pod skórę i przeobrażają nas w innych ludzi. Czasami są to naprawdę poważne sytuacje (...). Ale bywają też i drobne, w rodzaju spotkania z zapłakaną nieznajomą. Zaczynam podejrzewać, że w pewnym stopniu ludzi zmieniają wszystkie przeżycia.
Bonnie-Sue Hitchcock
Antykwariusz lekko się uśmiechnął.
— Widzi pan, cena zależy od tego, kto chce kupić. Według mnie trzy i pół tysiąca byłoby rozsądną kwotą, ale jeśli znajdzie pan kogoś, kto zapłaci więcej… Z meblami, szczególnie starymi, wycena nie jest tak prosta. Prócz drewna, waloru artystycznego, wieku, twórcy liczy się, że się tak wyrażę, również historia. To zresztą dotyczy wszystkich staroci.
— Historia? — Michał spojrzał zaciekawiony.
— Pan pozwoli! — Antykwariusz lekko podjął go za łokieć i skierował ku półce z książkami — Coś panu pokażę.
Gdy stanął przed regałem przez chwilę szukał czegoś wzrokiem, a następnie sięgnął po jedną z książek w introligatorskiej, płóciennej oprawie.
— To zwykła wydawałoby się książka. „Historya wyzwolonej Rzeczypospolitej wpadającej pod jarzmo domowe za panowania Jana Kaźmierza“ Antoniego Walewskiego wydana w Krakowie w drukarni Uniwersytetu Jagiellońskiego w 1870 roku. Na rynku warta jakieś dwieście, dwieście pięćdziesiąt złotych.
Pokazał palcem na nieznacznie podniszczone płótno i otworzył pożółkłe karty.
— A teraz niech pan spojrzy.
Przewrócił kilka stron i wskazał na odręczne zapiski na marginesie i podkreślenia.
— Właśnie to stanowi o wyjątkowości tej książki. Są to odręczne komentarze Henryka Sienkiewicza z czasów, kiedy pracował nad „Potopem“. Gdyby te dopiski były dziełem innej ręki, książka wręcz traciłaby na wartości. Jednak ta jest warta wielokroć więcej niż inne egzemplarze, nawet te w dużo lepszym stanie. Miłośnik Sienkiewicza dysponujący środkami zapłaciłby za nią z pewnością wiele. — antykwariusz zamknął książkę, pieszczotliwie przesunął dłonią po okładce i odłożył ją na półkę. — Tylko ta książka akurat nie jest na sprzedaż.
Maciej Liziniewicz
Bonnie-Sue Hitchcock
Antykwariusz lekko się uśmiechnął.
— Widzi pan, cena zależy od tego, kto chce kupić. Według mnie trzy i pół tysiąca byłoby rozsądną kwotą, ale jeśli znajdzie pan kogoś, kto zapłaci więcej… Z meblami, szczególnie starymi, wycena nie jest tak prosta. Prócz drewna, waloru artystycznego, wieku, twórcy liczy się, że się tak wyrażę, również historia. To zresztą dotyczy wszystkich staroci.
— Historia? — Michał spojrzał zaciekawiony.
— Pan pozwoli! — Antykwariusz lekko podjął go za łokieć i skierował ku półce z książkami — Coś panu pokażę.
Gdy stanął przed regałem przez chwilę szukał czegoś wzrokiem, a następnie sięgnął po jedną z książek w introligatorskiej, płóciennej oprawie.
— To zwykła wydawałoby się książka. „Historya wyzwolonej Rzeczypospolitej wpadającej pod jarzmo domowe za panowania Jana Kaźmierza“ Antoniego Walewskiego wydana w Krakowie w drukarni Uniwersytetu Jagiellońskiego w 1870 roku. Na rynku warta jakieś dwieście, dwieście pięćdziesiąt złotych.
Pokazał palcem na nieznacznie podniszczone płótno i otworzył pożółkłe karty.
— A teraz niech pan spojrzy.
Przewrócił kilka stron i wskazał na odręczne zapiski na marginesie i podkreślenia.
— Właśnie to stanowi o wyjątkowości tej książki. Są to odręczne komentarze Henryka Sienkiewicza z czasów, kiedy pracował nad „Potopem“. Gdyby te dopiski były dziełem innej ręki, książka wręcz traciłaby na wartości. Jednak ta jest warta wielokroć więcej niż inne egzemplarze, nawet te w dużo lepszym stanie. Miłośnik Sienkiewicza dysponujący środkami zapłaciłby za nią z pewnością wiele. — antykwariusz zamknął książkę, pieszczotliwie przesunął dłonią po okładce i odłożył ją na półkę. — Tylko ta książka akurat nie jest na sprzedaż.
Maciej Liziniewicz