - odparł - Gdyby znów się dało ...
- Ma pani rodzeństwo? - zapytał ślepiec, uśmiechając się do Marii.
- Mam siostrę.
- I co? - spytał - siostra żyje?
- Żyje
- No widzi pani: da się?
- Jeśli tylko są chęci - powiedziała Maria. - A u mnie nie było. Może mi się znudziło to życie? Może raz w życiu chciałam zrobić coś tylko dla siebie?
- Dla siebie - powtórzył tamten.
- No już, już - powiedziała kobieta z aksamitką. - Bo spłoszycie panią - urwała, odwróciła się do Marii i uśmiechając szeroko, dodała: - Ja panią rozumiem. Chciała pani mieć coś własnego i ma: śmierć. To świetna sprawa. Gdybym mogła raz jeszcze zdecydować, postąpiłabym tak samo. Proszę się nie tłumaczyć.
- To nie był mój pomysł - odpowiedziała Maria - Że śmierć jest możliwa, wyczytałam w książkach.
Weronika Murek
Krzysztof Piskorski
- No- powiedział mężczyzn znad szachownicy - to na co pani zmarła?
- Może pani mówić - odezwał sie ten w czerwonych chodakach - Tutaj sami swoi.
- A tak sobie, po prostu - powiedziała Maria - Mogłam, to umarłam.
- Tak sobie, po prostu - powtórzył tamten i zabębnił palcami w stół, rozglądając się dookoła.
Wszyscy pospuszczali wzrok.
- Osobiście jestem człowiekiem rozumu - powiedział - i nie przekonuje mnie śmierć tak po prostu.
- Dlaczego? - spytała kobieta z aksamitką. - Ja też się kiedyś zabiłam. Nie ma się czego wstydzić. Każdy z nas ma inne potrzeby. Niektórzy odchodzą w samotności, tak lubią. Jeśliby oceniać...
- Wcale nie oceniam - powiedział mężczyzna- Po prostu nie mieści mi się w głowie. Ja osobiście żyłbym, ile wlezie - umilkł, udał, że zbiera palcem okruchy ze stołu, - Ostatecznie jednak człowiek jest wolny niestety.
- Jest przyjemnie żyć - odezwała się kobieta z rękawiczką - No - zwróciła się do mężczyzny z szachownicą - powiedz, kochany. Czy jest żyć przyjemnie?
- Bo ja wiem? - odparł - Gdyby znów się dało ...
- Ma pani rodzeństwo? - zapytał ślepiec, uśmiechając się do Marii.
- Mam siostrę.
- I co? - spytał - siostra żyje?
- Żyje
- No widzi pani: da się?
- Jeśli tylko są chęci - powiedziała Maria. - A u mnie nie było. Może mi się znudziło to życie? Może raz w życiu chciałam zrobić coś tylko dla siebie?
- Dla siebie - powtórzył tamten.
- No już, już - powiedziała kobieta z aksamitką. - Bo spłoszycie panią - urwała, odwróciła się do Marii i uśmiechając szeroko, dodała: - Ja panią rozumiem. Chciała pani mieć coś własnego i ma: śmierć. To świetna sprawa. Gdybym mogła raz jeszcze zdecydować, postąpiłabym tak samo. Proszę się nie tłumaczyć.
- To nie był mój pomysł - odpowiedziała Maria - Że śmierć jest możliwa, wyczytałam w książkach.
Weronika Murek