stanowi to sygnał, że dana osoba próbuje opanować irytację lub zdenerwowanie. Z kolei jeśli powyżej nadgarstka jest to oznaka dość silnych emocji. Trzymanie rąk z przodu w pozycji listka figowego bywa gestem obronnym.
Carolyn Boyes
Dla mnie taniec jest wyrazem elementarnych zalotów, prymitywnym pozorowaniem powściągliwości seksualnej, publicznie przyjętą okazją do ekshibicjonizmu. Zawsze nienawidziłem tańca, a teraz po prostu odmawiam brania w nim udziału, chociaż chętnie obserwuję innych — zwłaszcza Karen — jak rzucają się po całej sali ku mojej uciesze. Moja guwernantka pozwalała mi oglądać telewizję nie więcej niż pięć godzin tygodniowo, toteż przez cały okres dorastania właściwie w ogóle jej nie oglądałem. Jednakże większość moich rówieśników do chwili opuszczenia szkoły średniej spędziła przed telewizorami około dwudziestu tysięcy godzin, odpowiednik dziewięciu lat pracy. W efekcie nie potrafią ze sobą rozmawiać i konwersacja łatwo ich męczy. W nieustannej gonitwie za rozrywką i zabawą traktują ciszę, czytanie czy samotne rozmyślania jako synonimy nudy. W dyskotece, tym hałaśliwym grobie stosunków międzyludzkich, znajdują klinikę odwykową dla swojego nieuleczalnego nałogu telewizyjnego. Dyskoteka jest ich ulubionym placem zabaw: zabija język, skraca czas i sieka na kawałki świadomość.
Jerzy Kosiński
Carolyn Boyes
Dla mnie taniec jest wyrazem elementarnych zalotów, prymitywnym pozorowaniem powściągliwości seksualnej, publicznie przyjętą okazją do ekshibicjonizmu. Zawsze nienawidziłem tańca, a teraz po prostu odmawiam brania w nim udziału, chociaż chętnie obserwuję innych — zwłaszcza Karen — jak rzucają się po całej sali ku mojej uciesze. Moja guwernantka pozwalała mi oglądać telewizję nie więcej niż pięć godzin tygodniowo, toteż przez cały okres dorastania właściwie w ogóle jej nie oglądałem. Jednakże większość moich rówieśników do chwili opuszczenia szkoły średniej spędziła przed telewizorami około dwudziestu tysięcy godzin, odpowiednik dziewięciu lat pracy. W efekcie nie potrafią ze sobą rozmawiać i konwersacja łatwo ich męczy. W nieustannej gonitwie za rozrywką i zabawą traktują ciszę, czytanie czy samotne rozmyślania jako synonimy nudy. W dyskotece, tym hałaśliwym grobie stosunków międzyludzkich, znajdują klinikę odwykową dla swojego nieuleczalnego nałogu telewizyjnego. Dyskoteka jest ich ulubionym placem zabaw: zabija język, skraca czas i sieka na kawałki świadomość.
Jerzy Kosiński