jest droga... Wsiąść z tobą do samochodu, szukać twego wzroku przy stole, słyszeć jak zamykają się za tobą drzwi... To prawda, że miałam wtedy jedną idee fixe: być tylko z tobą. Patrzeć na ciebie, słyszeć ciebie wystarczyło mi.
André Maurois
-Poruczniku Biełow- rzucił. -Ostatnio widuję cię tylko na służbie. Nie macie pojęcia, jakie dziewczyny przychodzą teraz do klubu.
Aleksander odpowiedział mu uśmiechem i pokręcił głową.
-To już nie dla mnie.
Zaskoczony Marozow podparł się na łokciu i westchną.
- Nie rozumiem poruczniku. Widzę was, słyszę. Mówicie po rosyjsku, ale te słowa... Nie wierzę własnym uszom. Co się, kurwa, dzieje?
Aleksander milczał.
-Zaraz, zaraz. Chyba się nie... O psiakrew!- I ryknął zaraźliwym śmiechem.-Bredzisz? Masz fioła? Chyba jeszcze nie umierasz?
-Umierać nie umieram, ale na pewno nie śpię.
-No nie! Kogo by tu obudzić? Muszę to komuś powiedzieć
Wychylił się z łóżka i grzmotnął poduszką śpiącego pod nim oficera.
-Obudź się, Grinkow! Jak ci powiem, to zdębiejesz!
-Odwal się - warknął tamten, odrzucając poduszkę.Aleksander wybuchnął śmiechem.
-Marozow, przestań, ty wariacie. Przestań, bo przeniosę i ciebie.
-Kto to jest?
- O czym Ty mówisz?- Aleksander zasłonił twarz poduszką.
-Czekaj.. To ta, o której gadasz przez sen?
Zaskoczony Aleksander podniósł głowę.
-Ja nie gadam przez sen.
-Gadasz, gadasz, i to jak! Grinkow! Co Biełow mówi przez sen?
-Odwal się.-Grinkow odwrócił się twarzą do ściany.
-Odwal się? Nie, nie, coś innego... Powtarza imię jakiejś dziewczyny. Czekaj, zaraz sobie przypomnę... Aleks, jesteś kutas. Nie chcesz powiedzieć kolegom oficerom.
-Tylko dlatego, że bezgranicznie wam ufam.-Aleksander przewrócił się na bok.
Marozow klasnął w dłonie.
-Chcę ją poznać. Muszę poznać dziewczynę, która zawróciła we łbie naszemu Aleksowi.
Paullina Simons
André Maurois
-Poruczniku Biełow- rzucił. -Ostatnio widuję cię tylko na służbie. Nie macie pojęcia, jakie dziewczyny przychodzą teraz do klubu.
Aleksander odpowiedział mu uśmiechem i pokręcił głową.
-To już nie dla mnie.
Zaskoczony Marozow podparł się na łokciu i westchną.
- Nie rozumiem poruczniku. Widzę was, słyszę. Mówicie po rosyjsku, ale te słowa... Nie wierzę własnym uszom. Co się, kurwa, dzieje?
Aleksander milczał.
-Zaraz, zaraz. Chyba się nie... O psiakrew!- I ryknął zaraźliwym śmiechem.-Bredzisz? Masz fioła? Chyba jeszcze nie umierasz?
-Umierać nie umieram, ale na pewno nie śpię.
-No nie! Kogo by tu obudzić? Muszę to komuś powiedzieć
Wychylił się z łóżka i grzmotnął poduszką śpiącego pod nim oficera.
-Obudź się, Grinkow! Jak ci powiem, to zdębiejesz!
-Odwal się - warknął tamten, odrzucając poduszkę.Aleksander wybuchnął śmiechem.
-Marozow, przestań, ty wariacie. Przestań, bo przeniosę i ciebie.
-Kto to jest?
- O czym Ty mówisz?- Aleksander zasłonił twarz poduszką.
-Czekaj.. To ta, o której gadasz przez sen?
Zaskoczony Aleksander podniósł głowę.
-Ja nie gadam przez sen.
-Gadasz, gadasz, i to jak! Grinkow! Co Biełow mówi przez sen?
-Odwal się.-Grinkow odwrócił się twarzą do ściany.
-Odwal się? Nie, nie, coś innego... Powtarza imię jakiejś dziewczyny. Czekaj, zaraz sobie przypomnę... Aleks, jesteś kutas. Nie chcesz powiedzieć kolegom oficerom.
-Tylko dlatego, że bezgranicznie wam ufam.-Aleksander przewrócił się na bok.
Marozow klasnął w dłonie.
-Chcę ją poznać. Muszę poznać dziewczynę, która zawróciła we łbie naszemu Aleksowi.
Paullina Simons